Praca zdalna jest coraz popularniejsza, a wraz z rozwojem techniki z pewnością będzie coraz bardziej powszechna. Czy to dobrze? Chyba tak, bo – jak pokazują najnowsze badania – zalety telepracy są liczne. Zarówno dla samych pracowników, jak i ich szefów.

Praca zdalna, fachowo nazywa telepracą, jest na tyle dostrzegalnym w codziennym życiu zjawiskiem, że doczekała się nawet definicji ustawowej. W art. 675 §1 kodeksu pracy czytamy:

Praca może być wykonywana regularnie poza zakładem pracy, z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu przepisów o świadczeniu usług drogą elektroniczną (telepraca).

Obecnie w Polsce pracuje w ten sposób mniej więcej 5% pracowników. Z pewnością jednak, dzięki rozwojowi technologicznemu, liczba ta będzie z roku na rok rosła. Czy to dobrze? Badania prosto z Chin pokazują, że chyba tak.

Robotyzacja również u prawników. Ten program w kilka sekund robi naszą pracę zajmującą zwykle… 360 000 godzin

Zalety telepracy – jest ich tyle, że pracodawcy nie mają wyjścia, i będą nas przymusowo wysyłać do domu?

Nicholas Bloom, profesor z Stanford Graduate School of Business, przeprowadził badania na sporej, bo wielotysięcznej grupie badawczej: pracownikach chińskiej firmy z branży turystycznej Ctrip. Nie słyszeliście o niej? Nic dziwnego, ja też nie, ale okazuje się, że to gigant o kapitalizacji 20 miliardów dolarów (2 razy tyle, co nasz krajowy, zatruwający Płock Orlen). Badaniu poddano pracowników infolinii, których losowo przydzielano do pracy zdalnej i w biurach.

Wyniki wielomiesięcznego badania okazały się nadzwyczaj interesujące (przynajmniej z punktu widzenia dbającego o profesjonalizm pracodawcy): wydajność pracowników odbierających telefony w domowym zaciszu była o 13% wyższa. Nie dość, że pracownicy rzadziej robili przerwy i szli na zwolnienie chorobowe, to jeszcze odbierali i wykonywali więcej połączeń. Nie powinno to w sumie nikogo dziwić – a już zwłaszcza osób, które przepracowały trochę „na słuchawce”, jak autor tego tekstu. W domu jest ciszej niż w korporacyjnym ołpen-spejsie. Nie rozpraszają nas kolejne urodziny Przemka siedzącego dwie alejki dalej. Szanse na zachorowanie od niewłaściwie konserwowanej klimatyzacji są dużo mniejsze. No i droga do pracy nie jest usiana przeszkodami w postaci np. zepsutego tramwaju czy, co gorzej, nieznającego miasta kierowcy Ubera.

Zalety telepracy – pracownicy też się cieszą

Ale nie tylko pracodawca zyskuje na tym, że pracownik opuszcza przytulne mury szklanego biurowca, aby pracować na kanapie w domu. Satysfakcja pracowników z pracy wzrosła – a jak wiemy, to bardzo istotne, aby z pracy czerpać satysfakcję, a nie tylko comiesięczne przelewy. Co więcej: o połowę (!) zmalała liczba wypowiedzeń składanych przez pracowników, co z pewnością jest między innymi konsekwencją wspomnianej satysfakcji. No bo jak tu opuścić pracę, którą się lubi?

Efektem przeprowadzanych badań jest to, że Ctrip wręcz zaczął zachęcać pracowników do wyboru takiej formy zatrudnienia. Czy ten trend stanie się powszechniejszy? Nie da się ukryć, że coraz więcej zawodów, w sposób mniej lub bardziej oficjalny, coraz bardziej opiera się na zdalnej pracy (niekoniecznie w pełnym wymiarze czasu). Doskonale o tym wiedzą choćby prawnicy w różnego koloru togach, od zawsze przynoszący pracę do domu i uczący czytać swoje dzieci nie z kolorowanek, tylko ustawy Prawo budowlane. Telepraca jest naturalnym, kolejnym etapem zmian sposobu wykonywania pracy dla kolejnych grup zawodowych – bo pozwala na to technologia.

W sumie, to dużo lepsza perspektywa, niż bycie pracownikiem zastąpionym przez roboty.

W Chinach zastąpiono większość pracowników robotami – wzrost wydajności o 250%, spadek awaryjności do 5%