Nie o od tego roku i nie 500 złotych, ale Krowa Plus (teraz już Dobrostan Zwierząt) ma się naprawdę dobrze

Biznes Codzienne dołącz do dyskusji (28) 03.07.2019
Nie o od tego roku i nie 500 złotych, ale Krowa Plus (teraz już Dobrostan Zwierząt) ma się naprawdę dobrze

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Kompletny absurd, kiepski żart, szczyt marnotrawstwa publicznych pieniędzy. Zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego o wprowadzeniu dopłat do hodowli krów i tuczników jednych zbulwersowała, innych rozśmieszyła. Powstało nawet, wzorem pozostałych pisowskich programów socjalnych, jego prześmiewcza nazwa „Krowa Plus”. Wydawało się, że jego realizacja jest nierealna.

Rządzący spełniają swoje przedwyborcze obietnice, także program Krowa Plus doczeka się jednak realizacji

Prawo i Sprawiedliwość przyzwyczaiło nas, że dotrzymuje obietnic – na dobre i na złe, jakie by te obietnice nie były. Skoro Jarosław Kaczyński zapowiedział, że będzie program „Krowa Plus”, to pieniądze dla rolników musiały się znaleźć. Na pierwszy rzut oka, wydawało się to zadaniem dość karkołomnym. W założeniu dopłaty w wysokości 500 złotych na każdą krowę i 100 złotych na każdego tucznika miały pochodzić z unijnych pieniędzy. Tylko jak tu skłonić Unię do takich dodatkowych wydatków?

Okazuje się, że rządzący nie tylko znaleźli sposób, ale dzięki niemu sam zamysł wydaje się być dużo bardziej interesujący. Jak podaje portal Agronews.com.pl, minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski chwali się, że dopłaty zostaną uruchomione. Co więcej, faktycznie realizacja programu będzie możliwa dzięki środkom unijnym. Ściślej mówiąc, chodzi o Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020. Zgodę na uruchomienie dopłat wydał właśnie organ czuwający nad przebiegiem programu – Komitet Monitorujący.

Nie o od 2019 r. i nie 500 złotych, ale rolnicy i tak powinni być zadowoleni – o ile inwestują w warunki bytowe swoich świń i krów

Jak się łatwo domyślić, jest w tym wszystkim małe „ale”. Program „Dobrostan Zwierząt”, bo tak ten oficjalnie nazwano, wystartuje nie od przyszłego roku, lecz od 2020 r. Jest też jeszcze jedna dość istotna zmiana względem pierwotnych złożeń. Otóż, nie będzie 500 plus na krowę i 100 plus na tucznika. Pieniądze nie będą również przyznawane na absolutnie każde hodowane zwierzę. Nazwa dla programu została wybrana nieprzypadkowo i najlepiej chyba oddaje za co właściwie przyznawane będą dopłaty. Dobra wiadomość dla rolników: stawki są, co do zasady, wyższe niż pierwotnie planowano. Zła: nie w każdym przypadku – diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Zakładane przez ministerstwo stawki zakładają uzależnienie wysokości dopłat od realizacji zobowiązań dotyczących warunków bytowych zwierząt hodowlanych. Ściślej mówiąc: pieniądze trafią do tych rolników, którzy poniosą wydatki na poprawę dobrostanu swoich zwierząt w stopniu większym, niż wynika to z obowiązujących standardów. W przypadku trzody chlewnej można otrzymać nawet 612 zł. rocznie. Stawka ta dotyczy loch, które nie tylko dysponują powierzchnią większą o co najmniej 20%, niż przewiduje standard, ale także mają zapewniony dostęp do wybiegu. Bez takiego dostępu, dopłata spada do 301 zł. rocznie za każdą lochę. W przypadku tuczników stawki wynoszą odpowiednio 33 zł. w wariancie z wybiegiem, oraz 24 zł. z samą dodatkową powierzchnią.

Okazuje się, że program Krowa Plus jest nie tylko realny, ale – już jako Dobrostan Zwierząt – sprawia wrażenie całkiem sensownego pomysłu

Ministerstwo Rolnictwa nie zapomniało także o hodowcach bydła. Krowa Plus to teoretycznie niższe stawki, lecz prawdopodobnie możliwe do skumulowania. Za zapewnienie krowom mlecznym dodatkowej powierzchni, ponownie: większej o 20% niż przewiduje to właściwy standard, dopłata wyniesie 595 zł. rocznie od sztuki. Za wypas przez co najmniej 120 dni w roku – 185 zł. za każdą krowę mleczną. I wreszcie: rolnik, który zapewni krowom-mamkom, jałówkom i cielętom poza okresem wypasu dostęp do środowiska zewnętrznego na obszarze o 20% większym od przewidzianego przez obowiązujący standard, może liczyć na kolejne 329 zł. od sztuki. Warto zauważyć, że ostatnia opcja dotyczy także krów przeznaczonych na rzeź – w tym przypadku: opasów do 300 kg wagi.

Budżet programu „Dobrostan Zwierząt” wynosi ok. 50 milionów złotych. Jak widać, Krowa Plus wcale nie musi być aż takim obciążeniem dla budżetu państwa. W tym wypadku nie należy ulegać magii wielkich liczb i porównać tą kwotę z całością wydatków naszego państwa. Za tyle Polska nie kupi od Amerykanów nawet jednego F-35. Problemem jest tutaj bardziej fakt, że to tylko jeden z wielu elementów składających się na rekordowy polski socjal. Co z kolei przekłada się na obciążenie dla całości naszej gospodarki, inflację czy rosnące ceny.

Pytanie brzmi: czy warto? Dofinansowanie rolnictwa na pierwszy rzut oka wydaje się być swoistym hamulcem w rozwoju całej Unii Europejskiej. Pieniądze przeznaczone na utrzymanie tej gałęzi gospodarki nie mogą zostać spożytkowane, dajmy na to, na rozwój innowacyjnych technologii. Z drugiej strony, rozwinięte rolnictwo – zwłaszcza w niestabilnym i zmieniającym się świecie – zdecydowanie lepiej mieć, niż by go miało zabraknąć w niewłaściwym momencie. Co więcej, inwestowanie w poprawę warunków bytowych zwierząt gospodarskich jest słusznym kierunkiem. Humanitarne traktowanie zwierząt to coś, czego tak naprawdę nigdy dość w rolnictwie. Dlatego pozostaje stwierdzić, że Krowa Plus może jednak nie być utopieniem przez rządzących pieniędzy w błoto.