Świadectwo z czerwonym paskiem? Samorządy płacą za to, że rodzice „pomagają” swoim dzieciom

Rodzina Społeczeństwo dołącz do dyskusji (13) 07.07.2020
Świadectwo z czerwonym paskiem? Samorządy płacą za to, że rodzice „pomagają” swoim dzieciom

Jerzy Wilczek

Świadectwo z czerwonym paskiem to nie tylko sukces dziecka i rodzica, ale nierzadko też wymierna pomoc finansowa od samorządu. Problem w tym, że ostatnio rodzice wyraźnie „pomagali” swoim pociechom w nauce. Pojawiają się więc pytania – czy tegoroczne nagrody na pewno są uczciwe?

Ten rok szkolny był wyjątkowy, bo przecież przez sporą jego część dzieci uczyły się wyłącznie zdalnie. Jak to przełożyło się na wyniki?

Teoretycznie świetnie, oceny w tym roku są zdecydowanie lepsze niż w latach ubiegłych. Tłumaczyć to można na wiele sposobów. Być może mniejsza kontrola ze strony nauczyciela sprawiała, że łatwiej było o „piątkę”? A może po prostu zamkniętym w domach dzieciom ochoczo pomagali rodzice?

W każdym razie – więcej świetnych wyników w szkole uczniów to większe wydatki dla samorządów. Bo sporo miast czy powiatów stara się wynagrodzić wysiłki edukacyjne. Czasem są to stałe stypendia, czasem jednorazowe nagrody. Pytanie, kogo w tym roku się wynagradza – dzieci czy ich rodziców?

Świadectwo z czerwonym paskiem kłopotem dla samorządu?

Rzecznik prasowy prezydenta Poznania w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” przyznaje: w tym roku na nagrody miasto przeznaczy ok. 250 tys., choć w zeszłym roku było to 200 tys. We Wrocławiu w tym roku miasto ma wypłacić 700 tys. zł stypendiów, aż o 100 tys. więcej niż przed rokiem.

Wrażenie robią też dane z Lublina. „Za wyniki w pierwszym semestrze tego roku szkolnego wypłacono 120,9 tys. zł, w drugim było to już 219, 1 tys. zł”, podaje „DGP”.

Zresztą, nie tylko oceny w tym roku są wyjątkowo dobre. Również znany konkurs matematyczny „Kangur” dla pierwszych dwóch klas podstawówek wypadł świetnie. Aż 3 tys. testów wykonano w tym roku bezbłędnie. Dla porównania – w zeszłym roku żadnego błędu nie popełniło raptem osiem osób.

I znów – trudno chyba mówić tu o przypadku. Oczywiście można powiedzieć, że rodzice robią krzywdę dzieciom – i sobie nawzajem. Ale za to są wynagradzani, na przykład przez samorządy. Póki co żadne większe miasto nie chce jednak ciąć funduszy na stypendia. Z jednej strony, trudno się dziwić. W końcu trudno udowodnić, że rodzic komuś pomagał. Z drugiej jednak, wszystko to jakieś takie… niepedagogiczne.

13 odpowiedzi na “Świadectwo z czerwonym paskiem? Samorządy płacą za to, że rodzice „pomagają” swoim dzieciom”

  1. Ciekawe czego uczą rodzice naciągający trochę rzeczywistość. Bo wbrew pozorom nie jest to tak zero-jedynkowe w naszym świecie.

    • Uczą, że w życiu liczy się tylko rywalizacja i wyniki, bo z tego jest kasa. A potem rośnie społeczeństwo, które nie potrafi współpracować, pomagać sobie i nie respektuje norm społecznych. Nie potrafi rozmawiać, dyskutować, wypracować kompromisów. Egoizm w czystej postaci. Prowadzi to potem do agresji, samobójstw i innych ciekawostek. Ilu nastolatków zabiło się, bo nie dostało czegoś materialnego, co mieli inni (telefon, ubrania, bzdur, tak naprawdę).

  2. Być może mniejsza kontrola ze strony nauczyciela sprawiała, że łatwiej było o „piątkę”? A może po prostu zamkniętym w domach dzieciom ochoczo pomagali rodzice?

    A dlaczego należy zakładać z góry, że praca nie była samodzielna?

    • Rocznik geniuszy w każdym województwie jest jednak mniej prawdopodobny od pracy zespołowej z rodzicami.

    • Pytanie co innego zakładać? Jeżeli widzisz samochód z rozbitym przodem i pieszego leżącego nieprzytomnie na ziemi, to też założenie że samochód potrącił pieszego który następnie zemdlał jest najgorszym założeniem. Dużo przyjemniejszym założeniem byłoby założenie że pieszy jest mechanikiem który był bardzo zmęczony więc uciął sobie drzemkę, kierowca miał uszkodzony samochód więc przywiózł go tutaj i czeka aż mechanik się do obudzi żeby dokonać naprawy.

  3. W Media Markt zawsze była taka promocja na koniec roku szkolnego, liczba piątek na świadectwie przekładała się na rabat przy zakupie. W tym roku jakoś z niej zrezygnowali…

    • Pamiętam promocję: rabat wynosi tyle procent ile średnia ocen na świadectwie, czyli maksymalnie 6%.

  4. To chyba dobrze, że rodzice w końcu się budzą i robią coś co do nich należy. Szkoda tylko, że z powodu pieniędzy, a nie samej pociechy.

    • Oszukiwanie należy do obowiązków rodziców? Ciekawy pogląd. Chyba nie wierzysz, że nagle dzieci posiadły wszelaką wiedzę? Rodzice tylko nauczyli się korzystać lepiej z Google.

      • Na testach też za nich oszukiwali? Jasne, że nie posiadły. Nikt nie rodzi się alfą i omegą. Jakieś wyniki jednak to przyniosło. Obowiązkiem rodzica jest się zainteresować swoją pociechą. Sporym problemem polskiego systemu edukacji jest właśnie to, że rodzice ze swoimi dziećmi nie pracują, a one same nie wykazują ciągot do niej. Tutaj coś jednak się ruszyło w tej kwestii. Narzekać można zawsze, jednak nie można zauważyć, że rodzice jednak dziecko ruszyli. Wiec marudzenie, że dzieciaki którymi nim się nie zainteresował mają gorsze wyniki. Jest nie na miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *