- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Hebe, drogie panie. Po co właściwie tam chodzimy?
Hebe, drogie panie. Po co właściwie tam chodzimy?
Hebe to dość dziwny sklep. Niby zagraniczna sieciówka, a obsługa miła jak w rodzinnej drogerii. Pracownicy, co zaskakujące, znają się na towarze. Do tego to królestwo promocji w zachodnim stylu.

Hebe posiada szerszą ofertę produktów niż konkurencja
Wiele osób postrzega drogerię z motylem w logo jako miejsce, w którym można kupić to, czego nie ma w Rossmannie. Wbrew pozorom Hebe oferuje nie tylko produkty premium.
Stawia też na sprzedaż kosmetyków polskich firm, jak np. Ziaja, których ceny zaczynają się od kilku złotych. Mimo że na sklepy często narzekamy, istnieje kilka rzeczy, za jakie warto pochwalić tę sieciówkę.
Zupełnie inne podejście do obsługi klienta
Duże, międzynarodowe przedsiębiorstwa zwykle kojarzymy z tym, że jako konsumenci jesteśmy tam pozostawieni sami sobie. Jeśli mamy jakieś pytania, zadawanie ich obsłudze niejednokrotnie nie ma sensu.
Brak szkoleń produktowych sprawia, że sprzedawcy w wielu sklepach pełnią funkcję magazynierów i osób przyjmujących zapłatę za artykuły. Hebe tymczasem traktuje tę kwestię zupełnie inaczej.
Choć powinno być to standardem, w tej akurat drogerii można podejść do ekspedientki (nie pracuje tam zbyt wielu panów), o coś zapytać i uzyskać satysfakcjonującą odpowiedź.
Rzecz jasna, całkiem niezła obsługa jest też w Rossmannie. Do Hebe chodzimy jednak po to, czego tam nie ma.
Można się dziwić, że ten sklep należy do portugalskiego koncernu Grupa Jerónimo Martins, tego samego, który jest właścicielem Biedronki. Tam pracownicy muszą działać szybko, efektywnie i przeważnie jest ich za mało.
W Hebe personel też ma co robić, ale w mojej ocenie obsługa klienta okazuje się tam ważniejsza niż układanie na półkach nowego towaru.
Firma specjalizująca się w promocjach
Jasne, są one we wszystkich zagranicznych sklepach. Lecz mam wrażenie, że drogeria z motylem w logo koncentruje się na tym w jeszcze wyższym stopniu. Kup jeden produkt, a drugi dostaniesz gratis albo kilkadziesiąt procent taniej – oto domena Hebe.
Być może się mylę, ale według mnie istnieją tam dwa rodzaje towarów: takie, które są teraz na promocji, i takie, których ceny zostaną obniżone lada dzień. Sprawia to, że oferta regularna nie jest istotnym punktem odniesienia podczas zakupów w tym sklepie.
Do Hebe udajemy się zatem przeważnie po to, czego nie ma u konkurencji. Kupujemy na promocjach, bo jeśli ich nie ma, to będą – może nawet jutro. I doceniamy to, że marka ta potrafi połączyć zachodni rozmach z dbaniem o klienta na poziomie małego, rodzinnego przedsiębiorstwa.
Idziemy też do tej drogerii, żeby porozmawiać z kompetentnym personelem. Firma z motylem w logotypie pokazuje, że sieciówki wcale nie muszą być w swoim działaniu zdepersonalizowane. Choć wielu z nas niestety zdążyło się do tego przyzwyczaić.
17.04.2026 16:02, Piotr Janus
17.04.2026 15:15, Marcin Szermański
17.04.2026 14:24, Aleksandra Smusz
17.04.2026 13:47, Mariusz Lewandowski
17.04.2026 13:39, Marcin Szermański
17.04.2026 12:50, Edyta Wara-Wąsowska
17.04.2026 12:19, Marcin Szermański
17.04.2026 11:31, Marek Śmigielski
17.04.2026 10:43, Aleksandra Smusz
17.04.2026 10:08, Miłosz Magrzyk
17.04.2026 9:23, Mateusz Krakowski
17.04.2026 9:05, Edyta Wara-Wąsowska
17.04.2026 8:14, Aleksandra Smusz
17.04.2026 7:28, Miłosz Magrzyk
17.04.2026 7:02, Marek Śmigielski
16.04.2026 14:26, Aleksandra Smusz
16.04.2026 13:41, Piotr Janus
16.04.2026 12:53, Edyta Wara-Wąsowska
16.04.2026 12:13, Marcin Szermański
16.04.2026 11:25, Piotr Janus
16.04.2026 10:39, Edyta Wara-Wąsowska
16.04.2026 10:00, Marcin Szermański
16.04.2026 9:26, Mateusz Krakowski
16.04.2026 8:43, Edyta Wara-Wąsowska
16.04.2026 7:48, Jakub Bilski
16.04.2026 6:59, Mateusz Krakowski

Tor Poznań znów otwarty po 24 godzinach. GIOŚ złamał się pod presją całego internetu i na złość deweloperom
15.04.2026 23:04, Jakub Bilski
15.04.2026 19:25, Jerzy Wilczek




























