Nowelizacja ustawy sprawi, że handel dziećmi zostanie ograniczony, ale furtka dla rodziny pozostanie.

Jednym z tematów, który powraca jak bumerang, są adopcje dzieci. Te legalne i nie do końca zgodne z prawem, gdyż działają one na zasadach „adopcji ze wskazaniem”, ale za przekazanie dziecka wnoszone są opłaty, darowizny, czy jak kto sobie to nazwie. Nowelizacja ustawy sprawi, że handel dziećmi zostanie ograniczony, ale pozostanie jednak pewna furtka.

Jakiś czas temu przez media przeszła fala informacji o instytucji surogatek, które godziły się na „wynajęcie brzucha” parom, które z różnych powodów nie mogły mieć dzieci. Zapłodnione komórki kobiet wszczepiane były do macic kobiet, które za opiekę polegającą na zapewnieniu godnych warunków bytowych i odpowiednich „opłat”, choć były też inne formy umowy, godziły się urodzić dziecko i przekazać je wspomnianej wcześniej parze.

Były przypadki, gdy surogatka odmawiała wydania dziecka, gdyż matczyny instynkt zwyciężał, a jak się okazywało w niektórych przypadkach, zwiększały się wymagania finansowe, które nie zostały spełnione i dziecko miało być kartą przetargową. W sądach toczyło się sporo postępowań w tej sprawie. Kilka takich spraw także opisały media.

Przy adopcji ze wskazaniem kobieta rodząc dziecko, może zrzec się praw do niego, ale też wskazać rodzinę, której chciałaby przekazać dziecko. Rodzina ta musi mieć kwalifikację do adopcji z Ośrodka Adopcyjnego. O tym, czy do adopcji dojdzie, decyduje jednak sąd.

Ośrodki Adopcyjne odradzają poszukującym dziecka do adopcji korzystanie z pośrednictwa portali internetowych i osób „trudniących się” kojarzeniem potencjalnych rodziców i matek gotowych urodzić i oddać dziecko, bo tworzą się często patologie, które w dalszym czasie mogą utrudniać życie.

Matki nie chcą oddawać dzieci, stawiają często zaporowe warunki, mimo tego, że nie mają prawa żądać opłat za oddanie dziecka. Często prywatnie i poza oficjalnymi kanałami oczekują co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych za zrzeczenie się praw do dziecka i wskazanie tej, a nie innej rodziny. Wiele par, które desperacko chcą być rodzicami, godzi się nawet na znacznie więcej. To nie jest zdrowe podejście zarówno dla nich, dziecka, jak i realnej matki.

Może się tak zdarzyć, że mąż kobiety niemogącej zajść w ciążę staje się dawcą spermy, którą zapładniana jest surogatka, a po urodzeniu oficjalnie uznaje on dziecko. Prawdziwa matka zrzeka się praw rodzicielskich, a para wychowuje dalej dziecko tak, jakby to był ich własny potomek.

Niestety pomimo wielu problemów wiele ludzi godzi się na ryzyko i korzysta z pośrednictwa portali internetowych, w których można znaleźć multum ogłoszeń kobiet gotowych oddać dziecko, zajść w ciążę i urodzić, a także oddać je ze wskazaniem.

robimydzieci

Portale zabezpieczają się prawnie, ogłaszając w regulaminach, że ich pośrednictwo jest bezinteresowne, a kojarzeni ludzie nie mogą oczekiwać, żądać, ani oferować pieniędzy za urodzenie, dawstwo nasienia, czy wskazanie do adopcji pod rygorem skasowania korespondencji, ale i przekazaniem jej odpowiednim służbom w celu wszczęcia postępowania karnego.

Jak wspomniałem wcześniej, uczestnicy forum kontaktują się poza portalem za pomocą poczty elektronicznej, telefonów, a nawet osobiście. Pamiętać należy o tym, że potencjalni rodzice narażają się na różne patologie. Surogatki zwykle deklarują, że nie palą, nie piją, nie przyjmują innych substancji odurzających i w ich rodzinach nie było żadnych chorób genetycznych, raka, AIDS, etc. Niestety w wielu przypadkach nie można tego dokładnie sprawdzić.

Może się też zdarzyć, że po urodzeniu kobieta nie zdecyduje się na wskazanie, mimo podpisanych umów (tak też zabezpieczają się „rodzice”). Może też zażądać wyższych niż umówione wcześniej sumy pieniędzy za proceder, który przez wielu nazywany jest sprzedażą dziecka. Nawet po szczęśliwie przeprowadzonej adopcji, realna matka może nachodzić rodzinę, szantażować, nagabywać o możliwość widzenia się ze swoim dzieckiem. Nie są to sytuacje częste, ale jednak się zdarzają.

Nowelizacja ustawy sprawi, że handel dziećmi zostanie ograniczony, ale pozostanie jednak pewna furtka. Chodzi o adopcje w obrębie rodziny. Zadaniem sądu, najważniejsze jest zapewnienie dziecku miłości rodzinnej oraz jak najlepszych warunków do życia i rozwoju. Dzięki konsultacjom i innym procedurom określono, że najlepszym wyborem będzie wybieranie rodziców zastępczych z kręgu rodziny matki.

Nowelizacja nie zamknie jednak możliwości adopcji osobom niespokrewnionym z matką dziecka, ale pozwoli na ich dużo lepszą weryfikację, a także ma za zadanie zamknąć możliwość żądania korzyści materialnych od rodziców adopcyjnych. Chodzi o ukrócenie handlu dziećmi, z którego wiele osób zrobiło sobie przepis na życie i zdobywanie pieniędzy.

W związku z tą nowelizacją w wielu kręgach, w tym wśród potencjalnych rodziców adopcyjnych, polityków, kręgów kościelnych, etc., rozgorzały dyskusje dotyczące tego, czy takie działania nie sprawią, że handel dziećmi jeszcze bardziej zejdzie do podziemia, czy patologie się nie powiększą przez zwiększenie ryzyka karalności za takie działania, przez co i „ceny za adopcję” mogą pójść w górę. Temat jest drażliwy i do czasu, gdy ustawa nie wejdzie w życie, jest na razie tylko teoretycznym rozważaniem.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Masz problemy lub wątpliwości związane z adopcją dzieci albo jesteś świadkiem procederu handlu dziećmi i chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Zdjęcie z serwisu robimydzieci.com i shutterstock.com