Policja przesadziła. Zwrot „Panie Andrzeju, proszę do kontroli” uznany za naruszenie zasad kultury

Gorące tematy Moto Społeczeństwo dołącz do dyskusji (242) 31.05.2019
Policja przesadziła. Zwrot „Panie Andrzeju, proszę do kontroli” uznany za naruszenie zasad kultury

Udostępnij

Radosław Tyburski

Widok policjanta często wywołuje podskórny stres. Każdy, kto był już pierwszy raz zatrzymany do kontroli drogowej, już nigdy nie spojrzy w lusterko w ten sam sposób. Dlatego właśnie, wizerunek policji wśród społeczeństwa to bardzo trudny temat. Wystarczy najmniejsza wpadka i policja ląduje w nagłówkach obok takich słów jak nadużycie władzy, brutalna akcja i skandal. Przełożeni policjantów z drogówki tym razem wykreowali jednak dziwny problem i tworzą nowe zasady kontroli drogowej. 

Dużym polem walki o wizerunek policjanta są kontrole drogowe. Kierowca kontra policja to jest temat rzeka. Wystarczy wejść na YouTube, gdzie niegasnącą popularnością cieszą się filmiki z kontroli policyjnych, na których policjanci mają „nadużywać władzy” i łamać zasady kontroli drogowej.

Najczęściej w tytułach filmu pojawia się coś w podobie „nielegalna kontrola policji”. Film pod tytułem „bardzo miły policjant wystawia mandat” brzmi prawie jak parodia, ale jest prawdziwy. Na pierwszy rzut oka (chyba, bo już sam nie wiem) tak powinna wyglądać wzorowa kontrola policji. Motocyklista dostał mandat, a mimo to, wrzucił filmik pod właśnie takim tytułem. Jakiego innego dowodu trzeba na to, że policjant zachował się wobec kontrolowanego wzorowo?

Niestety okazuje się, że policjant złamałby najnowsze zasady kontroli drogowej. Zwrócił się do kontrolowanego per „Panie Łukaszu”

Według Naczelnika Wydziału Nadzoru i Profilaktyki Ruchu Drogowego zwracanie się do kontrolowanych „Panie Andrzeju/Pani Anno” pogłębia ich traumę związaną z kontrolą. W piśmie udostępnionym przez NSZZ Policjantów na Facebooku czytamy, że Naczelnik zwróciła się z prośbą do Naczelnych Komendantów Wojewódzkich Policji o to, żeby „nie wzbogacać zwrotu Pan/Pani o imię kontrolowanego”.

Zwrot ten ma stać w sprzeczności z zasadami etyki zawodowej policjanta, poprawnego zachowania i kultury. A konkretniej:

„może to wzbudzać w kontrolowanym dyskomfort i poczucie zmniejszonego dystansu pomiędzy nim a policjantem w sytuacji i tak często mało komfortowej dla kontrolowanego”

Halo, policja? Tu prawdziwe życie

Pismo miało być powodowane skargami kierowców na nieprawidłowy sposób zwracania się policjantów ruchu drogowego do osób kontrolowanych. Być może żyjemy w dwóch równoległych światach. Nie uważam jednak, żeby to właśnie zwrot „Panie Andrzeju” sprowokował kogoś do napisania skargi.

Bardziej prawdopodobne jest to, że walkę o komfort kontrolowanych przejął ktoś pracujący zza stosu papierów, kto ostatni raz kontrolę drogową widział na prezentacji w PowerPoint.

Od paru lat polska policja stara się poprawiać swój wizerunek i jest szeroko obecna w social mediach. Nikogo nie dziwi już policja na Twitterze. Zdarza się, że wychodzi to mniej lub bardziej zgrabnie, ale na pewno warto walczyć o sympatię dla policjantów.

Może tylko nie takimi środkami. Inaczej wizerunkowo policja może skończyć nie jak bohater filmu na YouTube „bardzo miły policjant wystawia mandat”, a jak w serialu Pitbull, gdzie naczelnik wydziału zabójstw zachęcał podwładnych, do rozdawania naklejek z wizerunkiem policyjnego psa „pol-psik”. A policjanci będą się do nas zwracać per „osoba kontrolowana”. Na zdrowie.