1. Bezprawnik -
  2. Na wesoło -
  3. Z systemu kaucyjnego cieszą się rodzice. Teraz kieszonkowe mogą wypłacać dzieciom w butelkach

Z systemu kaucyjnego cieszą się rodzice. Teraz kieszonkowe mogą wypłacać dzieciom w butelkach

Po kilku miesiącach funkcjonowania systemu kaucyjnego w Polsce widać wyraźnie, że nie wszyscy się do niego przekonali. Wciąż duża część społeczeństwa omija butelkomaty szerokim łukiem, wskazując na ich niedostępność lub zwyczajny brak miejsca w domu na gromadzenie pustych opakowań. Jednocześnie warto zauważyć, że rząd – przy okazji i raczej nieświadomie – wprowadził system mający potencjał wykraczający poza samą gospodarkę odpadami.

Mianowicie, system kaucyjny można wykorzystać jako narzędzie edukacji finansowej dla dzieci. Regularne zwroty butelek i odzyskiwanie kaucji uczą podstaw zarządzania pieniędzmi w bardzo intuicyjny sposób: planowania, odkładania oraz podejmowania decyzji o wydatkach. Dziecko, które widzi bezpośredni związek między oddaniem opakowania a otrzymaniem zwrotu pieniędzy, zaczyna rozumieć mechanizm wartości, oszczędzania i konsekwencji własnych działań.

Ekologia, ekonomia i edukacja w jednym systemie kaucyjnym

W tym całym zamieszaniu łatwo zapomnieć, że oficjalnie nadrzędny cel systemu pozostaje niezmienny – ograniczenie ilości plastiku walającego się po ulicach czy parkach oraz usprawnienie segregacji, w tym zwiększenie poziomu recyklingu opakowań, zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska i promowanie gospodarki o obiegu zamkniętym.

Niekoniecznie idzie to bez przeszkód, ale tak czy inaczej da się system kaucyjny wykorzystać nieco szerzej, niż przewidują jego pierwotne założenia. Niektórzy traktują go jako dodatkowe źródło dochodu – regularne zwroty stają się dla części osób sposobem na symboliczne dorobienie. Inni wykorzystują go do nauki zarządzania budżetem.

Kieszonkowe XXI wieku – im więcej butelek zbierzesz, tym więcej zarobisz

W polskich domach pojawił się nowy model kieszonkowego: zamiast gotówki dzieci dostają… butelki do oddania. Mechanizm jest prosty i zaskakująco skuteczny. Dziecko zbiera opakowania, odnosi je do automatu i natychmiast widzi efekt swojego wysiłku w postaci konkretnej kwoty. To namacalna lekcja wartości pieniądza, pracy i systematyczności ucząca podstaw przedsiębiorczości – im więcej zbierzesz, tym więcej zarobisz. Brak uczestnictwa w systemie kaucyjnym butelki generuje za to spore straty.

Przyszli biznesmeni z workiem pełnym puszek

Kilkulatek dumnie maszerujący do automatu kaucyjnego z dużym workiem pełnym butelek wygląda zabawnie, ale da się w tym dostrzec coś w rodzaju lekcji przedsiębiorczości. Być może rząd – nawet jeśli nie wprost – pomaga wychowywać przyszłych biznesmenów. Kto wie, czy 8-latek targający worek z butelkami nie robi właśnie pierwszych kroków w stronę własnej działalności gospodarczej w dorosłym życiu. W końcu wielu znanych przedsiębiorców zaczynało bardzo skromnie – od zarobkowego wyprowadzania psów sąsiadów, roznoszenia gazet, zbierania makulatury czy sprzedaży lemoniady przed domem.

2 zł dziennie, ponad 700 zł rocznie. Tak działa „butelkowy biznes”

Za zwrot opakowania dziecko dostanie 50 groszy kaucji – mamy bowiem 50 groszy za każdą zwykłą butelkę i po 1 zł za szkło. Jeśli dziecko zbierze dziennie 4 butelki lub puszki, zarobi 2 zł dziennie. W skali miesiąca zyska 60 zł, a w skali roku – ponad 700 zł. To kwoty, które spokojnie można przelewać na pierwsze konto dla dziecka, by od razu uczyć pociechę oszczędzania.

Oczywiście to wariant umiarkowany. Przy większym zaangażowaniu – np. zbieraniu opakowań od całej rodziny czy sąsiadów – kwoty będą wyższe. 10 opakowań dziennie to już 150 zł miesięcznie i 1800 rocznie. Jak na „butelkowe kieszonkowe”, to całkiem solidny wynik. W podobny sposób na systemie kaucyjnym zarabiają także emeryci – opisywaliśmy niedawno historię seniora, dla którego dodatkowy dochód na kaucjach za butelki i puszki od sąsiadów stał się stałą pozycją w domowym budżecie.

Praktyczna lekcja ekonomii zamiast szkolnej teorii

Z przymrużeniem oka można więc powiedzieć, że system kaucyjny, mimo wszystkich swoich wad, robi coś, czego często nie udaje się osiągnąć w szkołach, a co wydaje się bardzo przydatne – uczy podstaw ekonomii w praktyce. A że edukacja finansowa dzieci i młodzieży to temat, na który w polskich szkołach wciąż brakuje miejsca, każde narzędzie, które wypełnia tę lukę, jest na wagę złota.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi