1. Home -
  2. prawo-karne -
  3. Dziennikarz Wojciech Cieśla wezwany na policję za tekst o Muszyńskim. Jest jednak druga strona medalu i wszystko wskazuje na to, że dziennikarz sam sobie na to zapracował

Dziennikarz Wojciech Cieśla wezwany na policję za tekst o Muszyńskim. Jest jednak druga strona medalu i wszystko wskazuje na to, że dziennikarz sam sobie na to zapracował

W mediach zawrzało. Dziennikarz Wojciech Cieśla dostał wezwanie do stawienia się na przesłuchanie w Wydziale do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Rejonowej Policji. Bardzo szybko pojawiły się pogłoski, że powodem jest tekst „Dubler” o Mariuszu Muszyńskim. No i faktycznie jest, tyle że podobno wcale nie chodzi  o „publikację tekstu bez zgody osoby zainteresowanej”.

Wojciech Cieśla, tekst „Dubler” i wezwanie na przesłuchanie. O co właściwie chodzi?

29 listopada Wojciech Cieśla dostał wezwanie do stawienia się na przesłuchanie w odpowiednim wydziale Komendy Rejonowej Policji. W sieci zawrzało, ponieważ według pierwotnej wersji dziennikarz miał zostać wezwany tylko dlatego, że prowadzone jest śledztwo w sprawie publikacji artykułu „bez zgody osoby zainteresowanej”, czyli w tym wypadku Mariusza Muszyńskiego. Z tym, że podobno…niekoniecznie o to chodzi. Na stronie Prokuratory Okręgowej w Warszawie pojawił się komunikat w sprawie przesłuchania dziennikarza „Newsweeka”:

Dane wrażliwe w artykule

Skąd więc pojawiła się informacja o przyczynie wezwania, jaką miała być publikacja sylwetki „bez zgody osoby zainteresowanej”? Na stronie Newsweeka możemy znaleźć wiadomość, że taki argument miał być podany w wezwaniu, które otrzymał Wojciech Cieśla. Newsweek przytacza również tekst, który budzi kontrowersje. I faktycznie – znajdziemy tam fragment dotyczący miejsca zamieszkania rodziny Muszyńskich:

Niestety są to informacje wystarczające, by osoby, które do tej pory nie znały miejsca zamieszkania sędziego, po publikacji artykułu dowiedziały się wszystkiego, co jest potrzebne. A Wojciech Cieśla mógł po prostu zanonimizować tę informację (wystarczyło napisać, że Muszyński mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości).

Warto więc odróżniać od siebie te dwie kwestie. Jeśli w wezwaniu na przesłuchanie dziennikarza faktycznie jako powód podano „publikację artykułu bez zgody osoby zainteresowanej”, to jest to oczywiście powód idiotyczny (wtedy dziennikarze nie mogliby publikować żadnych krytycznych artykułów, bo „osoba zainteresowana nie zgadza się na to”). Jeśli jednak – tak jak podaje Prokuratura Okręgowa w Warszawie – chodzi o wyjawienie adresu (a nietrudno go ustalić po informacjach zawartych w tekście), to niestety, ale wygląda na to, że Wojciech Cieśla (którego osobiście szanuję jako dziennikarza, nawet mimo wpadki i Hieny Roku 2009) po prostu popełnił błąd. Zwłaszcza, że trudno bronić podanie miejsca zamieszkania działalnością publiczną sędziego, skoro cały tekst miał być jedynie sylwetką Muszyńskiego. Oczywiście należy też trochę dziwić się redaktorowi naczelnemu tygodnika – w końcu on również, na mocy prawa prasowego, odpowiada za opublikowane artykuły. Pozostaje czekać na dalszy rozwój sytuacji.

Dołącz do dyskusji

zobacz więcej:

Najnowsze
Warte Uwagi