Raty 0 procent w Saturnie, a w umowie opłata za kartę i „obowiązkowe” ubezpieczenie. UOKiK zna temat od ubiegłego roku, ale sprawa ciągle jest w toku

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (67) 22.12.2017
Raty 0 procent w Saturnie, a w umowie opłata za kartę i „obowiązkowe” ubezpieczenie. UOKiK zna temat od ubiegłego roku, ale sprawa ciągle jest w toku

Udostępnij

Tomasz Laba

Sklepy z elektroniką w okresie przedświątecznym przeżywają istne oblężenie. Nie powinno to nikogo dziwić, w końcu żyjemy w świecie, w którym nie ma odwrotu od technologii. Z tego samego powodu wszelkiej maści elektroniczne gadżety są idealnym pomysłem na prezent. Sklepy z tym sprzętem idealnie wyczuwają koniunkturę i ułatwiają podjęcie decyzji, oferując korzystne zakupy na raty 0%. Sęk w tym, że to nie są raty 0%.

Raty 0% w swoim założeniu powinny być banalnie proste. Klient kupuje sprzęt za 1000 zł i decyduje się spłacać go w 20 ratach. Te, po zsumowaniu nie powinny wynosić więcej niż 1000 zł. W tym konkretnym przykładzie oznacza to 20 rat po 50 złotych i ani złotówki więcej. Przy takich założeniach promocji ani sklep, ani bank nie zarabiają ani złotówki dlatego możliwość zakupu na raty zero procent nie są częstym widokiem, a dwa największe sklepy z elektroniką takie promocje organizują jedynie w okolicy świat Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy. Za każdym razem wzbudzają zainteresowanie nie tylko klientów, ale również UOKIK, który ma liczne zastrzeżenia do promocji. Okazuje się, że raty 0% wcale nie są ratami 0%.

Przy zakupie towaru w promocji raty 0 procent okazuje się, że w domyślnych warunkach umowy bank oferuje również ubezpieczenie kredytu w wysokości 0,5% wartości zakupów oraz opłatę za kartę kredytową w wysokości 4,90 zł miesięcznie. Słowa oferuję użyłem z przymrużeniem oka, bo bardziej przypomina to wciskanie niepotrzebnego towaru nieświadomym konsumentom. Po zsumowaniu wszystkich rat okazuje się, że z raty 0 procent nie miały nic wspólnego z ratami 0 procent.

Raty 0 procent w Saturnie nie mają za wiele wspólnego z ratami 0 procent

Można by to było uznać za chwyt marketingowy, których codziennie widzimy setki. Jak opisuje Gazeta Wyborcza, w żadnych reklamach zakupów na raty 0 procent nie ma mowy o dodatkowych opłatach. Dokładnie takie same zarzuty wobec tych cyklicznych promocji ma UOKiK. Co prawda banki mogą oferować dodatkowe zabezpieczenia udzielanych kredytów, lecz muszą klientom dać wybór, czy taką dodatkową polisę chcą wykupić. Nie trzeba też wspominać tego, że konsument musi zostać poinformowany o tym, jaką ochronę daje mu ubezpieczenie. W tej sprawie UOKiK prowadzi postępowanie już od 2016 roku, ale do tej pory sprawa jest w toku.

Prawo i rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego nie zakazują bankowi zabezpieczania swoich wierzytelności na przykład poprzez umowę ubezpieczenia. Ważne tylko, żeby klient miał możliwość wyboru ubezpieczenia lub zakładu ubezpieczeń – Jacek Barszczewski z KNF

Tymczasem w praktyce nieświadomi niczego konsumenci swoje zainteresowanie podpisywaną umową kończą na tym, aby gdzieś w jej tytule było napisane „raty 0%”, a przecież za dwa lata nie będzie już o niczym pamiętał, a już na pewno nie będzie liczył z kalkulatorem czy w ostatecznym rozrachunku nie zapłacił te 100 złotych więcej. Sprzedawcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie mamy nawyku czytania podpisywanych umów, a o 100 zł nikt przecież nie będzie bił piany. O ile w ogóle się zorientuje.

