Z podziemia fryzjerskiego skorzystała połowa Polaków

Biznes Na wesoło dołącz do dyskusji (228) 19.05.2020
Z podziemia fryzjerskiego skorzystała połowa Polaków

Jerzy Wilczek

Salony fryzjerskie mogą być znowu otwarte. To wielka ulga dla zarośniętych Polaków, którzy tygodniami nie korzystali z takich usług? Niekoniecznie. Z badania wynika, że fryzjerskie podziemie zyskało u nas gigantyczną popularność.

Aż 49 proc. Polaków przynajmniej raz skorzystało z usług fryzjerskich w czasie trwania pandemii koronawirusa – wynika z badania firmy UCE Research.

Co więcej, aż 23 proc. ankietowanych nie chciało odpowiedzieć na takie pytanie. Być może więc część z nich skorzystała z usług „fryzjerskiego podziemia”, ale zwyczajnie nie chce się przyznać.

Tylko 28 proc. zdecydowanie natomiast powiedziało, że ani nie poszło do fryzjera, ani nie przyjęło go u siebie w domu.

Salony fryzjerskie otwarte. Wcześniej działały w „podziemiu”

W jaki sposób Polacy korzystali z fryzjerów w czasach pandemii? Z badania UCE wynika, że prawie 60 proc. przyjmowała ich w domach. 34 proc. specjalnie jeździła do fryzjera.

Jednak były „podziemne salony” – a odwiedziło je 7 proc. z tych, którzy korzystali z usług fryzjerskich.

Wynik może zaskakiwać – tym bardziej że Polacy wydawali się jednak dość zdyscyplinowani, jeśli chodzi o przestrzeganie zakazów. Widocznie jednak uznali, że czasem trzeba zaryzykować i skrócić włosy czy zarost. I najwyraźniej połowa mieszkańców naszego kraju wolała zaryzykować wizytę niż zaryzykować własną fryzurą. Na przykład prosząc o pomoc któregoś z członków rodziny.

Jeśli zaufać badaniu, fryzjerskie podziemie było dużo większe, niż komukolwiek się chyba wydawało. To z kolei oznacza, że sytuacja w branży wcale nie jest taka tragiczna. Mimo tego, po „legalnym” otwarciu salonów 18 maja, znalezienie wolnego terminu graniczy z cudem. Może to sugerować, że nawet jeśli Polacy odwiedzali fryzjerów „nielegalnie”, to i tak robili to znacznie rzadziej niż w czasach sprzed epidemii.

Są jednak usługi, które ciągle czekają na otwarcie. Rząd na przykład ciągle nie pozwolił na wznowienie działalności tatuażystów. Co ciekawe, i tu jest jednak spore podziemie. A można się o tym przekonać, odwiedzając dowolny serwis z ogłoszeniami. Artyści od tatuaży mogą dojechać, mogą przyjąć, a mogą nawet otworzyć dla jednego klienta swoje studio. Czyli podziemie tatuażystów działa bardzo podobnie do tego, jak działało podziemie fryzjerskie.

228 odpowiedzi na “Z podziemia fryzjerskiego skorzystała połowa Polaków”

  1. No i bardzo dobrze, gdyby nie to, to straty gospodarcze byłyby jeszcze bardziej dotkliwe.

      • Oczywiście że nie. Tak jak i krawiec, sklep z butami, żłobek i knajpa. Żaden z tych podmiotów nie jest podstawą gospodarki. Ale już wszystkie razem owszem, a ich zamknięcie rozwaliło tą gospodarkę. Ale bez obaw, kłamca Morawiecki dojebie za chwilę parę nowych podatków i sobie odbije. Twoim, moim i każdego kosztem.

        • Nie tylko, każdy szewc dokłada swoją cegiełkę do gospodarki, każdy z nich ma wartość a nie tylko wszyscy razem.

        • Gospodarkę jak już rozwali zastój w przemyśle motoryzacyjnym, wydobywczym, turystyce, lotnictwie i transporcie kołowym/kolejowy. Rozumiem tragedię tych ludzi, bo sam też w większości stoję z robotą, ale mimo wszystko jeśli fryzjer, knajpa, sklep z butami zniknie, to niszę zapełni nowy, jeśli zdechną natomiast podstawy gospodarki, to fryzura, buty i piwko będzie ostatnim zmartwieniem obywatela, w związku z te knajpy, sklepy, krawcy i cała reszta usług nawet jak się otwarła to i tak zdechnie.

        • straty gospodarcze byłyby jeszcze bardziej dotkliwe…nikt by tego nawet nie odczuł w skali makro.

  2. Nic dziwnego, ze dalej sie meczymy z epidemią, dłuzej i mocniej, niż inne kraje.
    Wszystkie kraje juz sobie poradzą i będą jeździć, a dla osób z Polski nadal bedzie obowiązywać kwarantanna. Wielkie dzięki za odwołane wyjazdy, wycieczki itd.

      • Xexon – też tak uważam. POMIMO dyscypliny Polaków przez pierwsze kilka tygodni, epidemia wygasa ospale – widocznie zastosowane środki nie były skuteczne lub po prostu lepiej być nie mogło i trzeba przywyknąć. Poza tym JEDNORAZOWE wyjście do „nielegalnego fryzjera” nie jest sprzeczne z generalnym stosowaniem się do zaleceń.
        Pozdrawiam.

        • Słusznie piszesz.
          Ale jak widzisz zawsze trafi się jakiś obesrany ze strachu przed władzą/wirusem czy czymkolwiek innym.

    • Jak do tej pory, już praktycznie wszystko otwarte a lawinowego wzrostu zakażeń typu 2000, 3000 przypadków dziennie, jak nie było tak nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *