1. Bezprawnik -
  2. Edukacja -
  3. Maturzysto, wykułeś repetytorium na blachę? To możesz oblać maturę bez ściągania

Maturzysto, wykułeś repetytorium na blachę? To możesz oblać maturę bez ściągania

Mimo że nie powinno tak być, niektórzy młodzi ludzie wciąż uczą się do matury na pamięć. Choć nie jest to normą, zdarza się, że odtwarzania wiedzy w ściśle określony sposób wymagają od nich pedagodzy. Tymczasem kiedy dwóch maturzystów z jednej klasy nauczy się opracowania na pamięć, a później obaj odtworzą je na pisemnym egzaminie, sprawa może się skończyć zarzutami o niesamodzielność.

Matura wychodzi poza zwykłe referowanie wiedzy

Zgodnie z ustawą o systemie oświaty matura jest egzaminem wymagającym samodzielnego rozwiązania zadań. Oznacza to, że nie można na niej przedstawić cudzego tekstu jako swojego. Związane z tym ryzyka w największym stopniu dotyczą matury z języka i literatury polskiej.

Choć obecnie większość pytań wymaga stosunkowo krótkich odpowiedzi, część egzaminu stanowi też wypracowanie. Aktualna konstrukcja matury raczej wyklucza typowe tematy (np. „Obraz rewolucji w »Nie-Boskiej Komedii« Krasińskiego”). Mimo to operują one znanymi problemami, o których wiedzę uczniowie mogą przyswoić na pamięć, a następnie połączyć w całość.

Wystarczy, że dwóch uczniów uczy się z tego samego źródła

Wystarczy, że takiej praktyce oddają się choć dwie osoby z klasy, korzystające z tego samego podręcznika czy repetytorium. Jeśli – pisząc wypracowanie – będą posługiwać się bardzo podobnymi sformułowaniami, a egzaminator to zauważy, sprawa może się skończyć unieważnieniem matury przez OKE. W takiej sytuacji przepisy pozwalają podejść do niej po raz kolejny dopiero w następnym roku.

Żeby oblać egzamin, maturzysta nie musi być złapany na ściąganiu

Zgodnie z ustawą o systemie oświaty zdający nie może przywołać z pamięci fragmentu podręcznika lub repetytorium, a następnie podpisać się pod takim wypracowaniem swoim imieniem i nazwiskiem.

Pisemna wypowiedź na języku polskim wymaga twórczego podejścia (mimo że w popularnych narracjach często mówi się, iż jest inaczej). O tym, że kwestii tej nie należy bagatelizować, najlepiej świadczy orzecznictwo sądów administracyjnych — to do nich w ostateczności trafiały sprawy o unieważnienie egzaminu maturalnego z powodu niesamodzielności.

Najbardziej wytrwali maturzyści zaskarżali decyzje CKE

Ukształtowana linia orzecznicza wskazuje, że jeżeli praca ucznia jest taka sama jak inne źródło, oznacza to, że nie została napisana samodzielnie.

Rzecz jasna, odtwarzanie na maturze przyswojonych na pamięć fragmentów zawsze okazuje się ryzykowne. Także wtedy, gdy takich działań dopuszcza się tylko jeden uczeń w szkole. Po prostu kiedy robi tak więcej niż jedna osoba, proceder jest łatwiejszy do wykrycia.

Niedofinansowany system maskuje skalę zjawiska

Obecnie unieważnianie matur z powodu opisanej tutaj specyficznie rozumianej niesamodzielności nie ma masowego charakteru. Dzieje się tak jednak głównie dlatego, że system egzaminacyjny jest mocno niedofinansowany, a prace uczniów nie są digitalizowane ani porównywane z innymi źródłami.

Gdyby tak było, odsetek oblanych matur z pewnością byłby zauważalnie wyższy. To zaś mogłoby wywołać szeroką dyskusję o sensowności egzaminu w obecnej formie — równie szeroką, jak ta, która co roku wybucha wokół takich pozornie błahych spraw, jak strój na maturę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi