Profesor wydziału medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego to antyszczepionkowiec, na Facebooku podpiera się homeopatią i astrologią

Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (149) 31.07.2018
Profesor wydziału medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego to antyszczepionkowiec, na Facebooku podpiera się homeopatią i astrologią

Udostępnij

Justyna Bieniek

Na Uniwersytecie Rzeszowskim jednego z przedmiotów na kierunku lekarskim uczy pani profesor, która regularnie, na swoim profilu facebookowy, podważa uznaną wiedzę medyczną i głosi antyszczepionkowe hasła. Władze Uniwersytetu zastanowią się nad jej przyszłością akademicką. Sama zainteresowana twierdzi, że wypowiada się jako matka, nie przedstawiciel nauki.

Antyszczepionkowe hasła na wydziale medycznym

Do redakcji rzeszowskiego portalu informacyjnego rzeszow-newes.pl zgłosił się jeden z czytelników zaniepokojony wpisami jednej z wykładowczyń Uniwersytetu Rzeszowskiego. Profesor UR na swoim prywatnym profilu facebookowym regularnie dzieliła się i dzieli swoimi przemyśleniami i opiniami na temat szczepień.

Sprawa na pierwszy rzut oka nie powinna niepokoić, w końcu profil jest prywatny, a opinie pisane są z punktu widzenia matki, nie naukowca. Dlaczego więc takie zachowanie budzi pewien niesmak? I to wśród kolejnych osób, które dowiadują się o tej sprawie.

Wykładowczyni jest profesorem w Zakładzie Biologii w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej na kierunku lekarskim Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jest również doktorem nauk medycznych, a w 2017 roku został jej przyznany tytuł profesora UR. Na swoim profilu skupia się w głównej mierze na głoszeniu antyszczepionkowych haseł, zdarza się jej podważać ogólnie przyjętą wiedzę medyczną i propagować homeopatię wspartą astrologią.

Jej wpisy zaczęły żyć własnym życiem na tyle, że zainteresował się nimi fanpage na Facebooku „Uniwersytet dla nauki, pajace do cyrku”, to właśnie jego administratorzy nagłośnili całą sprawę, wywołując żywą dyskusję wśród użytkowników.

Antyszczepionkowe mity i wiedza naukowa

Uniwersytet to wciąż ostoja racjonalności, nowatorskiej myśli i nauki. Miejsce, gdzie z założenia wiedza poparta badaniami stoi na najwyższym poziomie. Praca w takim miejscu to w dalszym ciągu spore wyróżnienie i odpowiedzialność, w końcu swoją osobą daje się przykład przyszłym adeptom nauki. Może dlatego w dobie tak szerokich możliwości wygłaszania własnych opinii pracownicy naukowi powinni mieć się na baczności, ich życie prywatne i zawodowe zlewa się niejako w jedno, są to w końcu osoby, bądź co bądź publiczne. W całej sprawie najdziwniejszy jest fakt, że pewne poglądy głosi osoba, która z założenia ma wiedzę i dostęp do wyników badań, które jednoznacznie im zaprzeczają. Osoba ta pracuje też w środowisku, które bardziej kpi z tego typu haseł, niż je głosi. Pytanie nasuwa się samo, czy chcemy aby przyszli lekarze byli uczenie przez taki autorytet?