Czy Jarosław Kaczyński czyta Bezprawnika? Po naszych doniesieniach zapowiedział, że nigdy nie wprowadzi podatku katastralnego

Państwo Podatki dołącz do dyskusji (49) 10.06.2019
Czy Jarosław Kaczyński czyta Bezprawnika? Po naszych doniesieniach zapowiedział, że nigdy nie wprowadzi podatku katastralnego

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział właśnie, że jego partia nigdy nie wprowadzi podatku katastralnego. Bardzo przy tym skrytykował zamysł przeszczepiania tego konkretnego podatku na polski grunt. Trudno byłoby się z nim nie zgodzić – dokładnie to samo pisaliśmy jakiś czas temu. 

Partia, która nigdy nie wprowadzi podatku katastralnego może spać spokojnie – przewidzieli to nawet pomysłodawcy takiego kroku

To właściwie było do przewidzenia. Propozycje Fundacji im. Stefana Batorego dotyczące szerokiej reformy wręcz ustroju Polski nie mogły przejść przejść bez echa. Przede wszystkim dlatego, że pojawiły się w najgorszym możliwym momencie – zaraz po sromotnie przegranych przez opozycję wyborach do parlamentu europejskiego. Tej zarzucano praktycznie od lat brak jakiejkolwiek głębszej idei, poza chęcią zastąpienia PiS u władzy. Łatwo było skojarzyć fundację z opozycją, chociażby ze względu na osobę jej założyciela. Co gorsza, w propozycjach znalazły się dwa elementy wręcz szkodliwe dla Polski i jej mieszkańców: tzw. federalizacja kraju, oraz podatek katastralny.

Sami autorzy dokumentu „Polska samorządów Silna demokracja, skuteczne państwo”, na jego 99 stronie, sami zwrócili uwagę na największy problem z tą drugą koncepcją:

Być może zgłoszenie idei podatku katastralnego to jeden z najskuteczniejszych pomysłów na przegranie wyborów. OECD podkreśla w swoich analizach, że jest to podatek szczególnie nielubiany, bo „widoczny” dla podatnika.

Jak się łatwo spodziewać, opozycja jedne wybory już przegrała i niekoniecznie chciałaby ten wynik powtórzyć. Dlatego politycy związani z ówczesną Koalicją Europejską wcale nie kwapią się do komentowania propozycji fundacji. Z całą pewnością nie zamierzają ich popierać. Co więcej, wyborów przegrać nie zamierza także Jarosław Kaczyński. Wyraźnie zapowiedział, że PiS nigdy nie wprowadzi podatku katastralnego.

Podatek katastralny oznacza utratę majątków przez wielu Polaków, tej tezie trudno byłoby próbować zaprzeczać

Prezes partii rządzącej wygłosił w tym celu specjalne oświadczenie do mediów. Podstawowym argumentem Jarosława Kaczyńskiego było to, w jaki sposób podatek katastralny wpłynąłby na stan posiadania obywateli naszego kraju:

To jest instytucja co prawda znana w różnych krajach, ale taka, która w polskich warunkach doprowadziłaby do wywłaszczenia z wszelkiego rodzaju własności ogromnej części Polaków.

Dlaczego miałoby, skoro podatek od nieruchomości w takiej formie funkcjonuje z powodzeniem w innych krajach? Różnica tkwi, jak się łatwo domyślić, przede wszystkim w zamożności społeczeństw. Mieszkańcy państw zachodnich zarabiają wciąż zauważalnie więcej, niż Polacy. To z kolei oznacza, że taki podatek stanowi względnie mniejsze obciążenie dla ich budżetów domowych. Tymczasem tzw. ubóstwo energetyczne w Polsce sprawia, że wielu właścicieli nieruchomości balansuje na granicy wypłacalności. Mowa tutaj o sytuacji, gdy danej osobie po opłaceniu rachunków za ogrzewanie, prąd i media niewiele wolnych środków pozostaje w kieszeni.

Nie każdy pomysł podpatrzony na zachodzie da się zastosować w polskich realiach bez narobienia dużych szkód

Kiedy podatek od nieruchomości zaczyna być naliczany od jej wartości, ta forma ubóstwa tylko się pogłębia. Podatnik ma właściwie dwa sposoby radzenia sobie z takim obrotem sprawy. Z jednej strony może po prostu sprzedać swój dom, mieszkanie, czy działkę – i tym martwi się, słusznie, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Z drugiej strony, alternatywą jest zbijanie wartości nieruchomości, chociażby poprzez powstrzymywanie się od remontów. W grę wchodzi również kombinowanie jak by tu zaniżyć wycenę dokonaną przez rzeczoznawcę na potrzeby wpisu w katastrze.

Podatek katastralny oznacza również większe obciążenia dla przedsiębiorców posiadających nieruchomości. Te często mają ogromną wartość, ogromny byłby również należny podatek. Także i w tym przypadku mamy do czynienia ze skutkami ewidentnie szkodliwymi. Zarówno, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy, jak i o zamożność polskiego społeczeństwa. Wygląda na to, że nie każdy zachodni pomysł da się zaszczepić w Polsce. Nie byłbym jednak sobą, gdybym przy okazji nie wspomniał o niemoralnym charakterze podatków majątkowych w ogóle, oraz tych liczonych od wartości danego składnika majątku w szczególności.

Nawet, jeśli prezes PiS jednak nie czytał Bezprawnika, to jego decyzja i tak cieszy

Skąd jednak odważna teza, że Jarosław Kaczyński mógłby w tej konkretnej sprawie kierować się akurat tym, co pisaliśmy na łamach Bezprawnika? O tym, że prezes PiS zapowiedział, że jego partia nie wprowadzi podatku katastralnego pisał portal natemat.pl. Ten zwracając uwagę na źródło obecności tematu w debacie publicznej wskazał, oczywiście, na propozycje Fundacji Batorego. Posługując się bardzo charakterystycznym przykładem skutków wprowadzenia podatku:

Według założeń Fundacji za dom o wartości ok. pół miliona złotych płaciłoby się rocznie 1800 zł.

To przykładowe wyliczenia, które stworzyliśmy akurat my. Było to możliwe dzięki tabeli z proponowanymi stawkami podatku katastralnego ze strony 98 dokumentu sporządzonego przez fundacje. Ściślej mówiąc: dom ma wartość minimalnie powyżej 500 tysięcy złotych, przez co nieruchomość obłożona jest stawką 0,36%. Warto przypomnieć, że porównywanie propozycji fundacji z obecnym stanem prawnym może być trudne, z uwagi na zupełnie inną filozofię naliczania podatku. Dzisiaj płaci się go przede wszystkim od powierzchni nieruchomości, podatek katastralny zaś to płacona corocznie część wartości nieruchomości. Nie ulega jednak wątpliwości, że podatek katastralny w założeniu ma zwiększyć dochody samorządów. To oznacza jedno: większy drenaż kieszeni podatników.

Być może zamiast szukać nowych sposobów na oskubanie Polaków, politycy i think-tanki powinni się zastanowić, gdzie by tu poszukać oszczędności?

Kolejną kwestią, co do której mieliśmy rację, jest wykorzystanie tematu propozycji Fundacji Batorego przez partię rządzącą do bieżącej walki politycznej. Deklaracja Jarosława Kaczyńskiego, że PiS nigdy nie wprowadzi podatku katastralnego jest ewidentnie skorzystaniem z okazji. Ta właściwie sama wpadła im w ręce. Mogą zaprezentować się jako opcja odpowiedzialna i troszcząca się przede wszystkim o obywateli. Opozycja w takim przypadku nie ma wyboru. Albo się odetnie od całego pomysłu, albo – jak w przypadku 500 Plus – zacznie się z rządzącymi licytować. Tak czy siak, narrację narzuca dzisiaj obóz Zjednoczonej Prawicy.

Akurat w tym konkretnym wypadku nie wydaje się to być niczym złym. Jeśli partia Jarosława Kaczyńskiego nie wprowadzi podatku katastralnego, to należy się z tego cieszyć. Tym bardziej raduje fakt ponownego nagłośnienia sprawy i uświadomienie wyborcom, jak bardzo złym i szkodliwym pomysłem jest wprowadzanie tego podatku w Polsce. Niezależnie od tego, na jakich doniesieniach medialnych naprawdę bazował prezes PiS, oraz jakie przyświecają mu faktyczne intencje. Dzięki temu mogę z czystym sumieniem przyklasnąć prezesowi Prawa i Sprawiedliwości. Oby wytrwał w swoim postanowieniu, bo z deklaracjami polityków tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo.