Osoby upośledzone były zmuszane do głosowania na PiS? Przyjechały z zapisanymi nazwiskami – tymi samymi

Gorące tematy Państwo Społeczeństwo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (369) 30.05.2019
Osoby upośledzone były zmuszane do głosowania na PiS? Przyjechały z zapisanymi nazwiskami – tymi samymi

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego wzbudziły mnóstwo emocji. Do dziś analizowane są wyniki, a także przyczyny porażki jednych, a zwycięstwa drugich. Jeszcze większe, wręcz skrajne emocje może wzbudzić relacja wiceprzewodniczącego komisji wyborczej w Tykocinie. Twierdzi, że do siedziby komisji przywieziono podopiecznych DPS-u. I o ile w tym nie ma niczego niezwykłego, o tyle podobno osoby upośledzone były zmuszane do głosowania na PiS. 

Czy upośledzeni byli zmuszani do głosowania na PiS?

Afera wybuchła, gdy wiceprzewodniczący komisji wyborczej w Tykocinie zdecydował się opisać, jak przebiegały wybory. A konkretniej – jak wyglądało głosowanie podopiecznych DPS-u, którzy byli w różnym stopniu upośledzeni umysłowo. Otóż jego zdaniem upośledzeni byli zmuszani do głosowania. I to do głosowania na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.

Z relacji wiceprzewodniczącego wynika, że podopieczni DPS-u zostali do lokalu wyborczego dowiezieni autokarem, do budynku weszli razem z opiekunami. Byli transportowani w kilku turach. I o ile w tym fakcie nie ma niczego niezwykłego, o tyle niepokój mężczyzny wzbudziły karteczki, które trzymali podopieczni. Okazało się bowiem, że na wszystkich, tym samym charakterem pisma, zapisane były dwa nazwiska wraz z listą do głosowania. Chodziło o listę 4 (PiS) i dwa pierwsze nazwiska na niej umieszczone (Karol Karski, Krzysztof Jurgiel). Zdaniem wiceprzewodniczącego, wyglądało to jak instrukcja, zgodnie z którą podopieczni Domu Pomocy Społecznej mieli zagłosować. Dodatkowo przywiezione osoby wyglądały na zagubione, a nawet zlęknione. Miały problem z pokwitowaniem odbioru karty do głosowania.

Mężczyzna postanowił interweniować. Zabezpieczył kartki, powiadomił Państwową Komisję Wyborczą i policję. Po tym incydencie następni pensjonariusze byli przywożeni już bez kartek. A gdy przychodziło do głosowania, to wchodzili na chwilę za kurtynę, ale zaraz wychodzili, bo zwyczajnie nie wiedzieli, co mają robić. A to z kolei mogło potwierdzać podejrzenia wiceprzewodniczącego.

„Instrukcje sporządzili sami pensjonariusze”

Policja miała już przesłuchać kilkoro podopiecznych DPS-u, którzy zostali przywiezieni z kartkami. Na ten moment policja jest zdania, że nie ma powodu przypuszczać, by kartki były zapisane przez kogoś innego niż sami pensjonariusze.

Mając w pamięci to, że wszystkie kartki były zapisane tym samym charakterem pisma, ciężko w to jednak uwierzyć. Już lepszym wytłumaczeniem byłoby przyjęcie, że opiekun, na prośbę każdego z pensjonariuszy, zapisał mu nazwisko wskazanego kandydata. Z drugiej strony stopień zagubienia i bezradności tych osób wskazywał na to, że przyjazd na wybory mógł być ich nie do końca świadomą decyzją.

Jeśli jednak upośledzeni byli zmuszani do głosowania na PiS, to osoba, która za tym stoi, może odpowiadać z art. 250 Kodeksu karnego:

Kto, przemocą, groźbą bezprawną lub przez nadużycie stosunku zależności, wywiera wpływ na sposób głosowania osoby uprawnionej albo zmusza ją do głosowania lub powstrzymuje od głosowania, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.