1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Idziesz oddać krew? Jeden ruch może cię kosztować nawet dyscyplinarkę

Idziesz oddać krew? Jeden ruch może cię kosztować nawet dyscyplinarkę

Termin wolnego na oddanie krwi powinniśmy ustalić z pracodawcą, zanim zdecydujemy się je wziąć. To nie tylko wyraz uprzejmości i dobrego wychowania. Na pracowniku ciąży taki obowiązek prawny.

Rafał Chabasiński28.04.2026 13:47
Praca

Dwa dni wolnego na oddanie krwi działa na niektórych przedsiębiorców niczym płachta na byka

Osoby oddające krew mają z tego tytułu prawo do dwóch dni urlopu. Pracodawca nie może odmówić. Pytanie jednak brzmi: czy musimy uprzedzać naszego szefa z góry, że idziemy oddać krew?

Nie da się ukryć, że wolne na oddanie krwi budzi kontrowersje wśród części przedsiębiorców. Pracownicy korzystający z dwóch dni urlopu nie pracują. Stwierdzenie z dnia na dzień „szefie, idę jutro oddać krew" może prowadzić do dezorganizacji w firmie.

Warto przy tym dodać, że panowie mogą oddawać krew nawet 6 razy do roku, a panie 4 razy. Przekłada się to na odpowiednio 12 i 8 dodatkowych dni wolnych, które kumulują się z pozostałymi urlopami.

Z drugiej strony samo krwiodawstwo jest czymś na tyle cennym, że warto je promować także w ten sposób. Istnieją także czysto medyczne powody, by zwolnić z wykonywania obowiązków pracowniczych osobę, od której pobrano ok. pół litra krwi.

Kluczowe przepisy znajdziemy w rozporządzeniu w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy

Odpowiedź na zawarte wyżej pytanie znajdziemy w przepisach prawa. Trzeba przy tym przyznać, że mają one formę swego rodzaju piętrowego odesłania. Zacznijmy od podstawy prawnej samego urlopu dla krwiodawców w postaci art. 9 ust. 1 pkt 1 ustawy o publicznej służbie krwi.

Zasłużonemu honorowemu dawcy krwi i honorowemu dawcy krwi przysługuje:

    W następnej kolejności musimy zajrzeć do kodeksu pracy, gdzie dowiemy się, w którym akcie prawnym będziemy szukać dalej:

    Minister właściwy do spraw pracy określi, w drodze rozporządzenia, sposób usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz zakres przysługujących pracownikom zwolnień od pracy, a także przypadki, w których za czas nieobecności lub zwolnienia pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia.

    Docieramy wreszcie do rozporządzenia, które nakłada konkretne obowiązki zarówno na pracodawcę, jak i na pracownika.

    W praktyce krwiodawcy w jakimś stopniu mogą wybrać termin, kiedy chcą oddawać krew

    Czysto teoretycznie to nie krwiodawca decyduje, kiedy odda krew, a tym samym, kiedy będzie mu przysługiwać urlop. Wskazuje na to wyraźnie treść §12 rozporządzenia:

    Pracodawca jest obowiązany zwolnić od pracy pracownika będącego krwiodawcą na czas oznaczony przez stację krwiodawstwa w celu oddania krwi. Pracodawca jest również obowiązany zwolnić od pracy pracownika będącego krwiodawcą na czas niezbędny do przeprowadzenia zaleconych przez stację krwiodawstwa okresowych badań lekarskich, jeżeli nie mogą one być wykonane w czasie wolnym od pracy.

    W rzeczywistości jednak można sobie bardzo łatwo wyobrazić scenariusz, w którym nasz pracownik dogada się z pracownikami stacji krwiodawstwa, by „przypadkiem zupełnym" wyznaczono mu jakiś dogodny termin. Przykładem może być poniedziałek 4 maja albo środa 29 kwietnia — zwłaszcza że 3 maja w niedzielę rząd uciął dyskusję o dodatkowym dniu wolnym, więc pole do kombinowania robi się jeszcze szersze.

    Nie można najpierw oddać krwi i wykorzystać urlop, a dopiero później usprawiedliwiać nieobecność w pracy

    Pracodawca jest związany decyzją stacji krwiodawstwa, ale równocześnie pracownik musi go uprzedzić o tej nieobecności z właściwym wyprzedzeniem. Wynika to z §2 ust. 1 rozporządzenia:

    Pracownik powinien uprzedzić pracodawcę o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności w pracy, jeżeli przyczyna tej nieobecności jest z góry wiadoma lub możliwa do przewidzenia.

    Nie można więc bez konsekwencji najpierw pójść oddać krew, a dopiero później dostarczyć do kadr usprawiedliwienie. Wyjątek stanowią rzecz jasna krwiodawcy dysponujący jakąś rzadką grupą krwi, którzy zostaną nagle wezwani do jej oddania.

    Z drugiej strony pojawia się wątpliwość, czy jeśli pracownik de facto ma zazwyczaj możliwość wybrania sobie terminu oddawania krwi, to czy przypadkiem nie powinien kierować się potrzebami swojego miejsca pracy.

    Termin wolnego na oddanie krwi powinniśmy w miarę możliwości konsultować z wyprzedzeniem z pracodawcą

    W zasadzie nie ma przepisu, który by nakładał taki konkretny obowiązek. Jest jedynie bardzo ogólny art. 100 §2 kodeksu pracy, który nakazuje pracownikowi dbanie o dobro zakładu pracy. Pod tym pojęciem należy rozumieć ogólną lojalność i uczciwość wobec pracodawcy.

    Co istotne: art. 100 określa podstawowe obowiązki pracownika. Te same, których złamanie może nas narazić nawet na zwolnienie dyscyplinarne. Patrząc jednak na problem od strony systemowej, dochodzę do wniosku, że taka interpretacja byłaby zbyt daleko idąca.

    Owszem, pracownik nie powinien wykorzystywać swoich uprawnień jako krwiodawcy, robiąc ewidentnie na złość szefowi — choć i tak w praktyce udowodnienie złej woli jest niezwykle trudne, a jak wygląda zwolnienie dyscyplinarne i czy można się od niego odwołać, pokazują liczne wyroki sądów pracy. Równocześnie jednak trzeba pamiętać, że prawo do urlopu na oddanie krwi istnieje po to, by zachęcać Polaków do krwiodawstwa. Skoro nie możemy płacić za krew pieniędzmi, to zostają nam dwa dni wolnego.

    Obserwuj nas w Google Discover
    Google Discover
    Podobają Ci się nasze treści?
    Google Discover
    Dołącz do dyskusji
    Najnowsze
    Warte Uwagi
    Kliknij by przejść do artykułu