I tak wszyscy zapłacimy za „Smoleńsk”, a dziwna lista twórców nie musi być przypadkiem

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (46) 15.09.2016
I tak wszyscy zapłacimy za „Smoleńsk”, a dziwna lista twórców nie musi być przypadkiem

Maja Werner

Pomijając wartości artystyczne filmu „Smoleńsk”, opinię publiczną zastanawia dlaczego w obsadzie filmu, na przedziwnych stanowiskach, znaleźli się członkowie rodzin znanych polityków. Nie potrafi tego wyjaśnić nawet reżyser, Antoni Krauze. 

„Smoleńsk” trudno jest nazwać hitem kinowym. Nawet wyborcy Prawa i Sprawiedliwości wskazują, że nie jest to zbyt dobry film, a krytycy z mediów wydawanych przez spółki związane z partią wystawiają dość powściągliwe noty. Oczywiście drugi biegun debaty politycznej w Polsce złudzeń nie ma najmniejszych wskazując, iż film swoim ogólnym poziomem artystycznym równa do „hitów” takich jak „Kac Wawa” czy „Wyjazd integracyjny”, oburza się przeciwko fałszowaniu historii i zaznacza, iż produkcja ma charakter politycznej propagandy w północnokoreańskim stylu.

Choć mówi się o tym, że do wysyłania dzieci na „Smoleńsk” metodą sugestii nie do odrzucenia angażuje się całe szkoły (przy oporze co odważniejszych rad pedagogicznych i części rodziców), na razie rezultaty frekwencyjne filmu – jak na odzew z jakim spotyka się w mediach – nie są przesadnie zadowalające. Biorąc jednak pod uwagę sytuację w tzw. mediach publicznych (narodowych), wydaje się zrozumiałym, że w ten czy inny sposób film wynik finansowy jednak zrobi.

Smoleńsk – tantiemy zapewnią sukces filmowi?

Z tego też względu ulokowanie swojej kariery aktorskiej/producenckiej i innej w takim filmie jak „Smoleńsk” można uznać za pewnego rodzaju lokatę, która będzie spłacała się za każdym razem, gdy u sterów TVP znajdować się będą osoby bliskie jednemu z obozów politycznych. Chodzi oczywiście o kwestię tantiem, które z tytułu emisji telewizyjnych stacje muszą wypłacać odpowiednim organizacjom, np. Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Organizacje tego typu mają niestety dość spory problem z transparentnością, nad czym ubolewa zainteresowane społeczeństwo, ale w 2013 roku media plotkarskie publikowały zestawienia, w myśl których osoby z tak bogatym dorobkiem aktorskim jak Witold Pyrkosz czy Małgorzata Kożuchowska, w skali roku na tantiemach zarabiały kilkaset tysięcy złotych.

Oczywiście nie wszyscy uczestnicy prac nad „Smoleńskiem” będą uprawnionymi do pobierania tantiem z katalogu emitowania filmu w telewizjach, jednakże kilka lat temu miała miejsce nowelizacja, która katalog ten w sporym stopniu wydłuża. Ponieważ stawki wynagrodzenia zależą w dużej mierze od liczby emisji utworu, a intuicja podpowiada mi, że już niebawem film „Smoleńsk” będzie częstym gościem rozmaitych kanałów mediów narodowych, będzie rosło wynagrodzenie jego twórców.

Wynagrodzenie z kolei zapłacimy my wszyscy we wciąż ewoluującej i coraz bardziej przerażającej nowej koncepcji opłacania abonamentu RTV lub jego zamienników.

46 odpowiedzi na “I tak wszyscy zapłacimy za „Smoleńsk”, a dziwna lista twórców nie musi być przypadkiem”

  1. Trochę więcej rzetelności. W pierwszej części skrytykowała Pani film i porównała do Kac Wawa czy innych polskich „super produkcji”, a nie pokwapiła się Pani poinformować czytelnika, czy sama Pani na tym filmie była. Skoro nie można się za bardzo przyczepić do samego filmu (bo nic konstruktywnego nie wywnioskowałem) to mówimy o jakichś tantiemach.

    Warto poszukać informacji np. dlaczego ten film powstawał tak długo jak na taki (jak to Pani określiła) „hit”. Dlaczego poprzednia władza tak utrudniała reżyserowi nakręcenie tego filmu. Jest przecież wolność artystyczna, którą PO-PSL tak usilnie próbowali uświadomić Polaków, gdy w teatrze przedstawiano (lepszy lub gorszy) akt seksualny.

    Ja osobiście nie byłem jeszcze na filmie, więc nie skomentuje czy jest dobry, czy nie.

    • PiSowca to z daleka idzie poznać.
      Po pierwsze, nie władza utrudniała powstanie tego filmu, tylko… wszyscy. Bo nikt tego filmu nie chciał (mam na myśli brać filmową i wyłącznie tę branżę można brać pod uwagę) a jedynie brać polityczna. Sekciarze oczywiście w niekończącej się incepcji spisków znaleźli już kolejną mistyfikację, że to PO i Rosja blokowali powstanie filmu, a on był zwyczajnie odrzucany tak jak dziesiątki/setki innych zbyt słabych lub nieobiecujących filmów rocznie.
      No i nie ma najmniejszych wątpliwości, że ten film to takie same dzieło z takim samym procesem powstawania jak największe hity Stalina, Goebellsa czy Kim Dżona. To jest film PARTII a nie twórców filmowych czy PISFu.
      A ludzie mądrzy w dzisiejszych czasach już tego nie kupują i mają tego świadomość. Proste. I to jest ten wyjątek gdzie owszem, można ocenić TEN „film” bez oglądania go, posiadając wystarczająco dużo informacji.

    • Matko jedyna, co ma PO-PSL z aktami seksualnymi w jakichś teatrach? Czy chodzi o prowokację w Teatrze Polskim autorstwa człowieka związanego z Nowoczesną?

  2. Film najlepiej określili sami twórcy. Hasło reklamowe z afisza „Tragedia, która c wstrząsnęła Polską”. Ja rozumiem, że to odnosi się do filmu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *