Zakaz reklamy mięsa i paliw. Amsterdam z kontrowersyjną decyzją
Decyzja amsterdamskiego ratusza jest zwieńczeniem długiego procesu legislacyjnego i stanowi odpowiedź na rosnącą presję środowisk ekologicznych.
Jak podaje bankier.pl, nowe prawo, które wejdzie w życie wiosną, jest bardzo restrykcyjne. Obejmuje ono nie tylko standardowe nośniki reklamowe, takie jak billboardy widoczne na przystankach komunikacji miejskiej czy wiatach, ale rozciąga się na wszelkie formy promocji, które są finansowane z budżetu miasta lub odbywają się na terenach należących do gminy.
Władze miasta wyszły z założenia, że w prowadzonej polityce występują pewne sprzeczności. Jak argumentują urzędnicy, nie można wiarygodnie ogłaszać stanu pogotowia klimatycznego, a jednocześnie czerpać zysków z reklamowania produktów, które bezpośrednio przyczyniają się do degradacji środowiska.
Czego zatem zabraknie w reklamach w przestrzeni publicznej? Na cenzurowanym znalazły się przede wszystkim paliwa kopalne, co oznacza koniec reklam stacji benzynowych oraz produktów ropopochodnych. Równie mocno restrykcje uderzą w sektor turystyczny - miasto chce systematycznie wygaszać promocję tanich połączeń lotniczych oraz luksusowych rejsów wycieczkowych, które generują ogromne zanieczyszczenia.
To jednak nie wszystko. Największe emocje budzi włączenie do zakazu produktów spożywczych. Amsterdam wypowiedział wojnę reklamom wyrobów mięsnych, od popularnych burgerów po tradycyjne wędliny, uzasadniając to koniecznością ograniczenia konsumpcji ze względu na niszczący wpływ hodowli przemysłowej na klimat. Jenneke van Pijpen, radna z partii GroenLinks i inicjatorka zmian, podkreśla, że w przestrzeni publicznej miasta nie ma już miejsca dla wielkich korporacji napędzających kryzys ekologiczny.
Zobacz też: Mięso z chowu bez antybiotyków to zwykle świetny trik marketingowy. Nic więcej
Jak łatwo można się domyślić, branży spożywczej i energetycznej nie podoba się pomysł władz miasta
Wprowadzenie tak daleko idących ograniczeń wywołało ostrą reakcję przedstawicieli biznesu. Branża reklamowa oraz producenci żywności alarmują, że działania ratusza mogą uderzać w zasadę wolności gospodarczej. Przeciwnicy regulacji wskazują, że mięso jest produktem w pełni legalnym, a zakaz jego promowania traktują jako próbę ideologicznego sterowania nawykami żywieniowymi mieszkańców. Mimo tych protestów i prób zablokowania przepisów na drodze sądowej, miasto skutecznie obroniło swoje stanowisko.
Przykład Amsterdamu nie jest odosobniony, choć jego stołeczny status nadaje sprawie wymiar globalny. Wcześniej na podobne kroki zdecydowały się inne holenderskie miasta, takie jak Haga, Utrecht czy Nijmegen, a na świecie zobowiązania dotyczące ograniczenia reklam paliw kopalnych (ale tylko paliw) przyjęło już ponad 50 ośrodków, w tym Sydney i Sztokholm.
Eksperci oceniają, że rynek reklamy w Europie wchodzi w fazę tzw. "zielonej cenzury”. Dla globalnych marek oznacza to konieczność zmiany strategii marketingowych, w których o widoczności produktu decydować będzie już nie tylko budżet, ale przede wszystkim jego wpływ na środowisko naturalne.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj