mBank podnosi opłaty. Sprawdzamy czy faktycznie z winy państwa i jak zatem radzą sobie z państwem konkurenci

Biznes Finanse Zakupy Zakupy firmowe dołącz do dyskusji (44) 18.06.2019
mBank podnosi opłaty. Sprawdzamy czy faktycznie z winy państwa i jak zatem radzą sobie z państwem konkurenci

Udostępnij

Agata Łuczak

Banki to nie są instytucji charytatywne i każdy to wie. Uśmiechnięci doradcy klienta nie siedzą w oddziałach dla satysfakcji czy uścisku ręki prezesa. mBank podnosi ceny i wywołał tym skandal. Dlaczego?

mBank podnosi opłaty i fakt ten normalnie przeszedłby niezauważony, gdyby nie…

Komentarz szefa banku. To nie sam wzrost cen, ale jego uzasadnienie wywołało medialną burzę. Tym bardziej, że jeśli bank czuje się skrzywdzony podatkiem bankowym, który został nałożony na banki w wysokości 0,44% od wysokości aktywów, to zapomina o jednej rzeczy. Od wprowadzenia tego podatku mBank już kolejny raz zmienia swój cennik i to znacznie. W 2016 roku był już artykuł o tym jak mBank podnosi opłaty  na portalu bankier.pl. Jak można zauważyć cena nie wzrosła o 1% czy o 5% tylko np. przy podwyższeniu kwoty limitu odnawialnego aż o 50% – z 2,5% na 5%. Wychodzi na to, że klienci obrywają rykoszetem w wojnie na linii rząd-banki. Rząd wygrany, bo zgarnia kasę w większych podatkach, a bank sobie swoje odbije na klientach właśnie.

Podwyżki za opłaty bankowe następują cyklicznie, prawie każdego roku

Śmiało można sprawdzić jak zmieniają się poszczególne TOiP w każdym z banków. Nie widziałam jeszcze banku, który nie podwyższa opłat wraz z postępującym rozwojem, konkurencją na rynku, potrzebą zysku czy innych równie ważnych czynników. Albo się klient dostosuje albo nie i idzie do innego banku. A co jest w innym banku? Z reguły to samo. Pamiętam boom na darmowe konta, generalnie wszystko darmowe, a nawet premie za „aktywność” na rachunku. Każdy bank miał wszystko „ za free”. Alior Bank umożliwił nawet opłatę rachunków za darmo, jeśli wpływało wynagrodzenie na konto. Później jakby w zmowie (coś dla spiskowców), banki zaczęły wprowadzać opłaty. Już w zasadzie wszędzie za konto płacisz jeśli nie spełniasz warunków danego banku np. wpływ wynagrodzenia czy operacje karta płatniczą wydaną do konta. Także wzrost cen możemy zaobserwować wszędzie i przez wiele lat rządów, tego rządu, czy poprzedniego, czy jeszcze poprzedniego. Pytanie brzmi: czy to wzrost składki na BFG tak docisnął sektor finansowy?

Banki bronią się przed dodatkowymi podatkami – inne BFG?

Co jest oczywiste, normalnie i logiczne. Jeśli przez x lat płaciło się namiastkę tego, co w innych krajach, to zrozumiały jest bunt przed oddaniem pieniędzy w podatkach. Szczególnie w tym roku najmocniej odczuwa się ten skok, ponieważ banki muszą uiścić składkę na fundusz przymusowej restrukturyzacji większą aż o 110% niż w zeszłym roku. Z czego to wynika? BFG mówi, że budowa funduszu przymusowej restrukturyzacji rozpoczęła się późno, a jego poziom wynosił na koniec 2018 roku jedynie 0,59 proc. środków gwarantowanych w bankach. Zatem nie osiągnięto poziomu minimalnego, na co termin upływa w 2024r. BFG uzasadnia, że zwiększenie całkowite sumy składek ma na celu szybszą budowę tego funduszu. Dodatkowym ciosem jest fakt, że składka na fundusz przymusowej restrukturyzacji musi zostać zaksięgowana na cały rok od razu. Mocno obciąży to wyniki I kwartału banków. Ogromny skok tych składek negatywnie wpłynął na nastroje w sektorze finansowym, a także ich zyski, szczególnie właśnie wykazywane w pierwszym kwartale.

Czy inne banki pójdą drogą mBanku?

Każdy musi płacić podatek – mały czy duży przedsiębiorca. Nikt nie ma co do tego wątpliwości. Płaci Kowalski z małego warzywniaka podatek w zależności od zarobku i płacą duże instytucje finansowe. Należy dodać, ze składki są różne, co wynika z rozporządzenia wydanego przez Komisje Europejską dla BFG. Obowiązuje ono wszystkie kraje UE. Małe banki płacą składki w formie ryczałtu, a duże muszą uwzględnić dwa czynniki:

– podstawę naliczania, czyli suma pasywów zmniejszona o środki gwarantowane i fundusze własne

– profil ryzyka instytucji, który uwzględnia np. znaczenia instytucji dla stabilności systemu finansowego i inne wskaźniki

Nie sądzę, żeby banki teraz zaczęły masowo zmieniać TOiP i mścić się na klientach. Raczej wpłynie to na ich wizerunek negatywnie, bo nikt nie lubi, jak ktoś inny chce się wzbogacić jego kosztem. Tym bardziej jeśli nie pójdzie za tym jakość obsługi czy jakikolwiek plus dla konsumenta. Zwykłego obywatela nie obchodzi wojna, której sam nie toczy. I złości go, jeśli tylko jest w tej wojnie ofiarą i musi tę wojnę sfinansować.

Mimo tak wysokiej składki w tym roku, banki prognozują i tak wzrost zysku. Przykładem jest Pekao S.A., który poinformował, że zysk netto grupy wzrósłby 13,7 proc. w stosunku do poprzedniego roku, jeśliby nie brać pod uwagę obciążeń regulacyjnych. Nie można załamywać rąk, bo mBank podnosi opłaty. Do wyboru jest cała masa banków, duża konkurencja w tej dziedzinie to dla klientów ogromny plus. Jeśli mBank odnotuje dużą stratę klientów, spadek operacji czy transakcji, to uderzy to najbardziej w niego. Tym bardziej stawanie po jednej stronie barykady z opozycją – może to zniechęci do banku zwolenników rządu. Banki są na celowniku. Dlaczego? Może dlatego, że długo nie były. Przez długi czas nie było kontroli nad maksymalnymi kosztami kredytowania czy przekroczenia wartości pożyczki jej kosztami.  Teraz banki już nie mogą zrobić wszystkiego, więc robią co mogą – np. podnoszą opłaty.