Dla Ryanaira 1 euro to 6 złotych. Co więcej, przewoźnik ma pełne prawo do takiego kaprysu

Finanse Zakupy dołącz do dyskusji (24) 10.11.2018
Dla Ryanaira 1 euro to 6 złotych. Co więcej, przewoźnik ma pełne prawo do takiego kaprysu

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Ryanair niewątpliwie nie jest ostatnio ulubionym przewoźnikiem wielu pasażerów (zmiany w cenach przewożenia bagażu podręcznego i cała polityka Ryanaira względem pasażerów i swoich własnych pracowników raczej nie zachęca do korzystania z jego usług). Teraz szokować może jeszcze przelicznik cen Ryanair. Według przewoźnika 8 euro to równowartość 48 złotych. Tyle, że…jest to zgodne z prawem.

Dzień dobry, nie zgadzają mi się ceny. Przelicznik cen Ryanair

Jeden z użytkowników Wykopu wrzucił screen ze swojej rozmowy przeprowadzonej na Ryanair Live Chat. Chciał dowiedzieć się jak to możliwe, że wykupienie usługi Priority boarding (która umożliwia zabranie drugiego bagażu podręcznego) nagle kosztuje 8 funtów, podczas gdy wcześniej widział cenę zbliżoną do 29 zł. Pani Alicja obsługująca w tamtym momencie czat wyjaśniła mu, że cena jest podawana w walucie kraju, z którego się leci i nie można dokonać żadnych zmian. I tu jeszcze wszystko byłoby w porządku – no trudno, klient-gapa, nie wykupił usługi od razu w obie strony, to teraz z powrotem musi zapłacić więcej. Klient oburzył się jednak o coś innego. Cena wprawdzie wyświetlała się zirytowanemu klientowi w funtach, jednak zapłacić miał już w złotówkach (walutę narzuca system rezerwacji).

Przelicznik cen Rynaiar jednak zaskoczył. Zgodnie z nim (o czym na chacie poinformowała pani Alicja) okazało się, że 8 euro to 48 zł (pojawiła się zatem dodatkowa waluta, bo do tego momentu mowa była jedynie o złotówkach i funtach). „Taki jest nasz przelicznik”, odpowiedziała spokojnie pani Alicja na pytania klienta jak to właściwie możliwe. Prawie jak „taki mamy klimat”. A tymczasem warto wiedzieć, że w przypadku Ryanaira stawka jest po prostu ustalana indywidualnie dla każdej waluty. I dlatego może okazać się, że dana usługa została wyceniona jednocześnie na 48 zł i 8 funtów/8 euro. I już.

Wszystko zawarte jest w umowie

Przedsiębiorca wcale nie musi trzymać się oficjalnego kursu walut. Ani nawet przybliżonego. Druga strona transakcji musi jedynie zostać poinformowana o tym, jaki przelicznik stosuje sprzedawca. Jeśli kupujący zgadza się na takie warunki i decyduje się zapłacić, to zostaje zawarta umowa sprzedaży (art. 535 k.c.). Średni kurs waluty określany przez NBP należy stosować wtedy, gdy w umowie nie zastrzeżono, jaki przelicznik zostaje przyjęty (pisaliśmy już o przypadku, gdy wesoły sprzedawca na Jarmarku Dominikańskim ustalił kurs 1 euro = 3,50 zł). W tym konkretnym przypadku Ryanair jednak postawił sprawę jasno: chcesz priority boarding, to płać. 48 złotych. I tyle. Oczywiście niektórym nie będzie się to podobać (zwłaszcza, że Ryanair ostatnio mocno irytuje wielu klientów), jednak przewoźnik ma do ustalania takiego przelicznika waluty, jaki mu się żywnie podoba.