Dominik, który ranił matkę i zabił jej konkubenta, nie został uznany za winnego. Czy taki wyrok jest słuszny?

Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (45) 24.08.2019
Dominik, który ranił matkę i zabił jej konkubenta, nie został uznany za winnego. Czy taki wyrok jest słuszny?

Udostępnij

Paweł Mering

We wszystkich czołowych mediach rozbrzmiewa informacja, że Dominik, który zabił konkubenta swojej matki, a ją samą ranił, nie pójdzie do więzienia. Pojawiają się także informacje, jakoby został uznany za niewinnego. Jak to możliwe?

Dominik uniewinniony od zarzutu zabójstwa

W październiku 2017 roku w Bolesławcu w jednym z mieszkań doszło do tragedii. Mieszkał tam Dominik, a także jego matka i jej kolejni konkubenci. 19-letni wówczas Dominik wszystkie pieniądze, które zarobił, oddawał matce, która je przepijała. Podczas kolejnej z awantur, mężczyzna — potocznie mówiąc — nie wytrzymał i ugodził nożem swoją matkę, a jej konkubenta, który go wówczas zaatakował, zabił, zadając mu kilkanaście ciosów nożem.

Tuż po zdarzeniu Dominik opowiedział o wszystkim swojej babci, a także od razu zgłosił się na policję. Mężczyzna nie zacierał śladów i powiadomił pogotowie ratunkowe. Dominik został oczywiście aresztowany i zarzucono mu zabójstwo i usiłowanie zabójstwa.

Jak podaje TVN24, za Dominikiem wstawiło się wiele środowisk. Polskie Towarzystwo Psychopedagogiczne przygotowało petycję wzywającą do uwolnienia mężczyzny. Większość mediów, co w wypadku spraw o zabójstwo jest dość nietypowe, wyjątkowo podkreślało okoliczności sprawy, a głównie fakt, że Dominik przez całe życie był poniżany, a jakikolwiek rozwój, z racji konieczności utrzymywania patologicznej rodziny, nie był możliwy.

Niepoczytalność a uniewinnienie

Mężczyzna przyznał się prokuratorowi do winy, a obszerne wyjaśnienia złożył dopiero przed sądem. Nigdy nie próbował uniknąć odpowiedzialności, ale w porę zauważono, że należałoby zbadać jego poczytalność w momencie zdarzenia. Z opinii biegłych wynikło, że w wyniku wielu lat gnębienia go przez matkę i jej konkubentów, zdolności adaptacyjne Dominika sięgnęły zenitu. Owe okoliczności, przy współudziale silnego stresu, przyczyniły się do całkowitego zniesienia poczytalności. Sąd umorzył postępowanie, a wobec Dominika orzekł środek zabezpieczający w postaci terapii. Wyrok jest nieprawomocny.

Wyrok może dla wielu wydawać się niesprawiedliwy, ale jest jak najbardziej zgodny z prawem. Polskie prawo karne nie reprezentuje bezwzględnej zasady „oko za oko”, toteż możność przypisania komuś winy (która jest możliwością postawienia zarzutu) jest kluczowa w kwestii odpowiedzialności karnej. Jeżeli Dominik okazał się niepoczytalny, to zgodnie z art. 31 § 1 Kodeksu karnego, nie popełnił przestępstwa.

Oznacza to, że skoro osoba nie jest winna (ale nie zostaje wówczas uniewinniona, tylko postępowanie się umarza), nie można jej skazać, a także orzec kary. Oczywiście w wypadku umorzenia postępowania z tytułu niepoczytalności sprawcy orzeka się tzw. środki zabezpieczające, mające na celu zapewnienie, że osoba niepoczytalna nie dopuści się przestępstwa ponownie. W wypadku Dominika sąd (w oparciu o opinie biegłych) uznał, że wystarczające dla niego będzie uczęszczanie na terapię. Ten obowiązek ustanie dopiero wówczas, gdy lekarze specjaliści uznają, że Dominik nie dopuści się podobnego bezprawia w przyszłości.

Tagi::