Lewica składa projekt ustawy o pierwszeństwie pieszych. Chce także, by w obszarze zabudowanym prędkość maksymalna wynosiła zawsze 50 km/h

Moto dołącz do dyskusji (251) 25.08.2020
Lewica składa projekt ustawy o pierwszeństwie pieszych. Chce także, by w obszarze zabudowanym prędkość maksymalna wynosiła zawsze 50 km/h

Paweł Mering

Ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h i pierwszeństwo pieszych przy przechodzeniu przez jezdnię. Tego chce Lewica, która złożyła projekt ustawy, mającej na celu wprowadzenie pewnych zmian w prawie drogowym.

Ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h

Posłanki i posłowie Lewicy złożyli w Sejmie projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym. Propozycja nowelizacji zakłada to, co zapowiada PiS i wdrożyć nie może – czyli pierwszeństwo pieszych i utrzymanie ograniczenia prędkości 50 km/h w obszarze zabudowanym również w godzinach 23:00-5:00.

Projekt ustawy określa również środek w postaci zatrzymania prawa jazdy po przekroczeniu prędkości o 50 km/h niezależnie od tego, czy wykroczenie popełniono w obszarze zabudowanym. Co najciekawsze, proponowane przepisy określają też likwidację możliwości odcinkowego podniesienia dopuszczalnej prędkości na obszarze zabudowanym przy odpowiednich warunkach. Chodzi de facto o ustalenie sztywnej granicy ograniczenia prędkości w obszarze zabudowanym – 50 km/h.

Dzisiaj bardzo często na dwupasmowych drogach w miastach, niebędących drogami ekspresowymi, podnosi się dopuszczalną prędkość – na przykład do 70 km/h. Projekt Lewicy zakładałby zniesienie takiej możliwości – po mieście, po „zwykłych” drogach, można by było jeździć nie szybciej, niż 50 km/h.

Pierwszeństwo pieszych – dobry pomysł?

Projekt ustawy w odniesieniu do pierwszeństwa pieszych przewiduje zaktualizowanie przepisu, który określa zachowanie się pieszego przy przechodzeniu przez jezdnię. Do art. 13 ust. 1 prd dodane zostać by miało zdanie:

Pieszy wchodzący na przejście, znajdujący się na przejściu lub oczekujący na wejście na przejście ma pierwszeństwo przed pojazdem

Tak, czy inaczej, w praktyce powyższe wcale nie oznacza, że pieszemu będzie wolno wszystko. Mechanizm przechodzenia przez przejście będzie musiał wyglądać mniej-więcej tak:

  1. Pieszy stoi na przejściu, ale nie może wtargnąć
  2. Kierowca zatrzymuje się przed pieszym, bo musi
  3. Pieszy przechodzi

Nowelizacja Lewicy nie wprowadza bowiem zmiany art. 14 pkt 1 lit. a), który stanowi, iż zabrania się pieszemu wkraczania na jezdnię:

bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych

Toteż wtargnięcie pieszego na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd dalej byłoby zachowaniem bezprawnym – wykroczeniem.

Pieszy miałby pierwszeństwo przed pojazdem – zawsze

Zmianie uległaby także treść przepisu określającego obowiązki kierującego. Musiałby on

zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość i ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście, znajdującemu się na przejściu lub oczekującemu na wejście na przejście

Pierwszeństwo pieszych wydaje się być zatem ujęte w sposób normalny. Nieco więcej kontrowersji może wywołać chęć zmiany prawa drogowego w taki sposób, by 50 km/h w terenie zabudowanym było jedynym możliwym do stosowania w obszarze zabudowanym ograniczeniem.

Byłaby to daleko idąca zmiana, bo skoro sama chęć rządzących, by zlikwidować podział na 50 km/h w godz. 5:00 – 23:00 i 60 km/h w godz. 23:00 – 5:00, wywołała falę krytyki, to generalne ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h wydaje się być po stokroć bardziej kontrowersyjne.

Nie twierdzę, że proponowane zmiany są złe – wręcz przeciwnie. Nie da się jednak ukryć, że rewolucje w zakresie prawa drogowego zazwyczaj kierowcy krytykują, bo zmiany przyjmują z reguły jeden kierunek. A restrykcji i ograniczania drogowej fantazji polski kierowca nie lubi.

Przepisy prawdopodobnie nie wejdą w życie. Nie jest to bowiem projekt poselsko-rządowy, wniesiony przez środowiska związane z władzą, mimo że posłowie i posłanki Lewicy w większości kopiują pomysły rządzących, które nie wiedzieć czemu utknęły w legislacyjnej zamrażarce.

251 odpowiedzi na “Lewica składa projekt ustawy o pierwszeństwie pieszych. Chce także, by w obszarze zabudowanym prędkość maksymalna wynosiła zawsze 50 km/h”

  1. czyli co, na rozjazdówkach przedautostradowych i obwodnicach średnicowych, estakadach w mieście wszyscy będa się wlekli 50 ?!?!

    a czy ktoś sprawdził jak procent długości dróg krajowych między średniej wielkości miastami przechodzi przez tereny zabudowane?
    – typu droga w szczerym polu ale teren zabudowany…

    zasadniczo, droga jest dla samochodów, a przejścia bez świateł po wielopasowych jezdniach to zbrodnia inżyniera budowy dróg.

    btw. 60km w nocy to już znieśli

    • przejścia bez świateł po wielopasowych jezdniach to zbrodnia inżyniera budowy dróg.

      I to jest coś, co powinno zostać zdelegalizowane, dać kilka lat na modernizację i zakazać budowania nowych. Sygnalizacja wzbudzana, a jak gminy nie stać to niech zrobi zwężenie przy przejściu dla pieszych, już ich wyborcy tak prześwięcą, że znajdą się pieniądze na sygnalizację. W każdym odcinku stop chama jest kilka sytuacji, że nagrywający zatrzymuje się przed przejściem a drugim pasem przelatuje jakiś debil.

  2. według mnie pieszy też powinien sygnalizować zamiar wejścia na przejście,

    dlaczego jako jedyny ze wszystkich innych typów uczestników ruchu jest z tego zwolniony?

    przecież i tak ma obowiązek się zatrzymać i rozejrzeć, a sygnalizacja byłby już tylko potwierdzeniem dla kierowcy, tego że powyższe wykonał i jaki ma zamiar.
    Swoją drogą trafiają się piesi tak 1 na 200 którzy sami z dobrej woli to robią, zatem można – można.

      • Podniesienie ręki,machanie nią, no cokolwiek ! Prawda jest taka: pieszy ci stanie – nawet nie na musi przejściu i masz stać bo a nóż widelec przejdzie ? A z tyłu będą trąbić jak szaleni a kto wie czy nie wyskoczą z auta żeby cię zlinczować za „tamowanie ruchu”… Na litość Boską,to idiotyczna zmiana !

        Pieszy właśnie nie rozglądają się w sposób widoczny,a ile to jest przypadków,że pieszy coś sobie umyśli i jeb – nagle idzie jak krowa prosto pod nadjeżdżające auto. Zwolnić w tej sytuacji z odpowiedzialności pieszego to mogą tylko debile…

        Sprawa jest prosta – albo naprawdę wyraźne sygnalizowanie chęci przejścia albo żadnego pierwszeństwa dla pieszych.Bo inaczej będą trupy pieszych i tamowanie ruchu…

      • Podniesienie ręki, proste i zrozumiałe dla każdego.

        Bo już były przypadki jak dwie panie stały przed przejściem, kierowca się zatrzymuje, a one … spotkały się, żeby pogadać i wcale nie chcą przechodzić.

        • Dokładnie, Zostawić jak jest , pieszy też człowiek i ma myśleć o swoim i innych bezpieczeństwie, proste chcesz przejść zatrzymaj się przed przejściem , upewnij że wejście na ulicę nie zmusi kierujących do nagłej gwałtownej reakcji i jak wiesz że zdążysz przed samochodem bo jest dostatecznie daleko to przejdź, albo poczekaj podnieś rękę (na pewno nie zapomnisz zabrać , no chyba że niepełnosprawni) daj jasny czytelny i widoczny sygnał kierującym że chcesz przejść i jak się zatrzyma i Cię przepuści wtedy idź, kierowca też musi mieć czas i droge na reakcję inaczej faktycznie przez smartfonowych zombie i im podobnych zamyślonych , zapatrzonych może znacząco wzrosnąć liczba ofiar bo miał pierwszeństwo, ale nie pomyślał o własnym bezpieczeństwie.

    • Dokładnie tak. Niby skąd kierujący ma wiedzieć czy dwie osoby stojące przed przejściem zamierzają je przekroczyć, czy po prostu wyszły sobie na plotki? Nieuzasadnione zatrzymanie pojazdu jest utrudnianiem ruchu.

      Zresztą kwestę pierwszeństwa i tak uważam za drugorzędną dla poprawy bezpieczeństwa. Plagą w Polsce jest wyprzedzanie przed przejściem, a to już jest skrajnie niebezpieczne zachowanie.

    • Dlatego podnoszą mandaty. W końcu będzie 3000 zł za przekroczenie o 10 km/h i biada temu, który akurat się złapie

    • Cóż. Może to i dobrze, że wie lepiej, bo znaki drogowe w Polsce są w wielu miejscach poustawiane zupełnie bez ładu i składu.

      Jest taki odcinek, którym dosyć często jeżdżę. Około 10 kilometrów. Okolice wiejskie, wokół pola, tu i ówdzie parę domów jednorodzinnych. Przez całą trasę poziom „zabudowania” jest praktycznie taki sam, a mimo tego przez ten 10 km kilkukrotnie wjeżdża się i wyjeżdża z „terenu zabudowanego” wg znaków. W jednym miejscu nawet wyjeżdża się z terenu zabudowanego tylko po to, żeby zaraz wjechać na ograniczenie prędkości 50 km/h.

      Sensu w tym nie ma żadnego, ale głupi polski kierowca ma się słuchać.

      • Ależ jest sens mieszkańcy tych paru domków tez chca bezpiecznie wyjechac z posesji. Ciągniki rolnicze z pola itp troszkę wiecej zauważają innych uzytkowników. Odnośnie tego „rozumu” to odzwierciedla się tym ze mamy najwięcej wypadków na 1000 mieszkańców a drogi juz mamy bardzo dobre w skali całej UE

        • Mieszkańcy domków na jednym kilometrze najwyraźniej nie chcą, a na innym chcą. Albo po prostu miejscowe władze mają to gdzieś i stawiają znaki bez ładu i składu.

  3. Od dawna powtarzałem, że przed uzyskaniem mandatu poselskiego powinno robić się testy na inteligencję i pogłębiony wywiad psychiatryczny.

  4. A to nie tak, że zmianę tych przepisów wymusza super postępowa Unia Europejska?
    Pisanie w nagłówku o Lewicy(w kontekście tych złych) raczej nie jest sprawiedliwe, kiedy nawet partia rządząca wspominała nie raz o konieczności zmiany prawa w tym zakresie z dokładnie tymi samymi zapisami.

  5. >likwidację możliwości odcinkowego podniesienia dopuszczalnej prędkości na obszarze zabudowanym

    jeździjmy bryczkami, 2 km / 30 min

  6. Pierwszeństwo dla pieszych na pasach miało być już dawno wprowadzone. Gdzie te płaczki, które pisały o francji, o rzeźiach na ulicach po wprowadzeniu tego? Statystyki są nieubłagane, taki przepis ratuje życie.
    50 km/h wystarcza do jazdy. Polecam popatrzeć na np stop cham polska na yt, aby zobaczyć co jest główną przyczyną wypadków.

    • Pierwszeństwo dla pieszych na pasach zostało wprowadzone w 1997 roku. Przed pasami nie. Nie umiesz czytać, nie komentuj.

    • 50 km? Wolactwo nie uznaje limitów obecnie jest 50 na 99% obszaru terenów zabudowanych a wolactwo poniżej 70 nie jedzie.

      • A najgorsze jest to że koniec końców wypadek powoduje ten który jedzie 40 km/h (albo kierowca za nim który chce go wyprzedzić i nigdy nie spowodowałby wypadku gdyby nie zawalidroga). Powolny kierowca się naogladal że za szybką jazda powoduje wypadki i myśli że jak jedzie wolno to już jest bezpieczny. A ponieważ siedzą więcej czasu w samochodzie to ma czas poczytać książkę i smartfon. A jak nie ma czasu to nie przyspieszy tylko wymusi pierwszenstwo lub nie ustąpi pieszemu.

        • Taaak kolejny krolnszoc ktory twierdzi ze wypadkinpowoduja jadący zgodnie z przepisami. Jak jedzie zgodnie z przepisami to po co go wyprzedzasz dodatkowo nieumiejętnie? Odnisnie telefonow to tez zmora kierowcow. I to i jeżdżących szybko jak i wolno.

  7. „Chodzi
    o ustalenie sztywnej granicy ograniczenia prędkości w obszarze zabudowanym – 50 km/h.”

    a to spoko akurat bo zazwyczaj wszędzie wrzucają 30/40 km/h ;) ;) ;)

  8. Ograniczenie prędkości powinno być powiązane z rodzajem drogi, a nie administracyjną przynależnością. Jeśli droga wygląda jak autostrada i nie ma skrzyżowań kolizyjnych – to powinno się ją traktować jak autostradę, nawet jeśli przebiega przez centrum miasta. Przykład: Katowice.
    Pieszy we własnym interesie powinien uważać na przejściu, a zatrzymanie się celem przepuszczenia powinno być zalecane, a nie obowiązkowe. Np. ważniejsze jest, by podróż kilkudziesięciu pasażerów w autobusie przebiegała sprawnie, niż prawo pojedynczego pieszego do zatrzymania autobusu.
    Pozdrawiam.

    • A potem zdziwienie ze normy hałasu przekrczone i co chwila wypadki bo przy danym natężeniu auto pozwolono 140 przez miasto jechać…..

  9. Zniesienie różnicowania dozwolonej prędkości maksymalnej to dobry pomysł, tylko już zrealizowany. Sposób określenia pierwszeństwa na przejściu – bez sensu. Podstawowym problemem w tej chwili jest brak precyzyjnego określenia kto ma pierwszeństwo, co z jednej strony powoduje, że kierowcy często zachowują się chamsko w stosunku do pieszych utrudniając im wejście na przejście, z drugiej w razie wypadku zmusza sąd do rozstrzygnięcia co znaczy „bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd”. Pomysł, żeby kazać jeździć 50 km/h po izolowanych fragmentach dróg w mieście, w standardzie dróg ekspresowych to czysty idiotyzm i pielęgnowanie głupiej tradycji wprowadzania ograniczeń i zakazów nie na podstawie rzeczywistych potrzeb i warunków, ale przekonania, że trzeba ograniczyć do 50, bo jak się postawi 70, to będą jechać 100 a to już za dużo. Z ograniczeniami w PL należy zrobić 2 rzeczy: usunąć nadmiarowe, postawione bo może padać śnieg, deszcz, albo ktoś kiedyś jechał passatem na łysych oponach i nie wyrobił, druga rzecz to bezwzględne egzekwowanie tych ograniczeń, z zerową tolerancją, fotoradarami widocznymi i ukrytymi, na wszelkich rodzajach dróg, od autostrad do osiedlowych uliczek. Niestety żadna władza, aż tak bardzo nie narazi się kierowcom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *