Ziobro chce kolejnych zmian. Tym razem inspiracją był wyrok w sprawie Amber Gold

Państwo dołącz do dyskusji (24) 22.05.2019
Ziobro chce kolejnych zmian. Tym razem inspiracją był wyrok w sprawie Amber Gold

Jerzy Wilczek

Nieco zapomniana już sprawa Amber Gold wróciła na usta wszystkich – i znów pokazuje nam kuriozalne oblicze naszego państwa. Odczytywanie wyroku w tej sprawie ma potrwać nawet… kilka miesięcy. Jest jednak szansa, że to się zmieni. Minister sprawiedliwości chce, by wszystko można było zamknąć w jeden dzień.

Sprawa Amber Gold może nie była największą aferą finansową w historii Polski – na przykład mniej znana afera GetBack była dwa razy większa. Ale jakoś tak jest, że ta sprawa sprzed kilku lat pokazuje, jak bardzo polskie państwo potrafi być kulawe i dysfunkcjonalne. Bo, przypomnijmy, Amber Gold to historia 30-latka bez wykształcenia, któremu udało się wodzić za nos przez lata wszystkie polskie służby. Ten sam 30-latek potrafił ekspresowo założyć również linie lotnicze, które trollowały LOT (nazywały się OLT).

Parę osób miało nadzieję, że wreszcie te wszystkie oszustwa i absurdy zostaną rozliczone. Tymczasem na sali sądowej mamy kolejną kuriozalną sytuację. Prokurator wyliczył bowiem, że wyrok w sprawie Amber Gold będzie odczytywany przez… cztery miesiące.

Sędzia bowiem odczytuje nazwiska wszystkich osób pokrzywdzonych w tej sprawie – a tych jest ponad 18 tysięcy.

Takie odczytywanie wyroku to absurd. Kiedy to się zmieni?

Na sprawę zareagował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Mamy anachronizm w kodeksie postępowania karnego, który sprowadza się do tego, że sąd musi czytać całe uzasadnienie, wyliczając wszystkich pokrzywdzonych. Jest ich kilkanaście tysięcy i według szacunków sądu w Gdańsku może to zająć kilka miesięcy. Uważamy, że nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby tego rodzaju wymóg utrzymać – mówił minister na konferencji.

Resort sprawiedliwości zamierza teraz wprowadzić rozwiązanie, które pozwoli zamknąć sądowi sprawę w ciągu tylko jednego dnia. – Mianowicie sąd będzie musiał streścić istotne sprawy – ująć wszysko tak, by [wyrok] oddawał sens tego rozstrzygnięcia, a co do reszty odwołać się do stanowiska zawartego na piśmie – dodał Ziobro.

Można przecież wyrok poprzez kliknięcie dostarczyć do każdego zainteresowanego spośród tych 17 czy 19 tysięcy pokrzywdzonych i odczytywanie go na rozprawie jest kompletnie nieracjonalnie – trzeźwo zauważył minister.

Oczywiście można spytać, czy nie można było o tym wszystkim pomyśleć wcześniej. Przecież Ziobro jest ministrem od paru ładnych lat i ma władzę jakiej nie miał jeszcze nikt na tym stanowisku.

Ale warto liczyć, że Ziobro w tym akurat przypadku dopnie swego – i „wolne” sądy staną się jednak nieco szybsze.

Chociaż patrząc na sprawę Amber Gold, trudno o optymizm. Bo jeśli czegoś nas ona uczy, to niestety tego, że Polak po szkodzie wcale nie jest mądrzejszy. A afera GetBack jest na to najlepszym dowodem.

24 odpowiedzi na “Ziobro chce kolejnych zmian. Tym razem inspiracją był wyrok w sprawie Amber Gold”

  1. „Chociaż patrząc na sprawę Amber Gold, trudno o optymizm. Bo jeśli czegoś nas ona uczy, to niestety tego, że Polak po szkodzie wcale nie jest mądrzejszy. A afera GetBack jest na to najlepszym dowodem.”

    Dlaczego tak kogoś to dziwi? Przecież u nas edukacja ekonomiczno-prawna leży. Maturzysta czy magister (chyba, że po kierunku ekonomicznym lub prawnym) nie wie co to umowa kupna-sprzedaży, boi wypełnić się PIT programem (pierwszy raz) czy nie odróżnia ubezpieczenia zdrowotnego od chorobowego i generalnie nie zna żadnych prawy czy to w pracy czy u sprzedawcy itp. itd.

    • No, ty też nie wiesz, bo nie ma czegoś takiego jak umowa kupna-sprzedaży. Jest umowa sprzedaży.

      • Bez komentarza :) i swoja drogą nie widzialem jeszcze innej umowy niż o tytule „umowa kupna sprzedazy”, a to ze KC sobie nazywa jak nazywa to juz inna bajka…w spoleczenstwie i internecie funkcjonuje kupna sprzedazy.

        Rownie dobrze moglbym powiedziec, ze nie ma czegos takiego jak umowy smieciowe, ale jakie to ma znaczenie ?

        • No patrz pan, a ja kilka dni temu podpisywałem akt u notariusza i on, niedouczony jakiś, nazwał go „umowa sprzedaży”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *