Zdarza się coraz częściej, że urzędnicy pomagają petentom, a nie tylko siedzą za biurkami i przerzucają papiery.

Wielu z nas miało do czynienia z różnego rodzaju urzędami. Jak słyszymy w prywatnych rozmowach, a także w doniesieniach z mediów, siedzą w nich urzędnicy, których mało interesuje los i przypadek petenta, a jedynie to, by jak najszybciej pozbyć się klienta, wrócić do rozmów z koleżankami czy kolegami i picia kawy. Jest to dość krzywdzący obraz, gdyż w wielu przypadkach urzędnicy pomagają petentom, a nie tylko odwalają swoją robotę.

Niemal każdy ma w rodzinie lub w gronie przyjaciół osobę zatrudnioną w jakimś urzędzie. Nie raz opowiadali o niemal demonicznych klientach, którzy już od drzwi wchodzili „z pianą na ustach”, bardzo roszczeniowi, wręcz obrażający urzędników, wyzywający ich od nierobów, idiotów i wręcz kleszczy żerujących na niewinnych ofiarach, jakimi są petenci, darmozjadach pracujących za ich pieniądze i osoby, które powinny służyć i nie pyskować.

Pamiętajmy, że urzędników obowiązują przepisy, które niejednokrotnie bywają sprzeczne, albo na tyle niejasne, że pole do ich interpretacji jest po prostu ogromne. Poza tym urzędnicy podlegają wyższym rangą oraz innym ważniejszym instytucjom, a zdarza się, że dostają oni wytyczne jak załatwiać pewne sprawy, bo np. kończy się miesiąc czy kwartał i „trzeba poprawić statystyki”.

Każda ze stron ma zapewne sporo za uszami, ale zdarzają się po obydwu ludzi i ludziska, jak mawiają starsi. Sam miałem dwa skrajne doświadczenia związane z ZUS, gdy udałem się tam po poradę związaną z zatrudnieniem. Trafiłem na niezwykle elokwentnego pana, który… kombinował tak, by używają bardzo wielu słów nie powiedzieć nic! Był uprzejmy, uśmiechnięty, ale lawirował tak, by nie odpowiedzieć wprost i konkretnie na żadne pytanie. Co ciekawe, jakiś czas później moja żona trafiła w tym samym urzędzie na tego samego człowieka i gdy w domu opowiedziała mi, co się zdarzyło, to od razu wiedziałem, o kogo chodzi.

Udaliśmy się do urzędu raz jeszcze, obydwoje z postanowieniem, że nawet jeśli numerek, który dostaniemy z automatu, pokieruje nas do niego, to zrobimy wszystko by trafić do kogokolwiek innego. Udało się trafić do okienka obok tego delikwenta, a tam równie sympatyczna pani w „krótkich żołnierskich słowach” wyjaśniła co i jak, podała przykład, co należy zrobić, gdzie, jak, na jakich dokumentach i kiedy najlepiej złożyć te papiery, by zostały szybko rozpatrzone i sprawa nabrała tempa.

W mediach opisano ostatnio kilka przypadków, w których urzędnicy pomogli załatwić często niemożliwe do ogarnięcia tematy, bo podeszli do petenta po ludzku tak, jak i on do nich. Jedną z takich spraw jest sytuacja, gdzie pewna kobieta przyszła do urzędu, by załatwić dokument potrzebny jej by mogła wyjechać na urlop. Kilka dni przed wyjazdem miał być gotowy. Gdy udała się po odbiór okazało się, że nie może go otrzymać, bo w prawie jazdy i na dowodzie osobistym ma różne adresy zameldowania i musi wyrobić nowe prawo jazdy, czyli odczekać minimum 1-2 tygodnie. Przeraziła się, bo wyjazd miał być za kilka dni! Na to urzędniczka stwierdziła, że przyjmuje, że kobieta ma przy sobie jedynie dowód osobisty, a o drugim dokumencie zapomniała. Ma wypełnić wniosek o wydanie potrzebnych papierów raz jeszcze, a przy odbiorze ma okazać paszport, którym także może potwierdzić swoją tożsamość, ale dla niej jest to dobre wyjście, bo nie ma w nim adresu zameldowania, więc nie będzie problemu.

Urzędniczka zachowała się „po ludzku” mimo, że mogła to przypłacić naganą lub wręcz utratą stanowiska. Po prostu zasugerowała petentce, jak ma ona obejść przepisy, które w pewnych przypadkach uniemożliwiają wręcz normalne funkcjonowanie ludzi. Podobne przypadki zdarzają się, gdy z różnych przyczyn trzeba szybko załatwić duplikaty dokumentów, paszport, czy nawet wizę do różnych krajów. Wystarczy po ludzku podejść do urzędnika, poprosić, a nie żądać, by udało się przepchnąć sprawę. Niestety, można trafić na zły dzień danej osoby, by nawet najmilszy uśmiech, nienaganna aparycja i sympatyczne podejście nie pozwoliły niczego załatwić, bo NIE!

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Masz problemy związane z nieprawidłową pracą urzędników lub Twoja sprawa nie została pozytywnie rozpatrzona i chciałbyś uzyskać poradę prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Zdjęcie z serwisu shutterstock.com