Lekarze będą obligatoryjnie sprawdzać, czy niemowlaki „nie palą” papierosów

Zdrowie dołącz do dyskusji (16) 20.08.2019
Lekarze będą obligatoryjnie sprawdzać, czy niemowlaki „nie palą” papierosów

Udostępnij

Paweł Mering

Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ) w piśmie do wiceministra wskazuje, że zgodnie z prawem istnieje obowiązek zbierania informacji o używaniu wyrobów tytoniowych nawet w odniesieniu do niemowląt. Chodzi oczywiście o bierne palenie.

Bierne palenie niemowląt

Zgodnie z § 6 ust. 3 pkt 4 i 5 rozporządzenia ministra zdrowia z 26 czerwca 2019 r. w sprawie zakresu niezbędnych informacji gromadzonych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania oraz przekazywania ich podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych, na lekarzy nałożono pewne zobowiązanie. Chodzi o konieczność zbierania danych o pacjencie i udostępniania ich w tzw. rejestrze świadczeń.

Zgodnie ze wskazanymi przepisami, zbiera się takie informacje, jak
  • dane o masie ciała i wzroście świadczeniobiorcy — co najmniej w przypadku pierwszej porady w danym roku kalendarzowym u tego świadczeniodawcy;
  • dane dotyczące używania przez świadczeniobiorcę wyrobów tytoniowych, zgodnie z kodem określonym w tabeli nr 18 załącznika nr 3 do rozporządzenia — co najmniej w przypadku pierwszej porady w danym roku kalendarzowym u tego świadczeniodawcy.

Pytanie o palenie wyrobów tytoniowych nie będzie oczywiście skierowane do niemowlaka. Pytanie o palenie papierosów (tytoniu) otrzyma matka dziecka, żeby ustalić, czy niemowlak nie jest przypadkiem biernym palaczem.

Co się dzieje z tymi informacjami?

Dane te mają de facto jedynie znaczenie typowo diagnostyczne. To, czy lekarz skorzysta z owych danych, zależeć będzie jedynie od niego. W uzasadnieniu do wprowadzenia takich regulacji resort wskazywał, że owe informacje umożliwią przewidywanie zagrożeń i podatności na niektóre schorzenia.

Oczywiście dane będą z pewnością dobrze chronione, bo wyciek wrażliwych danych o stanie zdrowia mógłby być dużo gorszy w skutkach, niż niejeden wyciek zdjęć, haseł, czy danych osobowych. Stan zdrowia i wrażliwe dane mogą wszak wpłynąć na wiele dziedzin życia, na przykład w odniesieniu do warunków zawieranych umów ubezpieczeniowych, czy zdolności kredytowej. Wyobrażam sobie sytuację, w której osoba, która w wieku niemowlęcym narażona była na dym tytoniowy, byłaby profilowana inaczej niż osoba, która z tytoniem nie miała nic do czynienia.

Można również założyć, że rozszerzanie bazy danych o stanie zdrowia, może w dalszej perspektywie posłużyć do tworzenia zintegrowanej bazy wrażliwych danych biometrycznych. Warto tutaj na przykład przypomnieć, że nowe e-dowody osobiste, będą miały zapisany w swojej elektronicznej warstwie m.in. odcisk palca.