Amber Gold to przy tym pikuś. Ile stracą klienci, którzy zainwestowali w windykatora GetBack?

Finanse Gorące tematy dołącz do dyskusji (81) 25.04.2018
Amber Gold to przy tym pikuś. Ile stracą klienci, którzy zainwestowali w windykatora GetBack?

Udostępnij

Marek Krześnicki

Nie ma czegoś takiego, jak „pewna inwestycja”. Nie stało to jednak na przeszkodzie reklamować obligacji firmy windykacyjnej GetBack jako równie bezpiecznych, co bankowe lokaty. Klienci mogli w ten sposób stracić nawet 2 miliardy złotych. To Amber Gold razy trzy.

Co to są obligacje korporacyjne? To rodzaj papierów wartościowych, stanowiących formą pożyczki dla firmy od nabywcy obligacji. Nie dają one wpływu na działanie przedsiębiorstwa (jak akcje czy udziały), ale są oprocentowane – czyli dają zysk. To znana forma pozyskiwania kapitału przez firmy i alternatywa dla np. bankowych kredytów. W przeciwieństwie do obligacji skarbowych – emitowanych przez państwo – nie są jednak w 100% bezpieczne; wyższe ryzyko idzie jednak w parze z wyższym oprocentowaniem.

A skoro obligacje korporacyjne nie są w żaden sposób gwarantowane przez państwo (jak choćby, do pewnej sumy, bankowe lokaty), to należy się dwa razy zastanowić przed zainwestowaniem swoich pieniędzy w takie przedsięwzięcia. Należy tak zrobić nawet wtedy, gdy sprzedawca zachwala takie papiery jako pewne, bezpieczne i zyskowne.

GetBack się chwieje, klienci zaniepokojeni, a firma… milczy

A tak właśnie zachwalano obligacje firmy windykacyjnej GetBack. Działalność tej firmy była taka sama, jak innych windykatorów: skupywała wierzytelności (np. od banków i firm telekomunikacyjnych) za ułamek ich wartości, by następnie spróbować je odzyskać, zarówno samodzielnie, jak i w drodze postępowań egzekucyjnych. Swój portfel wierzytelności firma budowała właśnie za środki pozyskane m.in. z emisji obligacji. I robiła to na ogromną skalę. Jak czytamy w komunikacie Komisji Nadzoru Finansowego (o roli KNF za chwilę):

na dzień 31 marca 2018 r. Spółka wyemitowała obligacje o łącznej wartości nominalnej 2.587.000.000 zł, których posiadaczami było 9.242 podmiotów, w tym 9.064 osoby fizyczne i 178 instytucji finansowych

Dwa i pół miliarda złotych – to środki, których być może nabywcy obligacji nigdy nie odzyskają. Słabe wyniki finansowe spółki GetBack oraz brak publikacji raportu finansowego za ostatni kwartał zeszłego roku były problemem, ale gwoździem do trumny okazał się raport nr 39/2018 opublikowany 16 kwietnia. Spółka poinformowała w nim, że prowadzi rozmowy z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie udzielenia GetBack kredytu w kwocie 250 milionów złotych. Szybko okazało się, że to informacja nieprawdziwa, zdementowało ją zarówno PKO BP, jak i PFR. Tego samego dnia Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła notowania akcji spółki. Notowania, które i tak są fatalne – od maksimum z września 2017 roku (28,60 zł) spadły one o blisko 90% (do kwoty 3,75 zł). W pół roku.

Mimo upływu tygodnia od czasu zawieszenia notowań akcji spółki na warszawskiej giełdzie GetBack milczy. Na stronie internetowej windykatora ostatni komunikat jest datowany na 4 kwietnia i dotyczy… zaangażowania finansowego spółki w fundację dobroczynną, mającą m.in. poprawiać relacje polsko-żydowskie.

Rekomendacje dla GetBack były jasne: kupuj, kupuj, kupuj. Więc ludzie kupowali

Podsumowując: niemal 10 tysiącom indywidualnych inwestorów sprzedano papiery wartościowe, które niebawem mogą być warte tyle, co nic. A raczej: tyle, co obietnice czy rekomendacje finansistów, którymi GetBack bardzo chętnie się chwalił:

GetBack - rekomendacje

Można mieć wątpliwości, czy brak przejrzystości działań i publikowanie fałszywych komunikatów jest przejawem jakości, o której spółka pisze na swojej stronie:

Jakość i wiarygodność świadczonych przez GetBack S.A. usług umożliwiła nam przystąpienie do Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF) oraz Polskiego Związku Zarządzania Wierzytelnościami (PZZW). Członkostwo w tych organizacjach potwierdza, że przestrzegamy obowiązujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przepisów prawa oraz stosujemy się do norm postępowania i standardów etycznych.

Przynajmniej w zakresie zgodności działań windykatora z prawem będą mogły niedługo wypowiedzieć się stosowne organy. KNF złożyła zawiadomienie do prokuratury. Póki co chodzi tylko o ten nieszczęsny raport nr 39/2018. Może się jednak okazać, że to wierzchołek góry lodowej, a działalność GetBack miała więcej wspólnego z piramidą finansową taką jak Amber Gold, niż nowoczesną firmą z z rynku zarządzania wierzytelnościami.