8 europosłów z Polski głosowało za ACTA 2. Pitera, Zdrojewski, Zwiefka, Kudrycka – pamiętajmy o tym w maju

Gorące tematy Biznes Technologie dołącz do dyskusji (723) 26.03.2019
8 europosłów z Polski głosowało za ACTA 2. Pitera, Zdrojewski, Zwiefka, Kudrycka – pamiętajmy o tym w maju

Jakub Kralka

Nie wszyscy Polacy są przeciwni ACTA 2, jednakże zdecydowany wycinek internautów jednak gorąco sprzeciwia się dyrektywie, która może przynieść szkodliwe skutki dla rozwoju europejskiego internetu.

W mojej ocenie rolą Europosła jest reprezentowanie woli narodu. I choć w sprawie nie przeprowadzono żadnego referendum, to jednak z kierunku dyskursu w internecie można było wyczytać bez problemu, że Polacy sprzeciwiają się dyrektywie. Tymczasem aż 7 osób z naszego kraju zagłosowały za kontrowersyjnym i szkodliwym prawem, a trzy kolejne wstrzymały się od głosu.

Są to:

Julia Pitera

Bogdan Zdrojewski

Tadeusz Zwiefka

Barbara Kudrycka

Danuta Hubner

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

Marek Plura

Kazimierz Ujazdowski

Do tej listy warto dopisać też Andrzeja Zemke i Bogusława Liberadzkiego, którzy wstrzymali się od głosu.

Jest to o tyle rozczarowujące, że w ostatnich dniach wydawało się, że Platforma Obywatelska ostatecznie zdecydowała się odwrócić od dyrektywy i głosować przeciwko niej – choć początkowo wielu parlamentarzystów PO ją popierało. Część europarlamentarzystów zdecydowała się na wycofanie swojego poparcia, natomiast bardzo rozczarowuje wskazana powyżej czwórka.

Ponieważ w maju odbywają się wybory do Parlamentu Europejskiego, w mojej ocenie wyborcy przeciwni dyrektywie powinni mieć w pamięci, że wybrane osoby sprzeciwiły się głosowi sporej części społeczeństwa.

Nie chodzi tutaj bynajmniej o formę politycznej krucjaty czy też agitacji za określoną opcją polityczną (wszak nadal można głosować na listy, a jedynie wybierać innych kandydatów). Niniejszy artykuł jest raczej formą przypomnienia europosłom przez kogo są wybierani i dla kogo w Parlamencie Europejskim, na bardzo dobrych warunkach finansowych, pracują.

Kazimierz Ujazdowski, Julia Pitera, Bogdan Zdrojewski, Tadeusz Zwiefka, Marek Pluta, Danuta Hubner, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz i Barbara Kudrycka nie uszanowali zarówno woli politycznej swojej partii matki, jak i w sporej części internautów. Oczywiście mieli do tego prawo, ale będę o tym starał się regularnie na łamach Bezprawnika przypominać. Kto wie, może nawet przy urnach wyborczych przełoży się to na zwiększone poparcie, jeśli suweren doceni regulacje proponowane przez dyrektywę ACTA 2.

Parlament Europejski zlekceważył dziś ważne głosy. Od samego początku reformy mocno pomysłowi filtrowania treści sprzeciwiał się David Kaye, specjalny sprawozdawca ONZ ds. wolności słowa, który twierdzi, że obowiązek uprzedniego filtrowania treści przez podmioty komercyjne stanowi dlań zagrożenie, nie boi się też używać słowa cenzura. Niejednokrotnie twierdził on, że „proaktywne monitorowanie lub filtrowanie treści jest niezgodne z prawem do prywatności i prawdopodobnie będzie skutkowało cenzurą prewencyjną”. Wobec pomysłu filtrowania treści wielokrotnie sprzeciwiały się też organizacje pozarządowe zajmujące się prawami użytkowników w internecie, a także znacząca część akademii i 5 milionów użytkowników, którzy podpisali się pod apelem przeciwko artykułowi 13

– wymienia Natalia Mileszyk, ekspertka ds. polityk publicznych Centrum Cyfrowego.

723 odpowiedzi na “8 europosłów z Polski głosowało za ACTA 2. Pitera, Zdrojewski, Zwiefka, Kudrycka – pamiętajmy o tym w maju”

    • Dokładnie może by tak bezprawnik przestał popierać kradzież własności intelektualnej w Internecie?

      • Część europosłów zagłosowała za (i jest o nich felieton), część przeciw. Myślę, że podobnie jest w społeczeństwie – niektórzy są przeciw zakazowi (bo to cenzura i negacja odwiecznych zasad internetu), niektórzy za (bo to kradzież, a artykuły się nie piszą za darmo). Czyli czwórka/siódemka posłów dobrze zrobiła, przecież ktoś musi reprezentować poglądy mniejszości.

        • Za było aż 8 osób: Hübner (PO), Kozłowska-Rajewicz (PO), Kudrycka (PO), Pitera (PO), Plura (PO), Zdrojewski (PO), Zwiefka (PO), Ujazdowski (bezpartyjny).

        • To tak jak gdyby powiedzieć ze ktoś kto jest za powszechnym dostępem do broni nie ma pojęcia ze powoduje ona wzrost ilości morderstw.

          • Bo nie powoduje. Weź sobie wykaz stanów z dostępem do broni i porównaj z przestępstwami.
            Zobaczysz, jak luźno jest to powiązane, żeby powiedzieć kompletnie niepowiązane.

            Jeśli jest dostęp do broni, to ma ją „każdy”. A jak ma ją każdy, to nie możesz sobie nagle zacząć strzelać, bo masz świadomość, że zaraz sam zarobisz kulkę.

            Najgorzej jest w europie, gdzie kobieta uciekała i krzyczała, a napastnik z nożem czuł się bezkarny, bo inni ludzi próbowali go obezwładnić uderzając w niego… krzesłami.

          • No właśnie powoduje statystycznie na 1000 mieszkańców w USA masz więcej morderstw niż w tej niby sterroryzoeanej Europie. Wedłóg twojej hipotezy powinno być inaczej ale tak nie jest. Dodajmy o wiele niższa gęstosc zaludnienia która powinna powodować że w stanach na 1000 osób powinno być mniej morderstw i znów przez powszechny dostęp do broni mimo mniejszej gęstości zaludnienia w USA masz większą szansę zostać zamordowanym.

          • I od broni palnej więcej i ogólnie statystycznie więcej. Sprawdź statystyki.

          • Osoby, które nie zaprzyjaźniły się z ortografią uwłaczają ojczystemu językowi swoimi komentarzami. Poza tym, jak można traktować poważnie opinię kogoś na tyle nierozwiniętego intelektualnie, żeby ogarnął podstawy posługiwania się swoim językiem, w sposób poprawny? Wydaje się, że skoro nie potrafił zrozumieć prostych prawideł, to tym bardziej nie zrozumie tych, które są znacznie bardziej skomplikowane. Dziękuję za uwagę.

          • W takim razie trzeba by zakazac posiadania nozy kuchennych, siekier, lomow, mlotkow, srubokretow, generalnie kazdego zelastwa powyzej jakiejs ustalonej przez parlament europejski wagi i ksztaltu. W Polsce narzedziem wiekszosci zabojstw jest zwykly noz kuchenny.

          • Piszesz jak moj 17-letni syn. On jest jeszcze mlody i podatny na rozne postepowe ideologie. Oczywiscie, ze polowy szkoly nozem nie wybijesz, ale tez nigdzie nie wystrzelano polowy szkoly. Ale kilkanascie osob i nozem zaciukasz… A jednego to nawet torebka foliowa. Calkowicie zakazac torebek foliowych? Moze tez i olowki? W „John Wick” pokazali, ze i olowkiem mozna zabic. A w „Kronikach Riddicka” kubkiem… A co z kamieniami? Jedno z najstarszych narzedzi mordu. Zdelegalizowac kamienie… Jak bedziemy sie dalej posuwac tym tokiem myslenia to dojdziemy do tego, ze na oddychanie bedzie potrzebna licencja i limity na ilosc tlenu.

          • Wytłumacz mi dlaczego tak często słyszymy o strzelaninach, a zdecydowanie mniej często o atakach nożowników? Więcej ludzi ma dostęp choćby do dużego noża w domu niż do najmniejszego pistoletu? W ilu przypadkach zamachowiec z jakąś bronią palną został zatrzymany przez przypadkowego świadka lub potencjalną ofiarę zanim popełnił samobójstwo lub zastrzeliła go policja/SWAT lub coś w ten deseń?

          • Może ja wytłumaczę. Zazwyczaj tego rodzaju ataku w szkołach czy w tłumie ludzi dokonują jednostki które chcą jak największej liczby ofiar jak najszybciej – to raz.Dwa – popkultura. Wszyscy w TV widzą strzelaniny,a nożowników nie. Gdyby w tv pokazywali więcej przemocy z użyciem siekier czy pił łańcuchowych to i one by były używane częściej.

            Co do zatrzymania z bronią palną – fakt,rzadko się zdarza by skończyło się to ujęciem żywcem napastnika,za to powstrzymanie napastnika bronią palną – jak najbardziej,to się zdarza w USA codziennie.

          • W pełni zgadzam się z tym co napisałeś w drugim zdaniu, broń palna po prostu ułatwia realizację tych celów. Co do pop kultury to chyba możemy znaleźć wszystkie rodzaje przedmiotów do zabijania, ale raczej rzeczywiście dominuje broń palna.

          • Gdybys mial slyszec o kazdym takim przypadku to nic innego bys nie robil caly dzien, tylko czytal. Dziennikarzy nie wystarczy by to wszystko opisac. Zreszta dla nich to jest nudny przypadek. Glowny serwis info trwa pol godziny wiec trzeba przesiewac. Przestepca zawsze znajdzie narzedzie. A ty mozesz tylko zadzwonic po policje i miec nadzieje, ze ktos tam ruszy tylek zanim cie zaszlachtuja. Jesli ktos chce kogos zabic to rodzaj narzedzia nie ma zadnego znaczenia. A od gadki, ze panstwo zapewni ci bezpieczenstwo pod warunkiem, ze da mu sie wieksze uprawnienia, jest bardzo krotka droga do panstwa totalitarnego. A to juz przerabialismy.

          • Nie jestem zwolennikiem zbyt dużych uprawnień państwa, ale ciągle wydaje mi się, że w przypadku napadu na mnie lub kogoś w pobliżu mam większe szanse jeśli ten ktoś nie ma broni. Jeśli ktoś na mnie napadnie aby konkretnie mnie okraść to będzie miał broń w pogotowiu, a ja (jeśli zakładamy dostęp) schowaną i zabezpieczoną. Ciągle wydaje mi się, że łatwiej uciec komuś z nożem niż z pistoletem.
            Co do zwracania uwagi na takie przypadki przez media to chyba jednak trochę się mylisz (google: atak nożownika w stalowej woli, nie mogę wrzucić linka bo bezprawnik zablokuje). Sytuację z Gdańska pominę chociaż podejrzewam, że była tam policja i może ktoś z ochrony miał broń palną lub jakiś paralizator, gościa nie powstrzymali.

          • Musialby ci ten ktos spod ziemi wyrosnac, bo jesli z jakiejs odleglosci widzisz cos podejrzanego to albo uciekasz, albo masz pare sekund zeby sie przygotowac… Ale dyskusja wyszla od tezy, ze zakaz posiadania broni palnej ograniczy ilosc morderstw. A ja tylko twierdze, ze wcale nie, bo u nas to jest margines (jestesmy na szarym koncu Europy w dostepie do broni palnej). A z tymi mediami… OK, jakies publiczne akcje ci opisza, ale o wiekszosci nie ma ani slowa, albo jakas wzmianka, ktorej nikt nie zauwazy. W zeszlym roku na mojej ulicy zabili faceta w jego wlasnym domu (oczywiscie nozem), nie slyszalem zeby telewizja o tym trabila.

          • Dalej nie potraficie polemizować że statystyka. Gdzie zdarzają się masowe mordy w szkołach w Europie czy USA?

          • Ale to tylko pod warunkiem,że jesteś dzieckiem,bo jeśli chciałby to zrobić dorosły facet to spokojnie pół szkoły niestety wybije…

        • Rozumiem Pani z tyk którzy uważają ze twórczość nie ma właściciela? Komuna w narodzie wiecznie żywa.

          • Idee nie są dobrami materialnymi a w związku z tym dobrami rzadkimi. Twórcom należy się wynagrodzenie – ale nie monopol intelektualny. Gdybym zarejestrował wszystkie słowa ze słownika języka Polskiego Buraczku mógłbym kazać ci się zamknąć i straszyć cię sądem za napisanie czegokolwiek bo to by naruszało moją „własność intelektualną”

          • Dość karkołomne tezy. Dlaczego idee nie mogą być dobrami rzadkimi? A nawet gdyby nie mogły być – jak to się ma do monopolu intelektualnego?

            Przykład. Remigiusz Mróz pisze książkę. Jest autorem tysięcy kombinacji słów, które składają się na jakąś fabułę, która z kolei stanowi utwór w rozumieniu ustawy. Co oznacza w tym wypadku, że Mrozowi należy się wynagrodzenie, ale nie „monopol intelektualny”? Czy tym monopolem byłoby uznanie, że skoro Mróz napisał ten swój 72728176 kryminał, to ma pełne prawo do decydowania, kto i na jakich zasadach ma mieć do tej treści dostęp?

          • Maciej – problem polega na tym,że teoretycznie ktoś może napisać podobną książkę z podobnymi choć nieco innymi kombinacjami słów. Albo może zacytować książkę tego Mroza – nie wiem po co,ale może. I co wtedy ? Wtedy włącza się „prawo autorskie” i taka osoba zostanie ocenzurowana.

            Jak mniemam pracujesz w wolnych zawodach,a jak i o ile pisałeś magisterkę to przeoczyłeś drobny szczegół o nazwie „system antyplagiatowy” i stres o to,czy powoływanie się na istniejącą literaturę nie spowoduje,że coś wyskoczy. Pamiętam też z internetów taką dowcipną sytuację,gdzie 2 ludzi procesowało się o zdjęcie i o naruszenie „własności intelektualnej”.A okazało się,że dwie osoby zrobiły bardzo podobną fotkę w tej samej chwili nie wiedząc o sobie wzajemnie.

            Patrząc na to,że niektórzy próbują obejmować patentami czy inną własnością intelektualną algorytmy czy kody genetyczne żywych organizmów (ma miejsce nawet biopiractwo ze strony korporacji) i na to jakie problemy są z odróżnieniem cytatu i podobnych utworów/rozwiązań od „własności intelektualnej” sama ta idea budzi dużo mojego obrzydzenia. Podobne obrzydzenie budzą we mnie wojny patentowe czy blokowanie wdrożenia nowych rozwiązań patentami z których nikt nie korzysta, o Amerykańskim zwyczaju patentowania wszystkiego – nawet jak nie ma w danym momencie praktycznego wdrożenia danej idei.

            Nie żebym był przeciwko wynagrodzeniu dla twórców – ale prawo do czytania (czyli: wolność słowa + prawo do uczestnictwa w kulturze i nauce) oraz prawo do dysponowania zakupionym produktem moim zdaniem są dużo ważniejsze niż takie (niesprawiedliwe) monopole stworzone przez rząd.

            PS: Co się tak tego Mroza uczepiliście ? Żeby to chociaż Dukaj był, co to za gusta…

          • Dziękuję za ten komentarz. Powielasz, świadomie lub nieświadomie, pewne uproszczenia, które powodują te masowe histerie w Internecie. Cieszę się, że mogę się do tego odnieść.

            1. Nie da się napisać nieświadomie podobnej książki. Nawet jak dasz 10 pisarzom do napisania fragment o tym samym, to kazdemu wyjdzie inna objętość, szyk zdania, słownictwo, metafory, itd. I to jak im każesz pisać wg identycznego briefu. Tak samo w np. muzyce czy filmie. Możesz niechcący nawiązać do czyjegoś utworu, ale przecież nikt Cię nie zamorduje, jak po akordzie A zagrasz akord C, albo użyjesz zdania „Było pięć po piętnastej”. Nikt tego nie ściga, nawet jest mnóstwo artykułów czy filmików gdzie pokazują na podobieństwa w zupełnie niby niepodobnych do siebie utworach. Natomiast przypadkowe nagranie „The wall” z identycznymi tekstami, muzyką, brzmieniem, czasem kawałków i barwą głosu wokalisty jest po prostu niemożliwe. I tu ważna uwaga, nie ma praktycznie przypadków, że ludzie są ścigani o takie pierdoły, śladowe podobieństwa swoich utworów do utworów cudzych.

            2. Z tą prewencyjną cenzurą to wydaje mi się, że ludzie wyolbrzymiają. Popatrz w praktyce, jak to wygląda. Jest serwis typu Vimeo, filmowcy wrzucają tam swoje klipy, teledyski, filmy promocyjne, itd. Wklepują kilka zmiennych – dla kogo, po co, o czym jest film i siup, jest. Gdyby chcieli wgrać film, trwający 3h i nazywający się „Rambo III” wtedy admin musiałby poprosić o potwierdzenie, że dana osoba jest właścicielem stosownych praw/licencji do upowszechniania tego typu treści. Jak popatrzysz, to serwisy z filmami czy muzyką dzielą się na takie, gdzie piractwo jest powszechne, zrzuca się je na karb niewychowania userów i dość ociężale eliminuje (CDA, Chomikuj, itd.) oraz te, ktore dość aktywnie starają się temu zapobiegać (np. YouTube). Przyszłość należy do tych drugich, co jest kierunkiem słusznym. Dość udawania, że niby admin „nie miał dowodów”, że Piotruś lat 12, zamieszkały w Radomiu, nie jest właścicielem praw do Gwiezdnych Wojen czy Gry o Tron.

            3. W przypadku własności intelektualnej osobiście nie widzę możliwości zarejestrowania tego, o czym piszesz w przykładzie. Idzie Mróz do rzecznika i mówi „panie, rób zastrzeżenie na taka konstrukcję fabuły, że morderca jest ojcem śledczego”. Pan rzecznik odpowiada czy to będzie patent, wzór przemysłowy czy znak słowno-graficzny. Nic nie pasuje. Koniec tematu.

            4. Prawo własności intelektualnej nie jest doskonałe, jak każde prawo zresztą. Ważne, żeby jednak ustalić pewien kierunek zmian. Popatrz, do niedawna Internet był taką enklawą gwałtu na wszelkich prawach. Ściągasz, co chcesz, w razie czego mówisz, że znalazłeś i nie wiedziałeś, że torrenty są nielegalnym źródłem. Bierzesz sobie dowolny filmik, muzyczkę i robisz co chcesz, bez pozwolenia i opłat – no bo jesteśmy w Internecie. Ktoś tworzy content za swój hajs, odcinasz go od tego, bo robisz sobie kopię/restream, itd. Spodobał Ci się czyjś tekst/zdjęcie – bierzesz 1:1 i wykorzystujesz u siebie. na forach możesz robić dowolny chlew, bluzgać ludzi, grozić im pobiciem, robić fotomontaże czy memy z wizerunkami dowolnych osób, etc. Mnie to niepokoi i cieszę się, że ACTA2 trochę to ograniczy.

            5. Nie rozumiem, co to jest prawo do czytania. Mam nadzieję, że nie chodzi Ci o jakiś komunistyczny postulat typu „darmowa kultura i rozrywka dla każdego”. Prawda jest taka, że osoby bez kasy mają i tak dostęp do wielu darmowych źródeł informacji – biblioteki, mediateki, legalne źródła w Internecie, itd. Nie uważam, żeby kogoś to dyskryminowało, że musi przejść kilkaset metrów na piechotę, albo kliknąć gdzieś w Internecie. Ponad tym wszystkim stoi prawo jednostki do wyborów w zakresie swojej własności, w tym intelektualnej. Jeśli mam ogród i nie chcę, żeby mi tam ktoś właził, to chyba nie łamię wolności potencjalnych włamywaczy? Analogicznie, jeśli stworzę dzieło i nie chcę, żeby było publikowane w określonej gazecie, nie chcę żeby było w ogóle publikowane, nie chcę żeby było embedowane na jakimś blogu, nie chcę żeby np. Daniel Magical to dzieło udostępniał na swoich filmach – to chyba mam prawo do takiego zastrzeżenia i chyba mam prawo oczekiwać, że będzie ono honorowane?

            Jeśli nie, to musielibyśmy, niczym rasowe komuchy, uznać, że cały proletariat ma równe prawa do wytworu pracy jednego z członków kolektywu :) Czyli, leżąc na kanapie i robiąc nic w sprawie, miałbyś prawa do rozporzadzania filmami Kieślowskiego, płytami Behemoth, felietonami Stommy, obrazami Beksińskiego, książkami Dukaja, itd.

          • „Nie da się napisać nieświadomie podobnej książki. Nawet jak dasz 10 pisarzom do napisania fragment o tym samym, to kazdemu wyjdzie inna objętość, szyk zdania, słownictwo, metafory, itd”

            Da się.Żeby był plagiat wystarczy by podobnej treści było bodajże 3 strony. Potwierdzasz,że nie miałeś do czynienia z systemami antyplagiatowymi… Poza tym – naprawdę podobna konstrukcja fabuły czy podobne słownictwo wystarczą. Ale nie będę się o to wykłócał bo za linki – nawet za linki z przykładami jest tu dalej chyba odesłanie postu w moderacyjny niebyt.

            Z tą prewencyjną cenzurą to wydaje mi się, że ludzie wyolbrzymiają.

            Wydaje ci się.Powtórzę.Nikt nie będzie ryzykował odpowiadania za wrzucenie przez kogoś potencjalnie naruszających prawo autorskie treści. Do tego – zobaczysz jaką interpretację prawną wymyślą rządzący – czy będzie rządziło PO czy PiS to na 100% będziemy mieć Putinizację Internetu.

            Pan rzecznik odpowiada czy to będzie patent, wzór przemysłowy czy znak słowno-graficzny.

            W Polsce.Niestety prawodawstwo unijne i międzynarodowe (zwłaszcza Amerykańskie) nieco się od Polskiego prawa różni.

            na forach możesz robić dowolny chlew, bluzgać ludzi, grozić im pobiciem, robić fotomontaże czy memy z wizerunkami dowolnych osób, etc. Mnie to
            niepokoi i cieszę się, że ACTA2 trochę to ograniczy.

            No cóż,jest to z twojej strony deklaracja światopoglądowa – ja stoję jednak w takim razie po przeciwnej stronie barykady broniąc przyrodzonego prawa ludzi do wolności wypowiedzi. Nawet – zwłaszcza – tej wypowiedzi która się innym nie podoba.

            Jeśli zaś chodzi o skutki wypowiedzi itd – na taki stalking np. jest paragraf.Na wiele innych rzeczy – też.To wystarczy.

            Prawda jest taka, że osoby bez kasy mają i tak dostęp do wielu darmowych
            źródeł informacji – biblioteki, mediateki, legalne źródła w Internecie,
            itd

            Dopóki mafia „praw autorskich” nie zabierze nam i tego.

          • No to weź do ręki dowolną książkę i powiedz mi, jak wyobrażasz sobie, że ktoś przypadkiem popełnia plagiat chocby tych 3 stron. Ile wynosiłoby prawdopodobieństwo, że gość siada i cyk – ma 3 strony identyko jak np. 3 pierwsze strony „Lodu” Dukaja?

            Z systemami antyplagiatowymi miałem do czynienia, jako współautor sukcesu wielu dzisiejszych magistrów i licencjatów. Naprawdę, trzeba być ciężkim cepem, żeby nie umieć fragmentu treści z kilku źródeł skompilować inaczej, niż po prostu robiąc ctrl+v z jednego z nich. Naprawdę, nie da się tego nieświadomie popełnić, a jednocześnie trzeba być slabym zawodnikiem, żeby nie umieć tej bramki ominąć.

            Cały czas nie rozumiem tej supozycji że prawa autorskie=cenzura. Ekstremalny przykład z życia. Ktoś kiedyś wziął zdjęcie jakiegoś pana z wąsami. Zrobił z tego mem o jakimś „typowym Polaku” czy coś. Powiedzmy, że autor zdjęcia, jak i ów pan mogli czuć się rozczarowani, że ktoś wziął sobie ich pracę i wizerunek bez pytania czy płacenia. W przypadku pana doszło jeszcze do naruszenia dóbr osobistych. Jak dla mnie – złamano prawa autorskie, ochronę wizerunku tego gościa, itd. Ty, jak rozumiem, stoisz na stanowisku, że jak ktoś miał ochotę sobie fotę wziąć, to miał prawo, a jak chciał anonimowego gościa zniszczyć memami, to też mógł, no bo wolność wypowiedzi i stop cenzurze. Naprawdę uważasz, że czyjeś „bo ja chcę” stoi ponad czyimś „nie życzę sobie, żeby z moim utworem/moim wizerunkiem coś robiono”?

            I tak szczerze: serio uważasz, że to jest temat cenzury? Czy nie można manifestować swoich poglądów, wykorzystując np. materiały licencjonowane na Creative Commons?

            Nie lubie tej libertariańskiej retoryki. Kopia nie powoduje ubytku oryginału, utracony dochód to kwestia fikcyjna, piractwo wspiera sprzedaż, itd. Sprawa jest banalnie prosta: właściciel ma prawo decydować, czy i jak chce coś komuś udostępnić. Jeśli nie chce, to nie można mu tego narzucać. I nie ma znaczenia, czy on by poniósł stratę, czy to mądre z jego strony, czy to mu się opłaca. NO MEANS NO. Wszystko inne jest retoryka usprawiedliwienia kradzieży – a bo w sumie nic sie nie stało, a bo sobie gośc odbije na czymś innym, a bo to dla niego reklama, a bo radiohead wrzuciło kiedyś płytę za darmo, itd. TO NIE MA ZNACZENIA. W Stanach, jeśli wejdziesz na czyjąś posesję bez zgody właściciela, typ może Cie legalnie odstrzelić. I nieważne, że „wejście na czyjś teren nie pozbawia nikogo terenu”. Jak nie masz prawa, to nie masz prawa.

            Inny przykład: klepiesz nagie fotki swojej kobiecie, albo Wam obojgu, jak uprawiacie seks. Powiedzmy, że jakoś zdobywam dostęp do tych materiałów i wrzucam w sieć. Nie zabieram Ci kobiety, ani jej nie gwałcę tym co zrobiłem. Mimo tego, powiedzmy że jesteście mało wyrozumiali i chcecie ode mnie pieniędzy, ew. żądacie usunięcia. Czy wtedy mógłbym mówić, że zabieracie mi prawo wyopowiedzi i że nie możecie mieć dyktatorskiej władzy nad tym materiałem? ;)

            W farmacji jest akurat tak, ze po kilku latach każda firma ma prawo robić swoją wersję leku. Tak więc rzeczywistość już zapobiegła temu, czego się obawiałeś. Nie jest to do końca sprawiedliwe (wydajesz na badania np. 60 milionów dolarów, w kilka lat zarabiasz na leku powiedzmy 70, za chwilę wszyscy kopiują skład i sprzedają go po 1,20), ale tak wymyślono, na wypadek gdyby autor właśnie postanowił zawyżać ceny, wstrzymywac produkcję, czy coś.

            PS. Bóg nie istnieje.

          • Na mocy obecnego prawa można już żądać usunięcia bezprawnie zamieszczonych treści. Dokładanie automatycznej cenzury (automatyczne filtrowanie) niczego tutaj nie zmienia – te systemy są zawodne, często usuwają wiele legalnych treści, za to pozostawiają w spokoju wiele treści nielicencjonowanych – patrz Youtube.

          • Ktoś ci wmówił że ACTA2 będzie dbać o twoje prawa autorskie, prawda? :)
            Tak samo jak milionom wmówiono że coś od rządu dostają, np. 500+
            Idioci, którzy dali się przekupić swoimi własnymi pieniędzmi.

          • Nie towarzyszu dbać musze sam. Za to cieszę się ze dostaje dodatkowe narzędzia do tego

          • Ty dostajesz narzędzie? Jasne, wyjdź do okna i patrz – pojawi się na widnokręgu tuż za jednorożcem.

            Już dostaniesz…

      • Czym innym jest kradzież, a czym innym prawo cytatu. Zarówno pierwsze, jak i drugie jest już uregulowane w polskim prawie. W innych krajach UE jest zapewne podobnie.

        • Taaa prawo do cytatu to dla was zabranie zdjęć muzyki i ogólnie własności intelektualnej innej osoby bo „wam się należy” mentalność zlodziei

          • To bardzo nieładnie jest tak tak obrażać. W ogóle większość twoich komentarzu ogranicza się do bezrefleksyjnego obrażania. Musisz nosić w sobie ogromny pokład żalu. Jeśli masz jakiś problem z prawem cytatu to zamiast pluć jadem w internetach idź do prawnika, a potem w sądzie dochodź swoich praw.

      • Masz ciekawe podejście.

        Na całym świecie cytaty na forach, w książkach, itp. są czymś normalnym.
        I nikt nie uważa, że cytat to kradzież dzieła.

        ACTA2 to były targi między Francją i Niemcami. Niemcy poparli ACTA2, a Francuzi poprą Nord Stream.

        A Polacy ? Pożyteczni idioci, jak zwykle. Lobbują cudze interesy za darmo.

        • A ACTA2 zrównuje cytat z kradzieżą? Potrafiłbyś wskazać stosowny zapis w tekście dyrektywy?

          • A ty znasz przypadki spraw dotyczących „własności intelektualnej” i to jakie są problemy w praktyce z odróżnieniem cytatu od utworu ?

          • W taki,że ja i ty będziemy musieli zamknąć paszczę i jak to głupie prawo wejdzie to już żadnego komentarza nie napiszemy,bo nikomu nie będzie się chciało inwestować w AI do ich moderowania.

          • Ano w taki ze daje spore pole do interpretacji oraz działa na korzyść rzekomych praw autorskich.

          • Tyle że nie wiesz o czym mówisz. ACTA2 to nie żadne prawo, ale zbiór wytycznych w oparciu o które każde państwo powinno zmodyfikować swoje prawo. A ponieważ obecny polski Sejm składa się w większości z prawniczych głąbów – nie sądzę by w Polsce powstało coś konkretnego w skończonym czasie

          • A ponieważ obecny polski Sejm składa się w większości z prawniczych
            głąbów – nie sądzę by w Polsce powstało coś konkretnego w skończonym
            czasie

            To chyba ty wychodzisz tu na głąba który nie docenia PiSu (zresztą PO jest taka sama).Zaimplementują nam takiego prawnego potworka że będziemy ruskim i chińczykom wolnego internetu zazdrościć.

            Co do PO będziesz się kłócił,ale pomimo lewakowania antypisowski jesteś na tyle by mieć co do nich resztki zdrowego rozsądku więc pomyśl jakim to prezentem dla PiSu jest dyrektywa w takiej formie i co można na jej podstawie wymyślić.No rusz głową,aż tak głupi nie jesteś. Kiedy dla PiSu pisanie złego prawa i to że są prawniczymi głąbami było jakimkolwiek problemem w napisaniu ustawy ?

          • durnie z PiSu na razie nie wiedzą co z tym z robić i jak wykorzystać w kampanii

          • Nie odpowie ci bo nie wie. Taki przekaz usłyszał na YT i powtarza.

    • Ja też. Bezprawnik będzie chciał zablokować komentarze w obawie przed czymśtam bliżej nie określonym, więc by utrzymać ruch na stronie – będzie zmuszony postawić na znaczną poprawę jakości treści.

  1. Mialem olac te wybory, ale chyba zaglosuje na najbardziej eurosceptyczna partie jaka bedzie startowac, nawet jesli nie bede sie zgadzac z jej pogladami.

    • Jedyne eurosceptyczne ugrupowanie to Konfederacja, Korwin,Braun,Liroy,Narodowcy. Myślę, że głos oddany na nich nie będzie zmarnowany.

        • Ja wręcz przeciwnie, jestem całym sercem za Ruchem Narodowym. A co do Korwina… tylko raz na niego głosowałem. Ale cieszę się, że idą razem. Jest szansa, że dostaną się w jesiennych wyborach do sejmu. Ci więcej mogą być takim języczkiem uwagi, bez którego PIS nie będzie mógł rządzić. Może nie wszystkie postulaty uda się zrealizować, ale…. Pewnie uda się zastopować zapędy socjalistyczne PISu. I wpłynąć na poddańczą politykę wobec USA i Izraela.

        • Wbrew temu co odwala TVN i temu jak pomstuje na nich „lewica” to oni jeszcze nie są tacy okropni jak ONR itd itp.

          Słyszałeś o Fundacji Republikańskiej ? No więc właśnie oprócz PiSowców byli tam albo współpracowali korwiniści i narodowcy. Obecnie trochę się to posypało – fakt, ale mapa wydatków państwa i inne projekty to było coś czego nikt inny palcem nie ruszył,choć to diabelnie ważne rzeczy. Z tym środowiskiem współpracowała też (późniejsza minister) Strężyńska – chyba jedyna kompetentna osoba jaja była w PiSowskim rządzie.

          Nie – nie twierdzę,że głównym kołem zamachowym byli narodowcy. Ale oni też brali w tym udział,co chyba świadczy,że wbrew temu co usiłuje wmówić ludziom TVN to nie jest tylko jakaś banda kiboli uzbrojonych w kije bejsbolowe…

  2. Obowiązek filtrowania nałoży na właścicieli stron jeszcze większe obowiązki inwigilacji i moderacji niż dotychczas.

    Do tego jest niemal pewne, że wiele komentarzy profilaktycznie wyleci. Bo może wielu z was nie wie, ale za filtrowanie treści odpowiadają dziś często automaty, a nie ludzie.
    A te automaty po prostu są wadliwe i często filtrując „dwóch winnych”, filtrują też „jednego niewinnego”.

    Ale właściciele stron mają to w tyłku, bo lepiej się tego nie da zrobić w dzisiejszej technologii.
    Zaś armii moderatorów nikt nie zatrudni. Trzeba się posiłkować wadliwymi automatami lub pół-automatami.

      • No i się odwołają. Też się odwoływałem od decyzji pomimo posiadania praw. Odmowa, odmowa, odmowa, jeszcze raz i ban. Pierdole – skasowałem.

        Pierdole napisałem z premedytacją, bo pierdole takie „prawo” i takie odwoływanie. To już jest na FB/Google/Youtube – będzie i u nas.
        Zobaczysz jak ci zatrudnią, rotfl. Chyba człowieka co raz dziennie zrobi zaznacz wszystko i kliknie w pierdole… tfu, w: odrzuć.

        …no co? korzystam póki mogę… niedługo nawet popierdolić nie będzie można… ;-(

  3. Tak to jest jak się wybiera nie-polaków (wg wychowania a nie wg papierów) jako przedstawicieli Polaków, taka tradycja

  4. „I choć w sprawie nie przeprowadzono żadnego referendum, to jednak z kierunku dyskursu w internecie można było wyczytać bez problemu, że Polacy sprzeciwiają się dyrektywie. „. Wczoraj był artykuł o smokach z książek… Jest pośród statystyków takie powiedzenie „Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu” (śmieciowe dane wejściowe, śmieciowe wyniki badań), jeśli byłaby jakaś narodowa ściepka na książkę do statystki dla Red. Kralki to ja się dorzucam, czy ktoś mógłby wytłumaczyć Redaktorowi co jest „próba nieobciążona” i że jeśli chodzi o internet to ankiety internetowe i ich interpretowalne formy są niereprezentatywne, z reguły biorąch w nich udział osoby posiadające wyłącznie skrajne opini? Polacy znają się na – zakupach F-16, skokach Adama Małysza, a także jak widać na statystyce.

  5. Ależ głupi ten artykuł. Otóż demokracja nie jest jednolita (i całe szczęście), z reguły jest tak że cześć posłów głosuje za czymś, a część przeciw. Jedni reprezentują jednych, a drudzy innych. A argument, że wszyscy posłowie powinni czytać internety, by jak jeden mąż zagłosować przeciw, zakrawa na ostry debilizm.

        • Ponieważ główne stanowiska UE, w tym te w Komisji, są zajmowane bez jakichkolwiek wyborów. Istnieją jedynie wybory do Parlamentu, ale Parlament nie znaczy właściwie nic i zajmuje się jedynie zaklepywaniem pomysłów Komisji i innych organów UE. Polecam zapoznanie się z kanałem SośnierzTV i zobaczenie, w jaki sposób są te ustawy zaklepywane – szybki sposób na zwątpienie w jakąkolwiek demokrację w Unii. Spoiler: głosowanie często odbywa się za podniesieniem ręki, a prowadzący obrady nawet nie patrzy na salę mówiąc jedynie „przyjęto”, „odrzucono” przy kolejnych numerkach ustaw.

          • Komisarze są zatwierdzani przez naszych posłów – europosłów.
            SośnierzTV to zwykły manipulant, pokazuje tylko konieczne z punktu prawnego przegłosowywanie poprawek do ustaw, których wynik jest już znany, bo jest ustalony wcześniej.

          • >Demokracja
            >Wynik głosowania w jedynym demokratycznie wybranym organie UE jest ustalony wcześniej.

  6. Miałem głosować na kogoś Koalicji Europejskiej, bo monopol PiS na podejmowanie decyzji w państwie przypomina mi nieco dawny PZPR. Jednak teraz zagłosuje prawdopodobnie na kogoś z Kukiz’15, choć decydująca będzie jakość kandydatów, których wystawią… Po prostu ta ósemka z PO zachowała się tak jakby ich racją bytu w polityce były tylko pobierane diety, a nie działanie w interesie obywateli. Zatem niech idą na polityczną emeryturę…

    • Na tym polegaja rzady wiekszosciowe. Nie ma w tym nic z dyktatury. Jedna partia lub koalicja ma wiekszosc w sejmie i senacie i bierze pelna odpowiedzialnosc.
      Rzad mniejszosciowy jest czesto nieskuteczny bo jest przeglosowywany.
      Wiec czyja wizja Polski ma byc budowana ta w wykonaniu PO ktora poznalismy przez 8 lat czy moze PiS?
      Inne opcje sa bez szans a na kogos przeciez trzeba oddac glos bo brak glosu jest wsparciem najsilniejszego obozu.
      Wiec co znowu PO? Czyli powrot do starej biedy, afer, korupcji i innych patologi ale za to ze swiatowymi i prawdziwie Europejskimi „elitami” z ktorych zadowolone sa Niemcy i inne kraje UE?

  7. Dobrze że zostało przegłosowane. Gdy by w Polsce przestrzegano chociaż w mikroskopijnym stopniu prawa autorskiego być może patrzył bym na to inaczej jednak dla małych przedsiębiorców którzy zajmują się wytarzaniem utworów jest to jedyny ratunek.
    7 lat temu rozpocząłem batalię w prokuraturze i sądach w 14 sprawach (począwszy od zwykłych Kowalskich którzy masowo oferowali darmowo lub odpłatnie moje utwory a na firmach gdzie wydawano moje produkcje na dvd). Przez 7 lat zobaczyłem kilkadziesiąt umorzeń z prokuratury (kilka z nich na fikcyjnej podstawie), na jednym komisariacie usłyszałem kpiny że i tak nic z tego nie będzie a w sądzie nie dopatrzono się przestępstwa. Zwątpił bym dawno czy mam rację gdy by nie profesorowie Marek Mozgawa i Marek Kulik z UMCS w Lublinie którzy wydali opinię w moich sprawach. Również redaktor Żytnicki wypowiedział się dość dosadnie na ten temat w swoim artykule.
    Wracając do meritum: może nie potrzeba by było ACTA2 gdy by było chociaż szczątkowo prawo własności intelektualnej przestrzegane w Polsce.
    Pozdrawiam
    A.

    • I myślisz że teraz dostaniesz kasę ? A figę. Ale teraz to nawet nie będzie ci wolno napisać twojej historii w komentarzach bo komentarzy nie będzie.

    • Czytając ten komentarz, wątpię w twoją znajomość języka polskiego. Podpowiem: zwątpiłbym a nie „zwątpił bym”, patrzyłbym a nie „patrzył bym”. Spało sie na lekcjach czy język polski nie jest ci językiem ojczystym?

  8. sprzeciwiły się głosowi sporej części społeczeństwa.

    KOGO? XDDDDD
    Wkleiłbym linka (ale nie mogę bo cenzura prewencyjna) do twitta Krzysztofa Stanowskiego, który stwierdził, że dla niego od tej dyrektywy 1000 razy ważniejsza jest zmiana czasu.

  9. Nie kłam i nie łącz dyrektywy o ochronie praw autorskich z ACTA.
    Ładnie było tak bazować na czyjejś pracy bez wynagradzania autorów ?
    Bardzo często artykuły w serwisach gdzie piszecie są zrzynkami z serwisów zagranicznych bez podawania źródeł.

    • Tak, a one same wymyśliły te newsy w nocy. Sztab ludzi wymyślał, dwóch pisało, trzech dbało aby się technicznie zgadzało, konsultował sam Hawking… ten co nie żyje.

      ps. to teraz rozumiem że rodzina (spadkobiercy) Damy z Gronostajem („łasiczką”) dostanie w końcu zaległe tantiemy za wykorzystanie jej wizerunku i będzie to potrącone z wpływów ze sprzedaży biletów?

      A naszym „twórcom” muzyki (czyt. przeróbek i adaptacji) polecą po kasie za używanie cudzej muzyki, linii melodycznej, słów itd.

      Super. Super. W końcu ktoś zniszczy kulture i sztuke i dziennikarstwo i wolny internet.
      No w końcu starczy tego szajsu!
      Na pewno już powstają plany jaki kolejny urząd stworzyć który będzie zbierał hajs i co zrobić żeby dużo wydać na jego działalność.

  10. Tylko że pan Kralka napisał artykuł na podstawie faktów publicznych, a jako informacje publiczne nie ma na nie wyłączności.

    Tymczasem, kontynuując, agregatorzy treści będą płacili (lub nie wyświetlali bez pozwolenia) za, defacto, wyświetlenie tytułu z linkiem i jakimś randomowym skrótem np. ze wstępniaka. Tytułu własności Kralki i informacji publicznej.

    • A i jeszcze dodam – niech się nie zdziwi jak przyjdzie mu płacić za możliwość opracowywania własnych artykułów na podstawie innych artykułów w tym pochodzących z agencji prasowych.
      Wtedy, jak wam te „blogi” zdechną finansowo to zrozumiecie o co chodziło w ACTA2.

      Ależ ja nie żartuję – przecież to widać w którą stronę to idzie…

    • Fakt nie posiada właściciela, natomiast jego przedstawienie z reguły jest oryginalnym tworem. W wypadku tamtego wpisu, o unikalności moim zdaniem przesądza ewidentne ukazanie własnego niezadowolenia z tego faktu (na Onecie czy Interii raczej nikt by tak nie napisał) oraz clue artykułu – to byli ci, ci i ci, odwdzięczcie im się przy urnie. Nie jest to więc typowe ujęcie tematu w stylu wiadomości: „podpisano papier”, tylko analiza własna i wyrażenie własnego stosunku do sprawy.

      Co do agregatorów treści, nie widzę kłopotu. Skoro wydawcy sobie nie życzą, to niech sobie agregator ciągnie treść z innego źródła. Skoro sobie życzą opłat za linkowanie, to agregator ma do wyboru: zapłacić, albo znaleźć darmowe źródło. Właściciel powinien mieć prawo do dowolnego dysponowania prawami do własnej twórczości. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie uważają, że Internet powinien być enklawą darmowości i wolności rozumianej jako „robię z czyjąś własnością, co mi się podoba”.

      • Fakt nie posiada właściciela

        Ależ posiada,firmę Ringier Axel Springer sp z.o.o :P

        A poważnie – ponieważ dane fakty zwykle można opisać w dość podobny sposób podobieństwo będzie wystarczające do roszczeń z tytułu praw autorskich.I o ile wielcy gracze z tym pójdą do sądu,o tyle mali wielkim graczom nie podskoczą.I o to w tym interesie chodzi.

        Jeśli nie znasz problemów z systemem praw autorskich dzisiaj – choćby blokowania kont ludziom na youtube samym zgłoszeniem to plaga – ofiarami nie są tylko piraci. Śmieszna i smutna była sprawa zgłoszenia przez Microsoft bodajże na pirackim chomikuj obrazów systemu Ubuntu Linux konkurencyjnego do Windows do którego Microsoft nie ma i nie miał w istocie żadnych praw. (2013, di)

        Powtórzę zresztą.Nie będą potrzebne nawet roszczenia, ACTA 2 zakłada domniemanie popełnienia przez każdego przestępstwa piractwa.

      • Nie rozumiem czego nie rozumiesz.

        Chodzi o to, że nie będę wiedział że jakieś informacje są TAM GDZIEŚ na twojej stronie – bo tego „TAM GDZIEŚ” w wynikach wyszukiwania nie będzie.
        Nie będzie bo nikt cię nie doda (bo np. Google użyje wyniki z amerykańskich serwisów gdzie „ACTA2” nie sięga).

        I tak oto twoja strona TAM GDZIEŚ się skończy z powodu braku odwiedzin.
        A w sumie dojdzie do tego, że to TY będziesz ich błagał o dodanie – tyle że to ONI powiedzą „płać za nasz zmarnowany czas”.

        I tak się ta twoja acta-2 skończy. Bo kto mieczem wojuje ten od miecza ginie.

        • Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że Google nie może sobie po prostu powiedzieć: ok, nie indeksujemy stron z Berliner Zeitung, bo ich nie lubimy. Musiałby to zrobić algorytm, napisany w „obiektywny” sposób.

          Ludzie (no, ja na pewno i sporo innych, których znam) nie potrzebuje wyszukiwarki, żeby wejść na Onet, gazetę, Interię, Bezprawnika, Spidersweb, Wykop, itd. To nie jest 1998 rok. Mogę użyć Google, kiedy szukam np. sklepu czy produktu, ale nie kiedy chcę wejść na stronę, której adres znam na pamięć, lub łatwo jestem w stanie przewidzieć. Pytanie więc, kto tu komu robi większą łaskę – dostawca contentu czy wyszukiwarka, która sama z siebie contentu nie zapewnia.

          Tak, oczywiście – strony upadną, jak nie będzie ich w wynikach. Nie zrobię przelewu, bo nie będę sobie w stanie przypomnieć, jaki adres ma strona banku :)

          Google pewnie nie będzie płacić za linki, ale wyluzuje z samowolnym przeklejaniem treści do swoich serwisów, czy przy robieniu kopii AMP. O nic więcej, moim zdaniem, nie chodzi. Takiej, przykładowo, Wyborczej nie stać, żeby kazać Googlowi spadać na drzewo, a Google w Polsce nie stać, na filtrowanie wyników z Wyborczej.

          • Możesz się mylić i się mylisz – może i już to zrobił w Niemczech.

            www . wirtualnemedia . pl/artykul/niemieckie-tytuly-prasowe-w-google-tylko-z-naglowkami-i-linkami
            To sprawa z 2014 roku [ad.1] – Google nie chciał płacić i usunął najpierw streszczenia a następnie nawet linki (wyniki, całkiem). Niemcy się ugięły w końcu, podobnie chyba Francja jak im spadły wejścia – …i zaczęły kombinować aby to zrobić globalnie dla UE – bo wtedy niby trudno będzie Googlowi zignorować całą Europę.
            Otóż nie będzie trudno. Będzie jeszcze prościej.

            ad.1 – Inna sprawa, że konflikt się zaczął gdy niemieckie media, Axel konkretnie, kupił udziały we Francuskiej wyszukiwarce Quant i chciał z niej zrobić taką właśnie wyszukiwarke jak Googlowa – tylko że… nikogo ona nie obchodziła bo istniała przecież Google Search, to wpadli na pomysł jak sobie odbić „utracone zyski których nigdy nie mieli”.

            Pisał o tym SW – www . spidersweb . pl/2018/10/google-kontra-komisja-europejska-historia-prawdziwa.html
            więc conieco możesz sobie poczytać więcej na ten temat.

            O tym, że ACTA-2 nie ma nic wspólnego z tym co bredzą w mediach niech świadczy też fakt, że politycy gotowi byli sprzedać (po prostu) swoje głosy w temacie Nord-Stream w zamian za poparcie przy ACTA-2 … ot po prostu. Kasa kasa kasa. Widocznie z rynku cyfrowego lepsza niż z ropy.

            Od zawsze mówię że polityka to ku**a.

          • Tak, wiem, ten casus jest przywoływany w dyskusji średnio co 4 zdania.
            Po pierwsze, nie „Niemcy”, tylko kilka niemieckich tytułów prasowych. Poza tym, zerknij do artykułu, na który się powołujesz – ponieważ Niemcy fikali o streszczenia artykułów, to Google przestał je wyświetlać, ale linki i wyniki wyszukiwania były. Google mówiło również, że nikogo do obecności w wyszukiwarce nie zmusza, można więc potraktować sprawę tak, że Niemcy nie chcieli publikacji streszczeń, a Google na to przystało. End of story, można się rozejść.

            ad1. Jak wynika z artykułu, KE cisnęło się do Google o promocję w wyszukiwarce własnej porównywarki cen, tudzież do narzucania użytkownikom Androida wyszukiwarki Chrome, itd. Wydaje mi się, że to jest poza tematem dyskusji, tzn. to raczej zagadnienie z zakresu praktyk monopolistycznych, a nie prawa autorskiego stricte. Czy chodziło o zrobienie miejsca na rynku wyszukiwarce, o której w życiu słyszałem 2 razy, nie podejmuję się oceniać. Nie interesuje mnie to, tak po prawdzie.

            Co do ACTA2 i Nord Stream. Nie widzę w tym ani nic dziwnego, ani zdrożnego. Prawa autorskie to taki trochę uśpiony tygrys gospodarczy, zwłaszcza w Anglii, Niemczech czy Francji – duże koncerny medialne, spora podaż treści, agencje newsowe, banki zdjęć, agencje filmowe, wytwórnie płytowe, etc. Spróbuj sobie wyobrazić, ile kasy przechodzi bokiem tylko dlatego, że wcześniej nikomu się nie chciało/nie miał obowiązku ścigać nadużyć. Popatrz, dla przykładu, na takiego Bezprawnika: nie mogą działać nielegalnie, więc pozyskują zdjęcia do wpisów legalnie, ale z darmowych źródeł. Dlatego często te zdjęcia często pasują do artykułów jak świni siodło. A pomyśl, ile blogów o zasięgach nawet większych niż B. działa na zasadzie: google grafika–>zapisz jako–>wgraj obraz na serwer–>gotowe. Przy średniej cenie transakcyjnej 100 zł/zdjęcie ze stocka nawet jakieś małe Jurki które sobie w Zamościu prowadzą fansite o drużynie piłkarskiej, nacinają jakiegoś wydawcę na kilkadziesiąt koła rocznie. Spowodowanie, że nagle wszyscy wydawcy zaczną płacić kontrybucje bez migania, oznacza miliardy dodatkowych wpływów dla twórców, a to z kolei oznacza potężne zastrzyki dla budżetu. Strasznie mi imponuje, że politycy w tych krajach potrafia pogodzić tzw. interes publiczny z tzw. interesem firm/osób/instytucji. Inna cywilizacja zupełnie. Jakby u nas jakiś poseł powiedział, że trzeba globalnie walczyć z piractwem, żeby np. CD Projekt miał z czego płacić większe podatki, to zaraz by wszyscy stwierdzili, że zdrada stanu, pomaganie burżujom i obszarnikom, hańba, itd. Tam się kombinuje, jak zrobić żeby społeczeństwo było bogatsze. U nas – jak zrobić, żeby ci najbogatsi sponsorowali wszystkich niżej.

          • Niemcy, Francja – tak to były skróty – ale dotyczyło to wielu tytułów generalnie znaczących i największych – to jakby u nas wyfiltrować tylko 3 właścicieli TV zostawiając 2891. Szkoda że tych 3 to 90% rynku.

            UE fika co chwile i chodzi wyłącznie o kase z USA. Może niech jakąś europejską firme oskarżą o monopol? Żadne prawa, żadne pomaganie ludziom, tylko kasa.

            I w ogóle co to za przepisy że nie można reklamować swojej usługi w swoim produkcie? Czy TVP1 nie reklamuje za darmo swojej stacji TVP Sport? Przecież to nieuczciwe i nadużywanie swojej pozycji dominującej… Co nie? To dokładnie to samo!

            I powiem ci, to nic nie zmieni – Mirek który prowadzi fansite prędzej komórką strzeli fote niż zapłaci 1zł od zdjęcia – a co dopiero 100.

          • Nie chce mi się dyskutować o przepisach antymonopolowych i ich wybiórczym stosowaniu. Generalnie jestem za pełną wolnością podpisywanych umów i tu możemy postawić kropkę.

            Przykład zakupu fotek na blogaska to świetna ilustracja tego, jak bardzo mogłoby pomóc gospodarce bardziej odpowiedzialne traktowanie praw autorskich. Miras nie strzeli komórką foty piłkarzom Barcelony, bo najpierw musiałby się tam pojawić – a bilet/bajura kosztowałyby więcej niż ewentualny zakup foty z jakiegoś taniego banku, gdzie i tak kolory będą do dupy, a Messiego będzie widać w kadrze może z pół kolana. Wtedy może Miras przekalkuluje, czy bardziej opłaca się kupować np. 100 zdjęć po 8 dych każde, czy raz a dobrze pojechać, natrzaskać na treningu milion zdjęć, zapłacić jakąś licencję i mieć materiału na stronę na kilka lat. Nie chodzi o nic innego, tylko zlikwidowanie tej bezpłatnej, łatwej w zdobyciu alternatywy, polegającej na kradzieży czyjegoś utworu/wykonywaniu pewnych rzeczy bez zezwolenia. Dopóki cały wybór będzie odbywał się pomiędzy opcjami płatnymi, to gospodarka będzie szła do przodu – komuś zawsze Miras będzie musiał zapeklować albo jak Bezprawnik, brać najlepsze z najgorszych (darmowych). Dzisiaj, kiedy w necie obowiązuje „chińskie” podejście do tematu IP, masa pieniędzy jest zamrożona i odcięta od rynku.

  11. To za to za 2 lata bezprawnik już zapłaci: „wymienia Natalia Mileszyk, ekspertka ds. polityk publicznych Centrum Cyfrowego.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *