Mandat zapłaci właściciel samochodu, jeżeli nie wskaże rzeczywistego kierującego. Niedługo zaczną się konsultacje społeczne

Moto dołącz do dyskusji (68) 27.11.2021
Mandat zapłaci właściciel samochodu, jeżeli nie wskaże rzeczywistego kierującego. Niedługo zaczną się konsultacje społeczne

Rafał Chabasiński

Wygląda na to, że już niedługo pożyczanie swojego samochodu stanie się ryzykowne. Rząd wraca do swojego pomysłu rozwiązania kwestii niemożności wskazania kierowcy uchwyconego przez fotoradar. W takich przypadkach mandat zapłaci właściciel. Projekt stosownej ustawy jest już gotowy. Niedługo trafi do konsultacji społecznych. 

Rządzący chcą walczyć przerzucaniem odpowiedzialności za wykroczenia drogowe na inne osoby

RMF FM informuje o przygotowywanej zmianie zasad dotyczących wymierzania mandatów za wykroczenia drogowe. Chodzi o sytuacje, w których nie można było ustalić jego rzeczywistego sprawcy. Przede wszystkim wówczas, gdy zdjęcie z fotoradaru uchwyci kierującego, ale właściciel samochodu nie odbiera zawiadomienia o mandacie i nie kwapi się do wskazania rzeczywistego sprawcy. W grę wchodzą również mandaty z odcinkowych pomiarów prędkości.

Rząd przygotował już projekt ustawy, w myśl którego w takich sytuacjach mandat zapłaci właściciel. Za dwa tygodnie ma trafić do konsultacji społecznych. Celem nowej regulacji, jak wskazuje wiceminister infrastruktury Rafał Weber, jest „przerwanie łańcuszka przerzucania odpowiedzialności na kolejne osoby”. Ustawa fotoradarowa, jak swego czasu ją określano, była przygotowywana przynajmniej od lipca tego roku.

Pod względem czysto praktycznym proponowane przez rządzących rozwiązanie powinno usprawnić ściąganie mandatów wystawionych dzięki fotoradarom. Trudno jednak spodziewać się, że kierowcy spojrzą na nie przychylnym okiem. Do tej pory niewskazywanie faktycznego kierowcy było całkiem skutecznym sposobem na uniknięcie jakiejkolwiek odpowiedzialności za przekraczanie prędkości.

Czy jednak przepisy, w myśl których mandat zapłaci właściciel samochodu zamiast rzeczywistego sprawcy wykroczenia, będą w ogóle zgodne z obowiązującym prawem? Tutaj można mieć pewne wątpliwości.

Postulowane przez ministerstwo infrastruktury przepisy niewątpliwie wprowadzają swego rodzaju domniemanie winy właściciela samochodu. Ten może się od niego uwolnić dopiero, jeżeli wskaże rzeczywistego kierującego w momencie popełnienia wykroczenia. Na pierwszy rzut oka możemy w takim rozwiązaniu znaleźć poważną kolizję z jedną z naczelnych zasad kodeksu wykroczeń, wyrażoną w art. 1 ust. 1.

Rozwiązanie, w którym za wykroczenie drogowe kierującego mandat zapłaci właściciel samochodu, budzi szereg wątpliwości

Zgodnie z tym przepisem, można pociągnąć do odpowiedzialności jedynie taką osobę, która popełniła czyn zabroniony. Tym samym nie można odpowiadać za czyn kogoś innego. Chyba, że samo użyczenie środków do popełnienia wykroczenia drugiej osobie stanowi osobne wykroczenie. Przykładem może być w tym przypadku art. 96 kodeksu wykroczeń. Jego §1 zakłada na przykład karalność między innymi dopuszczenia do prowadzenia pojazdu przez osoby, które zdecydowanie prowadzić nie powinny.

Mało tego, warto zwrócić uwagę także na §3 tego przepisu. Zgodnie z nim, karze grzywny podlega także ten, „kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”. Takie rozwiązanie prawne podpowiada, że ustawodawcy mają jednak pewne pole manewru.

Jeżeli jednak za wykroczenie rzeczywistego kierowcy mandat zapłaci właściciel samochodu, to czy przypadkiem nie mielibyśmy do czynienia z karaniem dwa razy za ten sam czyn? Pierwszą karą byłby sam mandat za wykroczenie, drugą grzywna za niewskazanie kierującego.

Warto także zwrócić uwagę na słowa samego wiceministra infrastruktury. Przedstawił on w końcu, w jaki sposób nowe przepisy mają działać. „Jeśli wskazana przez właściciela osoba nie przyjmie mandatu, nie będzie dalszych poszukiwań. Zapłaci ten, do kogo należy auto”. Taka konstrukcja budzi szereg wątpliwości. Można w niej rzeczywiście dostrzec wolę faktycznego wprowadzenia domniemania prowadzenia samochodu przez jego właściciela. To z kolei byłby chyba już krok nieco za daleko.

Jedno jest jednak pewne: jeżeli nowe przepisy faktycznie wejdą w życie, to pożyczanie komuś swojego samochodu może stać się jeszcze bardziej ryzykowne, niż zwykle. Konieczność nadstawiania karku za cudze wykroczenia drogowe może zaś narazić na szwank całkiem sporo relacji.