67 odpowiedzi na “Raty 0 procent w Saturnie, a w umowie opłata za kartę i „obowiązkowe” ubezpieczenie. UOKiK zna temat od ubiegłego roku, ale sprawa ciągle jest w toku”

  1. to samo niestety media markt… a na moje pytanie że to przecież na być zero procent Pani odparła ze rata jest a ubezpieczenie jest obowiązkowe i wychodziło 0.9 bodaj procenta do każdej raty.. koszmar

    • W teorii nie ma czegoś takiego jak obowiązkowe ubezpieczenie kredytu. Znam kogoś, kto pracował w dziale sprzedaży ratalnej jednego ze sklepów rtv agd jeszcze parę lat temu. Myślę, że w międzyczasie zbyt wiele się w tej kwestii nie zmieniło. Zawsze mówili ludziom, że kredyt jest objęty płatnym ubezpieczeniem. Starali się unikać słowa obowiązkowe, bo to niezgodne z prawem. Sek w tym, że nawet jak ktoś znał lepiej swoje prawa, wiedział, że nie musi brać ubezpieczenia i z niego rezygnował, kończyło się to odrzuceniem na etapie wniosku o udzielenie pożyczki. Niestety sami pracownicy nie mogą zbyt wiele w tej kwestii zrobić. Klient ma kontakt jedynie z personelem sklepu, wypełniającym wnioski w imieniu banku i wysyłającym je do weryfikacji. To w banku decydują czy im się opłaca czy nie. Nie ważne jak przejrzystą masz historię kredytową

      • 3 razy kupowałem w MM i S na „raty 0%”, za każdym razem (mimo usilnego namawiania i straszenia odrzuceniem wniosku) brałem bez ubezpieczenia i za każdym razem i tak zatwierdzano wniosek (wszystkie 3 kredyty obsługiwane przez Santander). Faktem jest, że za każdym razem robiłem wpłatę własną w wysokości 15-20%, może to coś zmienia.

          • Dokładnie i niestety. Trzeba isc w zaparte i mozna bylo brac na raty 0%. Ale widziałem też straszna sytuacje. Podszedłem z rodzicami do punktu i mówimy ze chcielismy laptopa na raty (a w kolejce chyba z godzine stalismy). Pani policzyła i daje do podpisu, ale sprawdzam wszystko i się nie zgadza. Mowie ze chcialem raty 0% a to tak nie wychodzi. I okazalo sie ze ta Pani nawet nie wiedziala jak takie raty wystawic (prosila kolezanke o pomoc) wiec wszyscy ludzie przed nami dostali zwykle raty zamiast tych 0%.

          • Ja nie trafiłem w jeden przycisk, ty nie potrafisz zrobić liter diaktrycznych wszędzie gdzie potrzeba, ani postawić odpowiednio wiele przecinków i kropek.
            Wychodzisz tylko na kretyna i hipokrytę.
            Edytować komentarza też nie potrafisz.

          • Nie robię takich literówek jak ty i wcale nie jest tak, że nie wstawiam kropek czy przecinków. Już nie masz co wymyślić? Daj sobie spokój, bo ja cię tylko poprawiłem, a ty robisz jakąś aferę…Zachowujesz się tak jak wyżej pisałeś – kretyn, idiota. Nie można ci zwrócić uwagi , bo się księciunio obrazi. Tyle na ten temat, nie chce mi się z tobą kłócić, bo to nie ma sensu.

  2. Ostatnio chciałem wziąć Nintendo New 2DS XL na raty 0% w MM. Na miejscu się okazało, że za sprzęt za 649zł w sumie musiałbym zapłacić ponad 1200zł bo coś tam… Na szczęście na Allegro jest akurat promocja raty 0% i…. Za konsolę z ceną 600zł mam zapłacić 20 rat po 30zł. A pani w MM zapewniała, że lepszej oferty ratalnej ktoś z moją historią kredytową nie dostanie.

  3. „Przy takich założeniach promocji ani sklep, ani bank nie zarabiają ani złotówki ” Przecież sklep zarabia na marży za sprzedany produkt, którą może podzielić się z bankiem udzielającym kredytu ratalnego. Teoretycznie takie raty mają być dla tych, których nie stać na wyłożenie całej kasy od razu, więc dla osób mniej zarabiających. W rzeczywistości częśc sklepów obciąża takich mniej zamożnych klientów dodatkowo niezgodnymi z prawem kosztami. Sam raz w rtveuroagd korzystałem z rat 0% i zapłaciłem tyle ile produkt kosztował na półce sklepowej.

    • Sklepy na wielu produktach nie zarabiają. Szczególnie na tych „większych”, zarabiają natomiast sporo na „drobnicy”. To dlatego Pan w sklepie usilnie wciska Ci kabel HDMI

      • Oczywiście kabelk HDMI to ten lepszy za 149 zł bo ten za 5 zł to badziewie do nowego tv ;) I nic nie zmienia, że oba u chińczyków są po 50 centów…

  4. Hmn… Moje własne doświadczenia zaprzeczają temu, co opisano w tym artykule.
    Ogólnie 3 produkty wziąłem na raty 0% w MM i Saturnie (w MM laptop, w S laptop i sprzęt RTV). Za każdym razem wyszło rzeczywiste 0% – nie musiałem dokupować dodatkowych produktów od banku (karta kredytowa), ani żadnego ubezpieczenia. Co prawda pani intensywnie mnie na owo ubezpieczenie namawiała, twierdząc, że jeśli się nie zdecyduję, to decyzja kredytowa będzie prawdopodobnie odmowna, ale kiedy i tak decydowałem się nie brać ubezpieczenia, bank zatwierdzał wnioski w przeciągu kilkunastu minut.
    A i same akcje kredytu 0% są u nich co chwile (z reguły wymiennie MM z Saturnem – raz jedni raz drudzy), zdecydowanie częściej, niż „jedynie w okolicy świat Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy”. Fakt, że nie zawsze na cały asortyment, afair.

    • bo pani jest rozliczana z tego ile sprzeda tych unezpieczeń. I bywają złosliwe mendy co upartemu klientowi wpisują we wniosek bzdury by była odmowa co psuje potem historię kredytową

      • Taaa… standard… wpisujesz „Klient podejrzany, wydaje się nietrzeźwy” i cześć. Wniosek odrzucony a sprzedawca nie musi się tłumaczyć z braku sprzedaży ubezpieczenia. A klient i tak dostępu do tego wniosku nie będzie miał.

      • W to akurat zupełnie wierzę. Bo pewnie z ilości tych sprzedanych ubezpieczeń są rozliczani, bądź też dostają za nie prowizje. Ale mnie taka sytuacja nie spotkała.

    • pytanie o ile mieli zawyżoną marżę (a więc i cenę na półce) przez to, że dany produkt kwalifikował się do rat 0% (bo nie wszystkie można tak kupić!)
      jak kiedyś poszedłem oglądać smyrfony, żeby wiedzieć z czym mam do czynienia to aż parsknąłem widząc cenę
      niedługo po premierze, wszystkie media trąbią cenę sugerowaną, większość porządnych sklepów ma w tej cenie, niektóre 5% taniej, w S 20% więcej
      podziękowałem za chęć pomocy i zamówiłem u konkurencji

      • To prawda, czasami zarabiają po prostu na bardzo wysokiej marży, ale akurat te produkty, które kupowałem, były w bardzo konkurencyjnej cenie. W moim odczuciu (i ówczesnym rozeznaniu w rynku) się opłacało. :)

    • Jak reklamują że mają 0% to tak jest. Brałem ostatnio u nich tel, mieli najtaniej więc wybrałem ich sklep. Miałem płacić gotówką ale skoro wtedy przy wybranym przeze mnie towarze było 0% to wziąłem na raty. I płace tyle samo. Nikt mi nie proponował ubezpieczenia ani tym bardziej nie było mowy o jakichś opłatach manipulacyjnych.

  5. jak ktoś jest debilem i nie umie liczyć ani czytać umowy to jego problem.
    Sam kupywałem w Media Markt, RTV euro agd kilka razy i zawsze raty 0%, wystarczy podzielić kwote na ilość rat i mówić że tyle powinno być i nic nie wcisną ,,nieświadomemu klientowi,,

  6. skad pomysl ze ‚ani sklep ani bank’ nie zarabiaja nic przy ratach 0% ?

    oczywiscie ze zarabiaja, sklep dzieli sie marza z bankiem itp. ktora czesto przeciez wynosi nawet 40% na produkcie

  7. Kilka razy faktycznie kupiłem coś na raty 0% i było to faktyczne 0%. Ale trzeba wyrażnie zanaczyć, że nie chce się żadnego ubezpieczneia, żadnych kart i tylko pod tym warunkeim decydujesz się na zakup.

      • Kolega mi opowiadał jak skręcali komputery na magazynie właśnie, chociaż fakt że on pracował w lokalnej „sieci” marketów. Znaczy dwa sklepy mieli, ale uznałem to za normę.

  8. Raz wziąłem kredyt 0% na 3000 zł za aparat fotograficzny. W sumie kosztowało mnie to ponad 7 tyś i wpis na czarną listę bik – byłem uparty, że to nie moja wina, że bank mnie nie powiadomił o zwróceniu kasy.
    W sumie nie żałuję, nie dają mi kredytów, nic nikomu nie jestem winien i da się żyć normalne.

  9. Brałem rzeczy na 0% w marketach i bardzo mnie dziwiło – co bank z tego ma? Wyjaśnił mi to kumpel od wieków pracujący w centrali BRE – chodzi o to,że 1. co któryś (powiedzmy 5) klient spóźni się z ratą i płaci grube odsetki; 2. bank ma „potencjalnego klienta” i wydzwania, pisze systematycznie (wiem sam – doznałem) z propozycjami nowych ofert – znów – co 5-10 klient się złapie…. Taki trik. Każdy ruch do przodu, złapanie klienta się dziś liczy.

  10. Argument, że bank nie zgodzi się na kredyt bez ubezpieczenia jest chybiony. To nie są kredyty na dom czy mieszkanie… Jeśli mamy zdolność kredytową na ratę w danej wysokości to nie ma znaczenia czy są to raty zero czy oprocentowane.
    Sprawa jest dość oczywista. Osoby piszące kredyt mają jakiś cel na dochodowe kredyty. W jednej z sieci rtv agd ma to być ok. 60% ogólnej wartości sprzedaży ratalnej. Więc jeśli limit jest przekraczany w danym salonie to rat zero nie ma ponieważ w innym wypadku centrala firmy będzie „zła”. I tyle. Wina jest tylko i wyłącznie po stronie central firm, które wysyłają kłamliwy komunikat reklamowy w stosunku do wymogów dla pracowników.

    Natomiast to, że UOKiK prowadzi rok takie dochodzenie to jest to śmiech na sali. A tak naprawdę opisywana sytuacja to wierzchołek góry lodowej.

  11. „ani sklep, ani bank nie zarabiają ani złotówki”
    Panie Laba, nie ma „darmowych” obiadów, logika mówi, że sklep przejmuje na siebie odsetki, które normalnie bank naliczyłby klientowi.

    • Nie całkiem: biorąc pod uwagę powszechność promocji (sporo sklepów i banków ma od czasu do czasu takie oferty), to musi się opłacać obu stronom. Najpewniej bank sobie „jakoś” odbija te raty 0% ale raczej nie bezpośrednio. Mogą np. w zamian udzielić kredytu obrotowego sklepowi (i zarobić), największe sklepy na rynku mogą uzależnić od takiej promocji obecność banku w sklepie itd…

      • Ale po co? Przecież to sklep zarabia najwięcej więc sklepowi najbardziej zależy na sprzedaży a nie bankowi. Na dodatek, jak nie będzie rat to część ludzi w ogóle do sklepu nie przyjdzie. Moim zdaniem, takie „spychacze” sprzętu jak Saturn czy MM w ogóle biorą w „krechę” towar od producenta czy importera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *