Parlament Europejski krytykuje ustalenia unijnego szczytu w sprawie budżetu. Wygląda na to, że Morawiecki i Orban naprawdę odnieśli sukces

Zagranica dołącz do dyskusji (18) 24.07.2020
Parlament Europejski krytykuje ustalenia unijnego szczytu w sprawie budżetu. Wygląda na to, że Morawiecki i Orban naprawdę odnieśli sukces

Rafał Chabasiński

Państwa członkowskie może i porozumiały się w sprawie budżetu UE w okresie 2021-2027, jednak nie kończy to procesu jego uchwalania. Parlament Europejski krytykuje poczynione ustalenia, w specjalnej rezolucji oczekuje negocjacji z państwami. A to właśnie ten organ będzie musiał wyrazić zgodę na uchwalenie budżetu. 

Parlament Europejski krytykuje porozumienie w sprawie budżetu UE – większość frakcji przygotowała projekt specjalnej rezolucji

Zawarcie porozumienia pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej w sprawie następnego budżetu Wspólnoty było w tym roku wyjątkowo trudne. Szczyt UE w tej sprawie trwał wyjątkowo długo. Do tego niemalże do ostatniej chwili istniała szansa, że któraś z niezadowolonych grup państw użyje prawa weta.

Nic dziwnego, że dla wielu uczestników szczytu sam fakt jego zakończenia z jakimś kompromisem był sukcesem. Państwom „oszczędnym”, pod przewodnictwem Holandii udało się zbić wartość grantów w ramach funduszu odbudowy. Mateusz Morawiecki i Viktor Orban cieszą się, że wzmianki o praworządności nie są jeszcze konkretnym mechanizmem. Szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, jest zadowolona, że w ogóle temat praworządności znalazł się w tekście.

Myliłby się jednak ten, kto uważa, że sprawa jest już zamknięta. Okazuje się bowiem, że Parlament Europejski krytykuje porozumienie. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, większość parlamentarnych frakcji, wyłączając Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, przygotowała w tej sprawie projekt rezolucji. Frakcja, do której należy między innymi Prawo i Sprawiedliwość, uznało, że nie będzie „śpiewać w chórze” – jak barwnie podsumował eurodeputowany tej partii, Ryszard Czarnecki.

Osią sporu pomiędzy Parlamentem a Radą jest przede wszystkim zasada praworządności

Parlament Europejski krytykuje przede wszystkim brak stanowczości w kwestii praworządności. W propozycji rezolucji ma nawet paść sformułowanie, że Rada Europejska „znacznie osłabiła wysiłki KE i Parlamentu Europejskiego na rzecz przestrzegania praworządności, praw podstawowych i demokracji w ramach wieloletniego budżetu i funduszu odbudowy„. Chodzi właśnie o brak mechanizmu sankcji za naruszenie zasady praworządności już na etapie porozumienia.

Jakby tego było mało, europosłowie są przekonani, że Rada Europejska ustaliła zły sposób podjęcia decyzji w tej sprawie w przyszłości. Przedstawiciele parlamentarnych frakcji są zdania, że lepszym rozwiązaniem niż większość kwalifikowana będzie jej tzw. odwrócona wersja.

Trzeba przyznać, że to dość specyficzny mechanizm. Odwrócona większość kwalifikowana opiera się o te same wartości – 55% państw członkowskich reprezentujących co najmniej 65% populacji Unii Europejskiej. Tyle tylko, że jest ona potrzebna by odrzucić propozycje Komisji Europejskiej. Zbudowanie tak szerokiej koalicji państw wspierających Polskę i Węgier graniczyłoby z cudem.

Parlament Europejski krytykuje porozumienie także za cięcia w wydatkach Unii na fundusz odbudowy i Zielony Ład

Kolejnym punktem zapalnym okazuje się zbytnia zachowawczość państw członkowskich w kwestii funduszu obudowy. O ile eurodeputowani są zadowoleni z samego faktu jego przyjęcia, o tyle Parlament europejski krytykuje uzgodnione kwoty. Cięcia wydatków forsowane przez grupę państw na czele z Holandią, zdaniem europosłów stoją w sprzeczności z celami Unii Europejskiej jako takiej.

Warto przy tym pamiętać, że cięcia dotyczą między innymi sfery szeroko rozumianych innowacji i ochrony zdrowia, oraz transformacji energetycznej państw wciąż opierających swoją gospodarkę o węgiel. Takich jak na przykład Polska. Ograniczenia wydatków dotknęły także kwestii zarządzania migracjami.

Parlament Europejski krytykuje także brak nacisku na źródła finansowania planowanych przez Wspólnotę dodatkowych wydatków. Europosłowie w projekcie rezolucji zauważają, że nie akceptują innego rozwiązania niż znalezienie odpowiednich dochodów własnych. Oznacza to, że większość parlamentarna opowiada się stanowczo przeciwko, na przykład, zapożyczaniu się Unii Europejskiej.

Większość parlamentarna w propozycji rezolucji wprost przyznaje, że Parlament „nie akceptuje jednak porozumienia politycznego w sprawie wieloletnich ram finansowych na lata 2021-2027 w obecnym brzmieniu; jest gotów natychmiast rozpocząć konstruktywne negocjacje z Radą w celu ulepszenia wniosku”.

Trzeba pamiętać, że Parlament Europejski może zablokować przyjęcie budżetu w zaproponowanej przez Radę formie

Jest to o tyle ważne, że to własnie Parlament Europejski ma szerokie kompetencje jeśli chodzi o uchwalanie budżetu UE. Organ ten działa na dość podobnych zasadach, jak polski Senat. Po otrzymaniu stanowiska Rady ma 42 dni na podjęcie decyzji co dalej. Może zatwierdzić projekt przygotowany przez Radę, bądź odmówić zajęcia stanowiska. W tych przypadkach budżet zostaje przyjęty. Parlament może jednak zaproponować poprawki.

Wówczas Rada i Parlament w ramach komitetu pojednawczego starają się wypracować wspólne stanowisko przy wsparciu Komisji Europejskiej. Wypracowane porozumienie przyjmuje się większością kwalifikowaną w Radzie oraz większością głosów przedstawicieli Parlamentu.

Fakt, że Parlament Europejski krytykuje porozumienie już teraz może sugerować, że walka o założenia budżetu Unii Europejskiej będzie się toczyć długo. Znamienny jest fakt, że pod projektem rezolucji podpisała się zdecydowana większość parlamentarnych frakcji.

Kwestia praworządności może jednak zburzyć kruchy kompromis pomiędzy państwami członkowskimi

Kluczowa dla przyjęcia budżetu będzie kwestia praworządności. Dla państw „oszczędnych” stanowi w końcu pretekst do ograniczania wydatków. Beneficjentami programów takich jak Zielony Ład czy fundusz odbudowy będą w końcu kraje, które mają problemy właśnie z zasadą praworządności. Tymczasem te są gotowe do końca stawiać sprawę na ostrzu noża.

Tak stanowcza reakcja Parlamentu Europejskiego świadczy o tym, że z punktu widzenia sił czysto politycznych Unii Europejskiej, premierzy Polski i Węgier naprawdę odnieśli sukces. Rozwodnienie powiązania budżetu z praworządnością nie oznacza, że ta sprawa zniknęła z unijnej agendy. Wynegocjowane rozwiązanie oznacza w końcu, że prędzej czy później jakiś mechanizm powiązania praworządności z budżetem będzie musiał się pojawić.

Tyle tylko, że dla polityków zasiadających w Parlamencie Europejskim to zbyt mało. Teoretycznie Parlament stanowi reprezentację ludności Unii Europejskiej. Trzeba jednak pamiętać, że w praktyce są to przedstawiciele sił politycznych zasiadających w parlamentach krajowych. Efektywnie jest to najbardziej rozpolitykowane ciało w strukturach unijnych. Zaletą takiego rozwiązania jest popychanie Wspólnoty w kierunku bardziej ambitnych rozwiązań. Ceną za to może być jednak równowaga sił osiągnięta przez przedstawicieli rządów.