Zaskakujący pomysł polskiej europosłanki. Chce zakazać wędkarstwa – i to w całej Europie

Codzienne Na wesoło Środowisko dołącz do dyskusji (146) 16.09.2021
Zaskakujący pomysł polskiej europosłanki. Chce zakazać wędkarstwa – i to w całej Europie

Jerzy Wilczek

Koniec wędkarstwa? To się marzy Sylwii Spurek, czyli europosłance Partii Zielonych. Według jej pomysłu zakaz „rozrywkowego” łowienia ryb miałby wejść w życie już w 2023 roku.

Koniec wędkarstwa to postulat Spurek, przedstawiony na forum Parlamentu Europejskiego. – Czy można krzywdzić, okaleczać, zabijać dla przyjemności. Czy tak samo dyskutowalibyśmy o takich praktykach, gdyby chodziło o psy i koty? Jeśli chcemy budować kulturę praw zwierząt, nie możemy stosować taryfy ulgowej dla myślistwa i wędkarstwa – mówi europosłanka.

Na razie inni polscy europosłowie podchodzą do tematu krytycznie. Co niezbyt zaskakujące, europarlamentarzyści z PiS w ogóle nie chcą o tym słyszeć. Ale i ci z Lewicy mówią, że „postulat jest bez sensu”.

Wędkarstwo w Polsce to w końcu bardzo popularne hobby. Sam tylko Polski Związek Wędkarski zrzesza ponad 600 tys. osób.

Propozycje Spurek idą zresztą dalej. Razem z zakazem wędkowania chciałaby też zdelegalizować „wykorzystywanie zwierząt w cyrkach czy delfinariach”. Do 2040 roku miałby z kolei wejść absolutny zakaz hodowli zwierząt.

Koniec wędkarstwa? Postulaty będą się powtarzać

Dzisiaj postulat brzmi dziwnie, dla niektórych śmiesznie. I raczej trudno wróżyć, żeby Spurek udało się już do 2023 roku zakazać wędkowania. Ale…

Nie da się ukryć, że proekologiczne postulaty trafiają na coraz bardziej podatny grunt w całej Europie. W ciągu ostatnich kilku lat dania wegańskie z ciekawostki stały się właściwie mainstreamem. Kolejne kraje myślą o ograniczaniu lotów krajowych czy zamykaniu miast dla samochodów. Nie mówiąc już o tym, że wcale nie tak dawno temu myślistwo było powszechnie akceptowalną formą spędzania wolnego czasu. Dziś natomiast jest coraz bardziej na cenzurowanym.

Co innego jednak zmiany kulturowe, a co innego realia prawne i polityczne. Wystarczy przypomnieć słynną „piątkę dla zwierząt” Jarosława Kaczyńskiego. Szef PiS chciał pokazać, jakim to jest ekologiem i jak bardzo walczy o prawa czworonogów. Spotkała go jednak tylko wściekłość własnego elektoratu, a nad partią zawisło ryzyko rozłamu. Więc skoro Kaczyńskiemu ekologiczna krucjata zupełnie nie wyszła, to czy może się udać Sylwii Spurek?