Kobieta z Pułtuska, która ukradła naklejki na Świeżaki leżące przy kasie w Biedronce (i grozi jej za to do 5 lat więzienia) wygląda jak amatorka na tle dwóch mężczyzn z Lubartowa, którzy postanowili ograbić swój prywatny „Fort Knox”. 

Mężczyźni wymyślili sobie to naprawdę sprytnie. Zamiast ryzykować wiele za drobne – bo przecież w pojedynczej Biedronce tych naklejek nie ma znowu aż tak wiele – postanowili, niczym w amerykańskim serialu, skoku stulecia dokonać jeszcze zanim świeżakowa waluta trafi na miejsce docelowe. I tak oto ich celem padło jedno z centrów logistycznych, skąd biedronkowe pyszności zwykle dopiero rozjeżdżają się po Polsce by trafić do sklepów, gdzie kupujemy je my.

10 tysięcy skradzionych naklejek na Świeżaki

Jak się okazuje – mają tam nie tylko owoce, warzywa, przetwory i jogurty, ale i naklejki, które stały się świeżakową walutą, pozwalającą na wymienienie jej na wybranego Świeżaka. Jeśli więc chcemy otrzymać maskotkę, to wprawdzie możemy ją kupić za gotówkę, a nawet na AliExpress, ale najpopularniejszą metodą jest kolekcjonowanie naklejek za zakupy i wymienianie ich na maskotki w sklepie.

Tak też zrobili zresztą mężczyźni. Po tym jak ukradli 10 000 naklejek z jednego z centrów handlowych, zaczęli upłynniać „walutę”, wymieniając ją na Świeżaki w poszczególnych sklepach sieci Biedronka. Portal Lubartów24 relacjonuje, że nie byli to przypadkowi mężczyźni, tylko pracownicy centrum logistycznego:

Byli to 31-letni mieszkaniec gminy Firlej i 33-letni mieszkaniec Lubartowa – pracownicy centrum. Policjanci odzyskali też znaczną część skradzionych naklejek. Niewielką ich ilość jeden z mężczyzn zdążył już wymienić na zabawki.

W ujęciu sprawców pomogły zeznania świadków i współpracowników mężczyzn z centrum logistycznego. Zdaniem policji skradzione 10 000 naklejek miało wartość 10 tysięcy złotych. Mężczyznom grozi do 5 lat pozbawienia wolności w związku z kradzieżą.

Świeżaki a seks. Gang Świeżaków z Biedronki rozbudził rynek usług seksualnych w internecie

Świeżaki to niby maskotki stanowiące część promocji w sieci sklepów Biedronka, ale tak naprawdę to styl życia i fenomen socjologiczny, który w ostatnim tygodniu wywołał prawdziwą burzę nad Polską. Choć chodziło o promocję zdrowego stylu życia wśród dzieci, to w tle przewijają się już kradzieże, prostytucja, wyłudzenia i związki zawodowe.