Aresztują ludzi, którzy publicznie użyją słowa „koronawirus”. Jest też kara za… noszenie maseczek. Tak z pandemią walczy Turkmenistan

Gorące tematy Na wesoło Zagranica dołącz do dyskusji (542) 31.03.2020
Aresztują ludzi, którzy publicznie użyją słowa „koronawirus”. Jest też kara za… noszenie maseczek. Tak z pandemią walczy Turkmenistan

Maciej Bąk

To wszystko brzmi jak żart, ale niestety żartem nie jest. Turkmenistan, drugi najbardziej wyizolowany kraj świata po Korei Północnej, zakazał słowa „koronawirus”. Traktuje to zagrożenie tak, jakby go wcale nie było. Choć wiele wskazuje na to, że i tu się dostał. Wynika to ze strzępków informacji, jakie przedostają się przez granice Turkmenistanu.

Turkmenistan zakazał słowa „koronawirus”

O sprawie pisze portal Reporters Without Borders (Reporterzy Bez Granic), powołując się na zablokowany w Turkmenistanie serwis informacyjny „Turkmenistan Chronicle”. W tym azjatyckim kraju kontrolowane przez władzę media mają zakaz używania słowa „koronawirus”. Zostało ono także usunięte ze wszystkich broszur medycznych, które są rozdawane w szkołach, szpitalach i miejscach pracy. Za chodzenie w maseczce ochronnej lub nawet wypowiedzenie tego słowa na ulicy, Turkmeni mogą być aresztowani przez policję – informuje Radio Azatlyk, będące częścią Radia Wolna Europa.

Według oficjalnych informacji przekazywanych przez władze, w Turkmenistanie nie ma ani jednego przypadku COVID-19 (choć – jak donosi organizacja OCCRP – ważni oficjele poddają się w głębi kraju samoizolacji w namiotach). Właściwie jedynym ruchem w kierunku chronienia przed nim obywateli jest wydany 13 marca rozkaz… posadzenia w miejscach publicznych harmali, tradycyjnej turkmeńskiej rośliny, która ma mieć właściwości ochronne. Absurd? Tak, witamy w Turkmenistanie.

Turkmenistan – kraj, w który aż ciężko uwierzyć

Wszyscy doskonale wiemy, czym charakteryzuje się Korea Północna. Bo jej temat przewija się w mediach regularnie, głównie z uwagi na konflikt z USA. Tymczasem reżim w Turkmenistanie jest do koreańskiego reżimu bardzo podobny. To również państwo szalenie zamknięte, rządzone przez ekscentrycznego dyktatora. Gurbanguly Berdimuhamedow, z zawodu dentysta, to – w turkmeńskim znaczeniu tego słowa – prawdziwy człowiek-orkiestra. Nie tylko rządzi swoim krajem silną ręką. Pisze dla swoich obywateli książki, gra i śpiewa dla nich z okazji narodowych świąt czy samotnie ogląda transmitowane przez telewizję pokazy turkmeńskiej dumy, czyli koni.

Władca Turkmenistanu uzyskuje w wyborach blisko 100% poparcia, przy podobnej frekwencji. Władca Turkmenistanu nie lubi koloru czarnego, więc zakazuje jazdy czarnymi autami. Średnio ceni też kobiety, więc zakazuje im w ogóle jazdy autami. Trudno więc dziwić, że gdy pojawia się temat koronawirusa, to o koronawirusie zakazuje mówić. Dobry plan!

Podobno to właśnie Gurbanguly Berdimuhamedow poczuł się osobiście dotknięty, gdy na ekrany wszedł „Dyktator” z Sachą Baronem Cohenem. Pamiętacie, że jego bohater w swoim języku zastępował różne czasowniki swoim imieniem Aladeen. No to skoro dyktator może wymyślać nowe słowa, to dlaczego by nie mógł ich likwidować?

zdjęcie na górze pochodzi z materiałów promocyjnych filmu „Dyktator”