Rząd chce ustawą zlikwidować zatory płatnicze. Podmioty publiczne będą miały 30 dni na opłacenie faktur, a duże firmy 60 dni

Biznes Firma dołącz do dyskusji (69) 10.09.2018
Rząd chce ustawą zlikwidować zatory płatnicze. Podmioty publiczne będą miały 30 dni na opłacenie faktur, a duże firmy 60 dni

Tomasz Laba

Jak zlikwidować jeden z większych, o ile nie największych problemów polskiej gospodarki, czyli zatory płatnicze? To proste – wystarczy wprowadzić ustawowy termin na zapłatę faktur. Podmioty publiczne mają mieć na to 30 dni, a duże firmy będą musiały płacić mniejszym w ciągu maksymalnie 60 dni.

Zatory płatnicze to problem, który w naszej gospodarce jest obecny od dawna. Niemniej jednak żadna władza nie zrobiła praktycznie nic, aby przeciwdziałać się jego pogłębianiu. Pojawiające się raz na jakiś pomysły na likwidację zatorów płatniczych skupiają się nie na tym, co trzeba. W efekcie jedynie 20% faktur w naszym kraju jest regulowanych w terminie. To skandaliczny wynik i absolutnie nic nie usprawiedliwia takich opóźnień. Niezapłacona faktura jest czymś absolutnie normalnym i nikt się temu specjalnie nie dziwi, chociaż każdy przedsiębiorca przeklina to zjawisko niemiłosiernie.

Rzeczpospolita Gazeta Prawna donosi, że w rządzie trwają prace nad nowym prawem, którego celem jest likwidacja zatorów płatniczych. Jedną z motywacji mają być powszechnie znane kłopoty budowlanki. W jaki sposób rząd chce likwidować opóźnienia w płatnościach faktur? Bardzo prosto. Otóż zostaną wprowadzone ustawowe terminy płatności faktur. Podmioty publiczne będą miały maksymalnie 30 dni na opłacenie faktury. Autorzy projektu nie zapominają również o prywatnych podmiotach. Duże przedsiębiorstwa będą miały 60 dni na zapłatę swoim partnerom z sektora małych i średnich przedsiębiorców.

Likwidacja zatorów płatniczych

Oczywiście każda inicjatywa, której celem jest likwidacja zatorów płatniczych, zasługuje na uznanie. Warto jednak się zastanowić, czy wprowadzenie takich dodatkowych terminów będzie wystarczające do walki z tym patologicznym zjawiskiem. W końcu sam fakt nieotrzymania zapłaty w terminie nie sprawi, że na koncie wierzyciela magicznie pojawią się pieniądze. W dalszym ciągu wierzyciel musi uzyskać w sądzie tytuł wykonawczy, a następnie skierować sprawę do komornika.

Problem zatorów płatniczych urósł do tak monstrualnych rozmiarów dlatego, że w naszym społeczeństwie istnieje przyzwolenie na niepłacenie długów. To jest oczywiście wspierane przez czasochłonne i skomplikowane procedury sądowe. W trakcie ich trwania dłużnik może kilka razy uciec z majątkiem, którego odzyskanie może okazać się zupełnie nieopłacalne lub wręcz niemożliwe. Dlatego uzdrawianie gospodarki warto byłoby zacząć właśnie od uproszczenia procedur i egzekucji sądowej. Niestety wszystko wskazuje na to, że od nowego roku egzekucja sądowa będzie jeszcze bardziej skomplikowana i nieefektywna. Wszystko oczywiście w imię ochrony praw dłużnika. W końcu nie tak dawno przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości twierdził, że egzekucja należności wcale nie musi być szybka.

69 odpowiedzi na “Rząd chce ustawą zlikwidować zatory płatnicze. Podmioty publiczne będą miały 30 dni na opłacenie faktur, a duże firmy 60 dni”

  1. Nihil novi sub sole. Jak zwykle w naszym państwie rząd ma zawsze takie remedium na każdy problem: nowe prawo. Kierowcy jeżdżą za szybko? Podnosimy mandaty i kary za wykroczenia (a niektóre wykroczenia przekwalifikowujemy na przestępstwa) i odtrąbiamy sukces. Jeżdżą po wypiciu alkoholu? Obniżamy dozwolony poziom alkoholu we krwi i odtrąbiamy sukces. Nie płacą alimentów? Podnosimy kary. Oszukują na fakturach? Wprowadzamy wyższe kary za wystawianie fałszywych faktur i odtrąbiamy sukces. Nie płacą faktur? Wyznaczamy maksymalny czas na zapłacenie i odtrąbiamy sukces.
    Tylko, że żadne z tych działań nie przynosi efektów w dłuższej perspektywie czasowej. Dlaczego? A dlatego, że nie ma komu egzekwować tego prawa. Co z tego, że jadę za szybko i mogę stracić prawo jazdy, jak patrol drogówki widuje się raz na ruski rok? Co z tego, że jadę po alkoholu i mogę trafić pod sąd, jak kontroli drogowej nie widziałem od X lat? Co z tego, że nie płacę alimentów, jak pracuję na czarno za granicą i wykazuję jedynie minimalne przychody? Co z tego, że nie płacę faktur jak nie trzymam kasy na koncie i nikt nic ze mnie nie zwindykuje? Co z tego, że nie płacę faktur w terminie, jak proces egzekucji już teraz trwa miesiącami/latami i nie zapowiada się, żeby coś się miało poprawić?

    • Przecież gdyby zaczęto to egzekwować, to tracili by elektorat. Od uchwalania zyskują elektorat bo można odtrąbić sukces.

      Komu by to miało się niby opłacać?

      • Moim zdaniem traciliby – ale znowu, w krótkiej perspektywie czasowej. Potem byłoby zadanie dla pijarowców – poprawiła się ściągalność, poprawiło się bezpieczeństwo, mniej kierowców pijanych, itp.

          • Dlatego, że tyle trwa uchwalenie i wprowadzenie ustawy.

            Przykładowo – jeden ze sztandardowych projektów prawnych PIS – nowa ustawa o komornikach sądowych. Procedowana tak szybko jak się da, uchwalona w tym roku, wchodzi w życie od 1 stycznia 2019 r. – efekty będzie widać po kolejnym roku. W międzyczasie minęły całe cztery lata.

  2. Duża firma ma mieć 60 dni na płatność? To żart, skoro firma jest duża i zarabia potężne pieniądze, to właśnie taka firma powinna płacić w ciągu 14 dni. Kierunek takiego myślenia jest totalnym nieporozumieniem, zamiast dać szansę młodym przedsiębiorcom na dłuższe terminy płatności, to oczekuje się jeszcze od nich przedpłat, bo są „zbyt małe”, a więc ryzykowne się z nimi handluje…

  3. „Zatory płatnicze to problem, który w naszej gospodarce jest obecny od dawna. Niemniej jednak żadna władza nie zrobiła praktycznie nic, aby przeciwdziałać się jego pogłębianiu. Pojawiające się raz na jakiś pomysły na likwidację zatorów płatniczych skupiają się nie na tym, co trzeba”.
    Przypomniał mi się rok 2013, kiedy koalicja PO-PSL wpadła na pomysł, jak rozwiązać problem z płatnościami ratalnymi. Kupując coś na raty (telefon, maszyny etc.), najpierw zaliczało się pełną kwotę w koszty, po 90 dniach wszystkie niezapłacone raty trzeba było wyksięgować właśnie ze względu na brak płatności w terminie, po czym ponownie zaksięgować w koszty pozostałe raty zgodnie z harmonogramem spłat.
    Jeśli tak ma wyglądać walka z zatorami, to już chyba lepiej, żeby państwo przy tym nie gmerało.
    A jeśli chodzi o sądy czy komornika, to w wielu wypadkach nawet jak uda im się wyegzekwować chociaż część długu, wierzyciel pewnie sam zdąży już upaść sam powiększając listę dłużników.
    O ile jeszcze w czasach kryzysu opóźnienia w płatnościach można zrozumieć, to obecnie zjawisko się zmniejszać, a tak nie jest. Dlatego rząd najpierw powinien dobrze przeanalizować sytuację, a dopiero proponować rozwiązania. Niestety, mając w pamięci działania poprzedników czy obecne hurtowo tworzone buble prawne trudno być optymistą.

  4. Problem jest w systemie podatkowym. Faktura jest kosztem nawet jeśli nie jest zapłacona. Należy to zmienić. Czyli rozliczamy się z US kasowo, a nie memoriałowo.

  5. Ustawowo minimalne place,ustawowo stawki godzinowe,ustawowo totalne kontrole i w ten spsob skonczymy jak zawsze w sie konczy w panstwach z totalna kontrola.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *