Dostałeś pismo od komornika z informację, że jesteś winny pieniądze – a ty jesteś przekonany, że żadnych długów nie masz? To się niestety często zdarza, a winę za to ponoszą m.in. telekomy, które sprzedają firmom windykacyjnym już spłacone należności. Jak powstrzymać tę farsę zapoczątkowaną przez elektroniczny nakaz zapłaty?

Do naszej redakcji trafiła taka oto historia:

Moja dziewczyna miała fakturę do zapłacenia, która opłaciła – Orange sprzedało lipną wierzytelność do firmy windykacyjnej, a oni poszli do e-sądu i z klauzulą wykonalności zgłosił się już komornik do pracodawcy o zajęcie kasy z wynagrodzenia.

To nie pierwszy raz, gdy nasi klienci zgłaszają się z problemem egzekucji nieistniejących długów. Często zresztą nie jesteśmy pierwszym miejscem, do którego trafiają poszkodowani w ten sposób. Najpierw gniewne telefony otrzymują komornicy („dlaczego zajęliście mi konto, przecież nie jestem nic nikomu winien!”), potem firmy windykacyjne („skąd macie moje dane, przecież nie jestem nic nikomu winien”) itd. A w międzyczasie konto bankowe pozostaje zajęte, pieniądze są ściągane, w skrócie: nędza i rozpacz.

Ale z czego wynikają te błędy? Jak się przed nimi bronić? Innymi słowy:

Co zrobić, jeśli nakaz zapłaty opiewa na nieistniejący dług?

Być może takich sytuacji, jak opisana powyżej, by w Polsce nie było w ogóle (albo przynajmniej: dużo mniej), gdyby nie… informatyzacja wymiaru sprawiedliwości. Wprowadzenie tzw. e-Sądu w Lublinie, który umożliwia łatwe składanie pozwów przez internet, również w dużej ilości, umożliwił firmom windykacyjnym proste i tanie uzyskanie dokumentu, który umożliwia egzekucję komorniczą – nakaz zapłaty wydany w elektronicznym postępowaniu upominawczym, który również w formie elektronicznej mógł trafić do komornika.

Elektroniczne postępowanie upominawcze, jako szczególna procedura opisana w kodeksie postępowania cywilnego, ze swojej natury wymagała pewnych uproszczeń w stosunku do „zwykłego” postępowania sądowego. Przykładowo, zgodnie z art. 50532 §1 kodeksu: „W pozwie powód powinien wskazać dowody na poparcie swoich twierdzeń. Dowodów nie dołącza się do pozwu„. A dowodem zakupu wierzytelności od telekomu często bywa (upraszczając)… plik Excela z danymi dłużników i samego długu (kwota, data wymagalności etc.).

Problem w tym, że – jak to często bywa w dużych korporacjach – dane dłużników nie zawsze były aktualne i/lub zgodne z rzeczywistością. O ile taki nieistniejący dług niezwykle łatwo sprzedać, o tyle walka o „odkręcenie” całego zamieszania wymaga sporo zachodu.

Prawo przewiduje bowiem wiele możliwości bronienia się rzekomego dłużnika, poczynając od uzyskania zaświadczenia, że nakaz zapłaty został uznany za doręczony na oznaczony adres w drodze awizo (co umożliwia zawieszenie egzekucji), skończywszy na procedurze uchylenia nakazu zapłaty, dzięki czemu komornik odblokuje rachunek bankowy czy wynagrodzenie.

Ale sam fakt, że ktoś musi się mocno napracować, aby nie stracić swoich pieniędzy, każe się zastanowić, czy telekom, który sprzedaje fikcyjne długi, nie powinien być obiektem kontroli ze strony np. UOKiK. Może kilka takich kontroli zakończyłoby te niechlubne praktyki?

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Jeśli masz pytania dotyczące długów, nakazów zapłaty, problemów z firmami windykacyjnymi, a także we wszelkich innych sprawach, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy