Co może zrobić rozgniewana kobieta? Okazuje się, że wiele. Ta historia pokazała, że zwrot towaru może być mocno uporczywą czynnością.

Rozstania bywają trudne. Pisaliśmy już o Niemcu, który przy rozwodzie dosłownie podzielił wszystkie przedmioty na pół. Sprawa była jednak jedynie sprytnie przeprowadzoną kampanią. Tym razem mamy przypadek prosto z Polski – mężczyzna, który wyjeżdżając na delegację pozostawił partnerce kartę kredytową z limitem 23 700 zł skończył bez dziewczyny, bez pieniędzy, za to z 10 kartonami ubrań.

Cała historia została przedstawiona na aukcji Allegro. Płocki sprzedawca tłumaczy, że wystawione 459 sztuk damskich ubrań to wynik „zemsty za niewinność”. Jego dziewczyna była przekonana, że jest zdradzana przez chłopaka podczas jego wyjazdu w delegację. Jako zemstę, podczas jego nieobecności opuściła go, a korzystając z jego pieniędzy sprawiła mu niemałe kłopoty.

allegro-kartony-ubran

Plan partnerki tego nieszczęśnika zakładał zrobienie tylu odzieżowych zakupów, ile tylko możliwe, w jak największej ilości sklepów tak, aby ciężko było połapać się gdzie i co można zwrócić. W tym celu wynajęła za pieniądze chłopaka samochód i zwiedziła markowe sklepy w kilku miastach. Mężczyzna po powrocie do domu kobiety nie zastał, za to wśród góry ciuchów odnalazł swoją kartę kredytową i liścik o następującej treści:

MIŁEGO ZWRACANIA TOWARU

Ubrania jednak postanowił sprzedać na Allegro. Kwota licytacji wyniosła ponad 9 000 złotych. Sporo ofert zostało jednak wycofanych ze względu na zmiany w opisie. Zmian nie byliśmy w stanie jednak zweryfikować – Google dość szybko zaindeksowało nową wersję i w wirtualnym archiwum ciężko znaleźć poprzedni tekst. Jednak na oko sens aukcji pozostaje ten sam – to 459 ubrań opisanych i podzielonych ze względu na rodzaj. Do końca licytacji jeszcze 12 dni, niewykluczone więc, że kwota raz jeszcze urośnie, może nawet do ponad 10 000 złotych.

Allegro zna już takie przypadki. Pewien czas temu pewna kobieta błagała, żeby kupić od niej „te pi*******e szpilki”, co zakończyło się zakupem za kwotę 5 800 zł. Czy to tylko chwyt na zysk? W tym wypadku raczej nie, ponieważ najpewniej nikt nie da za ubrania więcej, nich ich rzekoma wartość, czyli limit karty kredytowej nieszczęśnika. Po zakończeniu aukcji ten, kto ją wygra, pozna jednak realną opłacalność zakupu.

Dla przypomnienia – towar można zwrócić tylko wtedy, kiedy taka jest polityka danego sklepu lub w większości przypadków, gdy kupujemy przez internet. Nie potrzeba jednak do tego paragonu, których dziewczyna pechowca w tej historii nie zostawiła. Wystarczy inny dowód, jak wyciąg z banku. Osobną sprawą pozostaje fakt, że dziewczyna raczej nie miała prawa płacić korzystając z cudzej karty płatniczej.

To prawda czy tylko sprytny sposób na sprzedaż? Z pewnością jest to bardzo ciekawa historia, która pokazuje na co stać rozgniewanych ludzi, a zwłaszcza kobiety. Czekamy z niecierpliwością na finał sprawy.

Fot. tytułowa: shutterstock.com

Fot. aukcji: Allegro.pl