- Bezprawnik -
- Prawo -
- „Unikajcie mężczyzn” - w taki sposób szef niemieckiego związku kryminalistów policyjnych alarmuje o rosnącej skali gwałtów
„Unikajcie mężczyzn” - w taki sposób szef niemieckiego związku kryminalistów policyjnych alarmuje o rosnącej skali gwałtów
20 kwietnia 2026 roku, ZDF heute journal. Dziennikarz kończy rozmowę o statystykach policyjnych i rosnącej fali gwałtów oraz przemocy wobec kobiet z Dirkiem Pegłowem — szefem Bund Deutscher Kriminalbeamter (BDK), stowarzyszenia zawodowego niemieckich detektywów policyjnych. Zadaje mu zamykające pytanie: „Co doradziłby pan kobietom?". Peglow odpowiada, że lepiej nie wchodzić w związek z mężczyzną, ponieważ ryzyko stania się ofiarą przemocy psychicznej lub fizycznej jest tam znacznie wyższe.

Dziennikarz dziękuje. Wywiad się kończy.
Gdybym to zdanie przeczytał na skrajnie feministycznym forum internetowym, to najwyżej bym się zaśmiał i przewinął dalej. Ale Peglow to nie przypadkowy komentator — to funkcjonariusz, który spędził zawodowe życie, patrząc na to, co statystyki ukrywają. I właśnie dlatego słowa zrobiły, co zrobiły. Obiegły Niemcy, wywołały lawinę hejtu na oboje rozmówców, a dyskusja nie ucichła do dziś.
Liczby, których nie da się zbagatelizować
Peglow komentował właśnie opublikowany coroczny raport niemieckiej, głównej federalnej agencji śledczej. W kategorii gwałtów, wymuszonych aktów seksualnych i ciężkich przestępstw seksualnych włącznie ze skutkiem śmiertelnym odnotowano 14 454 przypadki — wzrost o 8,5 procent rok do roku, a od 2018 roku łącznie o 71,7 procent.
Nowelizacja z 2016 roku zmieniła reguły gry
Żeby uczciwie podejść do tematu, trzeba przyjrzeć się kilku kontekstom samych statystyk. W listopadzie 2016 roku weszła w życie nowelizacja ichniejszego federalnego kodeksu karnego, gdzie wprowadzono zasadę, która w skrócie uznawała gwałtem każdy stosunek, gdzie padło słowo sprzeciwu. Po raz pierwszy wystarczyło wypowiedziane „nie", bez wymogu innego aktywnego oporu, na przykład fizycznego. Jednocześnie wprowadzono nowy typ czynu: seksualne napastowanie, które wcześniej nie istniało jako osobna kategoria kryminalna. To oznacza, że część skoku statystycznego to efekt rozszerzenia definicji prawnej, a nie wyłącznie wzrostu liczby czynów. Warto dodać, że Polska poszła podobną drogą — w lutym 2025 r. znowelizowano polski art. 197 kk, w myśl którego każdy seks bez zgody jest gwałtem. Zmiana ta wynika z zobowiązań płynących z konwencji stambulskiej, wokół której w Polsce wciąż toczy się gorący spór polityczny.
BKA samo przyznaje w komunikacie prasowym, że wyraźny wzrost liczby rejestrowanych przestępstw seksualnych w ostatnich latach jest „w części" skutkiem zmian legislacyjnych z 2016 i 2021 roku.
Ciemna liczba, czyli to, czego policja nie widzi
Nie można jednak chować się za tym kontekstem jak za murem. Wzrost trwa już blisko dekadę, zmiana przepisów nie tłumaczy go w całości, a najlepszym dowodem jest coś zupełnie innego — tzw. ciemna liczba.
Zgodnie z wynikami ogólnoniemieckiej ankiety bezpieczeństwa SKiD wskaźnik zgłaszalności przy gwałtach i molestowaniu wynosi zaledwie 6,2 procent. Przy fizycznym napastowaniu seksualnym to 2,6 procent. Policja widzi jedną szesnastą tego, co się faktycznie dzieje. Jeżeli te proporcje były podobne przed 2016 rokiem (a są powody sądzić, że tak), to wzrost rejestrowanych przypadków jest raczej efektem stopniowego ośmielania ofiar niż rzeczywistą górą lodową sunącą w górę. Problem w tym, że góra lodowa i tak była gigantyczna.
Kto stoi za tymi przestępstwami?
Sprawcy gwałtów są w 98,6 procentach mężczyznami i w zdecydowanej większości pochodzą z bliskiego otoczenia ofiary — to przyjaciele, znajomi lub aktualni lub byli partnerzy. Peglow powiedział to wprost w studiu:
Nie obcy mężczyzna czający się za krzakiem — lecz osobiście znani mężczyźni: żyjący z poszkodowaną w małżeństwie albo wywodzący się z jej najbliższego otoczenia. To jest kwestia absolutnie kluczowa.
Najgroźniejszym miejscem jest własne mieszkanie
To jest serce całego paradoksu. Polityczna i medialna debata przez lata koncentrowała się na bezpieczeństwie kobiet w przestrzeni publicznej — oświetlenie ulic, transport nocny, monitoring. Tymczasem statystycznie najbardziej niebezpiecznym miejscem dla kobiety jest jej własne mieszkanie, a najbardziej niebezpieczną osobą ktoś, kto ma do niego klucz. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał zresztą wprost, że ofiarom przemocy w rodzinie odszkodowanie należy się od państwa, jeśli to nie zapewniło skutecznej ochrony — co tylko podkreśla, jak skala problemu wykracza poza pojedyncze incydenty.
Wątek imigracyjny, który długo był tabu
Jest też wątek, o którym Niemcy mówią coraz głośniej, choć część mediów wciąż go traktuje jak temat tabu, o którym nie można mówić, aby nie zostać oskarżonym o ksenofobię.
Imigranci stanowią 38,5 procent podejrzanych w sprawach o gwałt przy udziale w populacji szacowanym oficjalnie na 14,8 procent. Sytuacja jest jeszcze gorsza w szerszym ujęciu, ponieważ przy całej przestępczości z użyciem przemocy imigranci odpowiadają za 42,9 procent podejrzanych. Co za tym idzie, i zostało również wprost ujęte w statystykach, imigranci popełniają 2,6 razy więcej przestępstw z użyciem przemocy niż obywatele Niemiec.
Uproszczając — za 43% wszystkich przestępstw z użyciem przemocy oraz 38,5% przestępstw na tle seksualnym stoi 15% populacji, którą są imigranci. Skala zjawiska sprawia, że sam Berlin ma więcej przestępstw niż cała Polska — co już samo w sobie powinno dać do myślenia każdemu, kto debatę o migracji traktuje wyłącznie ideologicznie.
Słowa, które wywołały kontrowersje
Po emisji wywiadu zarówno Hayali, jak i Peglow stali się celem masowego hejtu w sieci. Peglow szybko doprecyzował swoje słowa, mówiąc, iż była to zamierzona hiperbola.
Ale zauważmy, co się tu stało. Doświadczony kryminalistyk, zapytany o radę dla kobiet, nie powiedział „uważajcie na ciemnych ulicach". Powiedział, że statystycznie ryzyko jest wyższe wewnątrz relacji niż poza nią. Hiperbola? Tak. Ale hiperbola, za którą stoi konkretna liczba.
To nie jest kapitulacja, jak pisały niektóre komentarze. To jest diagnoza brzmiąca prowokacyjnie właśnie dlatego, że przez lata nie chcieliśmy jej postawić wprost.
A co z Polską?
W Polsce dane z Komendy Głównej Policji za 2024 rok wskazują na około 1100 zgłoszonych gwałtów. Przy ponad dwukrotnie mniejszej populacji daje to skalę kilkakrotnie niższą niż w Niemczech — zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i proporcjonalnie.
Niski poziom zgłaszalności jako polski problem
Nie jest to powód do triumfu. Polska ma własne strukturalne problemy z przemocą domową i bardzo niski wskaźnik zgłaszalności, niższy niż w Niemczech, które inwestowały w zmianę kultury zgłaszania przestępstw przez ostatnią dekadę. To, czego nie widać w statystykach, nie oznacza, że nie istnieje. O tym, jak słabo monitorowane są u nas najbardziej skrajne przypadki, świadczą dane na temat kobietobójstwa w Polsce — tematu, który przez lata był praktycznie pomijany w oficjalnej debacie.
Niemiecka droga jako przestroga
Istotniejsza wydaje się tu inna kwestia. Niemcy doszły do swojego problemu drogą złożoną — lata tolerancji wobec imigranckich środowisk z głęboko patriarchalnym modelem relacji, brak egzekwowania integracyjnych wymogów, naiwność w zakresie diagnozowania napięć kulturowych. Wzrost rejestrowanych gwałtów o 71,7 procent od 2018 roku nie jest przypadkowym wynikiem, a efektem zaniedbań politycznych z konkretnego okresu.
Peglow rzucił jedno zdanie i wywołał debatę, która nie jest w stanie się skupić na właściwym pytaniu. Zamiast analizować, dlaczego po tylu latach kampanii społecznych, programów edukacyjnych i miliardowych budżetów na równouprawnienie liczba ciężkich przestępstw seksualnych idzie w górę — dyskusja utknęła przy tym, czy szef stowarzyszenia detektywów był taktowny.
To chyba najcelniejsza ilustracja samego problemu.
08.05.2026 14:35, Aleksandra Smusz
08.05.2026 13:49, Marcin Szermański
08.05.2026 13:02, Miłosz Magrzyk
08.05.2026 12:07, Miłosz Magrzyk
08.05.2026 11:25, Edyta Wara-Wąsowska
08.05.2026 10:37, Marcin Szermański
08.05.2026 9:50, Edyta Wara-Wąsowska
08.05.2026 9:20, Piotr Janus

Koniec z niesprawiedliwością? Jest postulat objęcia kwalifikacją wojskową wszystkich kobiet w Polsce
08.05.2026 8:26, Mateusz Krakowski
08.05.2026 7:43, Aleksandra Smusz
08.05.2026 7:07, Miłosz Magrzyk

„Bez nagłośnienia sprawy dalej byłbym ignorowany". Klient Media Expert nie odpuszcza po zwrocie 388 zł
07.05.2026 17:17, Mariusz Lewandowski
07.05.2026 16:11, Piotr Janus
07.05.2026 15:19, Marcin Szermański
07.05.2026 14:32, Piotr Janus

Nie zawsze celebryta będzie płacić kosmiczne alimenty. Dla syna Rutkowskiego zasądzono jedynie 3 tys. zł
07.05.2026 13:48, Aleksandra Smusz
07.05.2026 12:58, Edyta Wara-Wąsowska
07.05.2026 12:22, Aleksandra Smusz
07.05.2026 11:25, Edyta Wara-Wąsowska
07.05.2026 10:48, Mateusz Krakowski
07.05.2026 10:01, Edyta Wara-Wąsowska
07.05.2026 9:27, Marcin Szermański
07.05.2026 8:41, Mateusz Krakowski
07.05.2026 7:44, Piotr Janus
07.05.2026 6:52, Aleksandra Smusz
06.05.2026 16:02, Marcin Szermański
06.05.2026 15:16, Piotr Janus
06.05.2026 14:33, Joanna Świba
06.05.2026 13:47, Aleksandra Smusz


























