Zgubiłem dowód za granicą i na własnej skórze przekonałem się, jak sprawnie działają polskie urzędy konsularne

Codzienne Państwo dołącz do dyskusji (55) 10.10.2019
Zgubiłem dowód za granicą i na własnej skórze przekonałem się, jak sprawnie działają polskie urzędy konsularne

Udostępnij

Tomasz Laba

Fakt, że zgubiłem dowód za granicą, okazał się doskonałą okazją do przekonania się na własnej skórze, w jaki sposób działają polskie służby konsularne. W końcu to one są powołane do tego, aby nieść pomoc obywatelom przebywającym za granicą.

Mój krótki urlop rozpoczął się zupełnie, jakby jego scenariusz pisał sam Hitchcock. Zamiast zajmować się zwiedzaniem lokalnych zabytków i smakowaniem miejscowej kuchni, musiałem zmierzyć się z własnym gapiostwem. Zaraz po zakwaterowaniu się w miejscu docelowym zorientowałem się, że gdzieś zgubiłem swój dowód osobisty. Na nic zdały się szeroko zakrojone poszukiwania kieszeni, torebek i walizek. Zgubiłem dowód. Jakby tego było mało – zgubiłem dowód za granicą, co z oczywistych względów jest dość problematyczne. Nie da się ukryć, że to jedna z bardziej stresujących sytuacji, jakich w ostatnim czasie doświadczyłem. Wizja przymusowego przedłużenia wakacji na czas załatwienia wszystkich formalności, związane z tym wydatki, nie wspominając o zmianie planów całego wyjazdu.

Urlop był bardziej przedłużonym weekendem, a do kraju miałem wracać za kilka dni. Perspektywa powrotu w tamtym momencie była niesamowicie mglista. W końcu żadna linia lotnicza nie wpuści mnie na pokład bez potwierdzenia tożsamości, nie wspominając o kontroli granicznej. W dodatku za chwilę zaczynał się weekend, co oznacza przerwę w działaniu każdego urzędu. Szybki research w internecie również nie dał odpowiedzi na pytanie, co trzeba zrobić w przypadku zgubienia dowodu za granicą. Na jednym z portali znalazłem natomiast poradę, żeby dokładnie przeszukać kieszenie i bagaż, a najlepiej to mieć ze sobą więcej dokumentów na wszelki wypadek.

Zgubiłem dowód za granicą – co robić?

Urzędem odpowiedzialnym za opiekę nad obywatelami swojego kraju w obcym państwie jest konsul. To właśnie tam należy się zwrócić w sytuacji zgubienia dokumentów. Trzeba jednak mieć na uwadze, że obok konsulatów generalnych funkcjonują również konsulaty honorowe, którym przysługują węższe uprawnienia. W tej konkretnej sytuacji ważne jest to, że sprawy paszportowe leżą w gestii wyłącznie konsulatu generalnego. Konsul honorowy miałby związane ręce. Ciekawostką jest fakt, że zdecydowana większość konsulatów w polskiej służbie konsularnej to właśnie konsulaty honorowe. Miałem jednak szczęście, że najbliższy konsulat generalny miałem w sensownym zasięgu. Był jednak późny wieczór, a ogólny telefon w konsulacie nie odpowiadał. W aplikacji iPolak (gorąco polecam) znalazłem numer telefonu alarmowego, gdzie sympatyczny dyżurny poinformował mnie, że sprawa nie jest tak tragiczna, na jaką wygląda, ale niestety bez wizyty niczego nie załatwię.

Na czym polega pomoc konsula w sytuacji zgubienia dokumentów? Przede wszystkim przyjmuje zgłoszenie jego zaginięcia, co wywołuje skutki dokładnie takie same, jakbym zgłaszał ten fakt w kraju. Dzięki temu wyłudzenie kredytu na moje dane jest zdecydowanie mniej prawdopodobne. W dalszej kolejności konsul wydaje paszport tymczasowy z krótkim terminem ważności. Kilka dni lub tygodni, aby móc bez problemu powrócić do kraju, gdzie będę mógł wyrobić nowe dokumenty. Ten paszport ma taką samą moc jak zwykły paszport. Niemniej jednak tych dokumentów nie rozdaje się jak cukierki i wiąże się to z koniecznością zweryfikowania tożsamości pechowego wnioskodawcy. Jeżeli w bazie paszportowej widnieje jego wizerunek, dokument teoretycznie można wydać bez większej zwłoki. Jeżeli jednak podobnie jak ja, paszportu nigdy nie wyrabialiście, konsulat zwraca się z wnioskiem do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w kraju. MSZ z kolei prosi urząd, który wydał zgubiony dowód o potwierdzenie wizerunku wnioskodawcy. Po otrzymaniu informacji zwrotnej można umawiać się z konsulem na odbiór dokumentu.

Zgubiłem dowód za granicą – jak wrócić do kraju?

Po złożeniu i opłaceniu wniosku w konsulacie (wraz z opłatą ekstra za rozpatrzenie go w trybie ekspresowym) pozostało mi wyłącznie czekać. Znając tempo działania polskich urzędów, nie spodziewałem się szybkiego załatwienia sprawy. Udało mi się jeszcze dodzwonić do urzędu, który wydał mój dowód. Ponownie opowiedziałem więc historię o tym, jak to zgubiłem dowód za granicą i poprosiłem o wyłapanie odpowiedniego pisma z MSZ, które lada moment miało wpłynąć w mojej sprawie. Niemniej jednak „ekspresowe załatwienie sprawy” nie oznacza załatwienia jej od ręki. Wydanie paszportu za granicą to wciąż kwestia kilku tygodni, a nie kilku dni. Perspektywa przymusowego przedłużenia urlopu była bardziej niż prawdopodobna.

Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy za trzy godziny odebrałem telefon z konsulatu, że paszport już na mnie czeka. Cały łańcuszek urzędników zaangażowanych w sprawę zadziałał w niespotykanym mi jak dotąd tempie. Dzięki temu mogłem bez przeszkód wrócić do kraju. Ten paszport to jednocześnie najdroższa pamiątka, jaką przywiozłem z wakacji.

Cała ta historia prowadzi do całkiem zabawnego wniosku, że polskie urzędy działają zdecydowanie lepiej za granicą. Niemniej jednak bez cienia złośliwości trzeba przyznać, że polskie służby konsularne wzorowo wywiązały się ze swojego zadania, jakim jest pomoc polskim obywatelom za granicą.