1. Home -
  2. Moto -
  3. Francja-(nie)elegancja. Strach zostawić tam auto na dłużej niż 4 minuty

Francja-(nie)elegancja. Strach zostawić tam auto na dłużej niż 4 minuty

We Francji w 2024 roku samochody znikały średnio co cztery minuty. To brzmi znajomo dla Polaków, którzy w latach 90. obserwowali plagę kradzieży aut i tzw. dziuple oraz mafijne szlaki rozciągające się za granicę. Nad Sekwaną dzieje się teraz coś podobnego, tyle że w nieco innej odsłonie.

Miłosz Magrzyk21.02.2026 11:11
Moto

Ichniejszy resort spraw wewnętrznych odnotował około 125 tys. kradzieży samochodów w 2025 roku i 140 tys. rok wcześniej. Spadek to raczej tylko złudzenie spowodowane różną metodologią. Tak naprawdę kierowcy nie mogą już czuć się bezpiecznie nawet w dotychczas uchodzących za spokojne dzielnicach podmiejskich.

Profesjonalny złodziej pracuje w białych rękawiczkach

Najbardziej narażone na kradzieże są SUV-y – stanowią prawie 70 proc. wszystkich przypadków – oraz hybrydy. Popularne modele, takie jak Peugeot 3008 i 5008, Renault Clio czy Toyota RAV4, giną z ulic co chwilę, a przestępcy nie potrzebują już łomu ani nie muszą wybijać szyby. Większość kradzieży odbywa się bez śladów włamania.

Zaawansowana elektronika umożliwia im ataki na systemy keyless czy podłączanie się do gniazda OBD, dzięki czemu samochód pozostaje nienaruszony i gotowy do późniejszej sprzedaży. Trendy na rynku wtórnym doskonale współgrają z tym zjawiskiem. Żądni oszczędności ludzie szukają okazji, zamiast kupować nowe auta, co przestępcy chętnie wykorzystują i wprowadzają na rynek „prawie nowe” pojazdy w atrakcyjnych cenach.

Z dziupli prosto do sprzedaży wyklepany i gotowy do jazdy

Jeszcze do niedawna skradzione samochody trafiały do „dziupli”, gdzie były rozbierane na części, a karoserie znikały na lokalnym czarnym rynku lub były eksportowane do Afryki. Dzisiaj złodzieje działają bardziej profesjonalnie i skupiają się na precyzyjnym usunięciu numeru VIN oraz innych oznaczeń fabrycznych, nadaniu nowej tożsamości pojazdowi oraz wydaniu mu dokumentów i tablic rejestracyjnych. Auto trafia na rynek wtórny jako legalny pojazd gotowy do sprzedaży w Europie lub dalej.

Detektywi Coyote Secure wskazują, że 40 proc. odzyskanych pojazdów znaleziono w nielegalnych warsztatach w Belgii i Niemczech, gdzie przechodziły one metamorfozę, a kolejne 30 proc. czeka w portach, na przykład w Rotterdamie, na eksport w odległe zakątki świata.

Francja przypomina Polskę sprzed trzech dekad

W Polsce pod koniec lat 90. kradzieże samochodów były niesamowicie popularne; znikało rocznie około 70 tys. aut.

Kradzieże samochodów ponad 20 lat temu były w Polsce dobrze zorganizowanym biznesem powiązanym z działalnością dużych gangów. Auta najczęściej znikały z Niemiec, a proceder był zaplanowany od początku do końca. Samochody stanowiły w przestępczym świecie symbol prestiżu i źródło ogromnych pieniędzy, dlatego opracowano skuteczne metody działania.

Jedną z nich była tzw. kradzież „na polisę”, w której właściciel pojazdu świadomie oddawał auto w zamian za zapłatę, a potem zgłaszał jego rzekomą kradzież, by otrzymać odszkodowanie. Obie strony zarabiały. Drugi sposób polegał na technicznym przejęciu samochodu poprzez dorobienie kluczyka. Po kradzieży pojazd trafiał do warsztatu, gdzie zmieniano jego numery identyfikacyjne i fałszowano dokumenty, a następnie przewożono go do Polski. Tam rejestrowała go podstawiona osoba, po czym auto sprzedawano komuś nieświadomemu przeszłości samochodu. Cały łańcuch działań był tak dopracowany, że zachodnie media zaczęły nazywać Polskę „paserem Europy”.

Obecnie skala kradzieży mocno spadła – według Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar do kilku tysięcy sztuk w roku. W 2025 roku z powodu kradzieży wyrejestrowano w Polsce 4 751 pojazdów z grupy osobowych i dostawczych o DMC do 6 ton. Francja z około 70 mln mieszkańców i wynikiem kradzieży mocno przekraczającym 100 tys. jest w zastraszająco gorszym położeniu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi