- Bezprawnik -
- Praca -
- Bezpieczny List, czyli jak zredukować zatrudnienie z dużym przytupem
Bezpieczny List, czyli jak zredukować zatrudnienie z dużym przytupem
Bezpieczny List sp. z o.o. to spółka-córka znanego, prywatnego operatora pocztowego - InPostu. W raczej - była córka, bo na początku sierpnia udziały należące do InPostu zostały sprzedane tajemniczej firmie Tenes One. 1200 listonoszy nie dostało wynagrodzeń, a najprawdopodobniej część zaległych pensji wypłaci Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Jak informuje serwis Money.pl, problemy dotyczą blisko 1200 listonoszy na terenie całego kraju. Dlaczego InPost sprzedał wszystkie swoje udziały (o wartości 5 000 zł)? Jak wynika z oficjalnego komunikatu:
Utrata intratnego kontraktu na obsługę przesyłek sądowych musiało prędzej czy później odbić się na kondycji finansowej spółki. Zamiast jednak przeprowadzić trudną i długotrwałą procedurę upadłościową, InPost zdecydował się na sprzedaż spółki na rzecz zewnętrznego podmiotu - jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Tenes One. Jak wynika z informacji znajdujących się w Krajowym Rejestrze Sądowym, firma ta nie zajmuje się doręczaniem przesyłek listownych.
Bezpieczny List - będzie upadłość?
Pierwsi pracownicy zaczęli dostawać wypowiedzenia, wypłat wciąż nie ma. W tej sytuacji najprawdopodobniej - bo zapowiada to wprost spółka aktualny właściciel Bezpiecznego Listu - zaległe wypłaty wypłaci Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Aby to jednak nastąpiło, Bezpieczny List musi ogłosić upadłość. Przesłanką wypłat zaległych wynagrodzeń przez Fundusz jest niewypłacalność pracodawcy. Zgodnie z ustawą o o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy:
Wydaje się, że w obecnej sytuacji upadłość Bezpiecznego Listu jest więcej niż pewna. Pocieszające - przynajmniej dla pracowników - jest to, że powinni odzyskać przynajmniej część należnych im pieniędzy. Szkoda tylko, że koniec końców za nieudany biznes InPostu zapłacą podatnicy. Dlaczego?
Zgodnie z art. 23 ust. 1 cytowanej wyżej ustawy:
Innymi słowy - Fundusz może wypłacone przez siebie próbować odzyskać. Od kogo? Od pracodawcy, którym jest spółka Bezpieczny List. Jak można się domyślić, szanse na wyegzekwowanie jakichkolwiek środków w tej sytuacji są żadne. Fundusz mógłby co prawda, po bezskutecznej egzekucji, próbować odzyskać te środki od członka zarządu na podstawie art. 299 kodeksu spółek handlowych - o takiej możliwości przeczytacie tutaj - ale szanse powodzenia takiej operacji są małe.
Podsumowując. Zyski Bezpiecznego Listu były prywatne, ale długi stały się publiczne. Model biznesowy równie nowatorski jak paczkomaty?
Jeśli chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika w powyższym lub też innym zakresie, to z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym [email protected], a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.
