Facebook będzie banował za rozmowy o seksie. Wszystkich

Gorące tematy Społeczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (1908) 07.12.2018
Facebook będzie banował za rozmowy o seksie. Wszystkich

Emilia Wyciślak

Facebook zakłada nam burki na głowy i to wcale nie jest żart. Rozmawianie o seksie w tym najpopularniejszym medium społecznościowym dostaje nowe obostrzenia, a bany jak jaskółki, będą latały nisko.

Zawsze się zastanawiałam, jak to się dzieje, że droga do tego samego miejsca prowadzi z pozornie dwóch stron. W państwach mocno nastawionych na religię i w bardzo lewicującym społeczeństwie podejście do seksu sprowadza się do jednego: jest to temat, którego nie należy poruszać. W tę stronę idzie też Facebook, który ma zamiar banować za rozmowy o seksie.

Dzięki Internetowi (między innymi) współżycie jako takie przestało być w ogóle tematem tabu. Ludzie rozprawiają o tym, co lubią, w jakich pozycjach, co ich najbardziej kręci, dzielą się sprośnymi żartami, opowiadają o przysłowiowych czterech literach Maryny. Teraz otrzymanie za to bana będzie na Facebooku czymś normalnym, dlatego czas okutać się w burkę.

Przejrzyjcie ten oto ustęp w Standardach społeczności.

Facebook a seks

Ktoś powie: ale założenie jest szlachetne. Ma to przeciwdziałać wszelkiego rodzaju nachałom, którzy wysyłają wiadomości w stylu „ale dojce, ale bym cię rym cim cim”. Nachała można jednak zablokować i zapomnieć o jego istnieniu, aczkolwiek przydałoby się narzędzie, które kastrowałoby wszelkiego rodzaju natrętnych erotomanów gawędziarzy, którzy z czatów Onetu przyszli na Facebooka i do mistrzostwa opanowali pisanie jedną dłonią na klawiaturze.

Rzecz jednak w tym, że algorytmy Facebooka są wadliwe. Bana można dostać za wszystko, bo algorytm kontekstu nie rozumie, nie pojmuje, że dwójka ludzi przed chwilą rozmawiała o tym, jak miło byłoby zaszyć się gdzieś w pobliskich krzakach w celu prokreacji. Wystarczy, że komuś w feedzie wyskoczy polajkowana przez znajomego strona „jesteśmy zboczeni i jesteśmy z tego dumni”, gdzie Polacy dzielą się przydomowymi perwersjami zaczerpniętymi z Pięćdziesięciu twarzy Greya i wrzucają obrazki, które były śmieszne na początku lat 90′, kiedy Mleczko oraz Sadurski byli tuzami dowcipu. Komu to przeszkadza? Teoretycznie nikomu, bo takie strony, podobnie jak „Sok z buraka” czy „Gdybym nie była sobą, byłabym kimś innym”, „Jestem wredna i dobrze mi z tym ;]” stanowią skansen dla pewnych grupek ludzi, których intelekt pozwala tylko na udostępnianie prostych jak konstrukcja cepa treści. Teraz spadnie na nich ban imperatora Zuckerberga, bo wystarczy proste zgłoszenie za to, że ktoś wrzucił zdjęcie połowy piersi.

Facebook – podobnie jak Tumblr – gryzie więc własny ogon, nieświadom tego, że tworzy sterylną społeczność, która będzie ważyła i przeżuwała każde słowo. Już teraz musi to robić, aczkolwiek rozciąganie drutu kolczastego na coraz to nowsze strefy życia da efekt odwrotny do zamierzonego. Frustraci seksualni znajdą sobie inny sposób, żeby nękać ofiary, a prosty człowiek zdziwi się, dlaczego śmierdzący myszami rysunek Mleczki z lat osiemdziesiątych dostał bana. Przecież to śmieszne było!

1 908 odpowiedzi na “Facebook będzie banował za rozmowy o seksie. Wszystkich”

  1. Czytając ten artykuł przypomniałem sobie, że Facebook stworzy / stworzył aplikację podobną do Tindera. Mam obawy, że jedno z drugim będzie się wykluczać. :)

  2. Religia i ateizm oparte są na wierze. Jedni wierzą, że jest, a drudzy, że nie ma. Prawidłową postawą jest wątpienie. Wiara we własne przekonania, a przecież tym jest i jedno i drugie prowadzi do egoizmu, przekonania o własnej ludzkiej omnipotencji, a skoro tak, to mam prawo dyktować reguły życia – wszystkie. Trudno o większą władzę niż decydowanie o zachowaniach na podstawowym bo biologicznym poziomie.

        • Gdzieś ty takich bzdur się naczytał to ja nie wiem. Ateiści co najwyzej mogą mieć przekonanie, na dany temat. Różnica jest taka, że przekonania ulegają zmianie w obliczu faktów (np. nowych) .Religie jako z definicji nie oparte na faktach (mówię o naukowej definicji) w obliczu faktów je ignorują lub uparcie nie akceptują .

          • I dlatego tworzą jakieś karkołomne wyjątki dla jego wszechwiedzy. Że niby zna całą przyszłość świata, ale pozostaje totalnym ignorantem odnośnie tego, co zechcesz jutro zjeść na obiad.

      • Jest wiara i wiedza. Religia to oczywiście wiara bo nie mają dowodów na istnienie boga.
        Ateiści też nie mają dowodów na nieistnienie boga więc to też wiara.
        Tylko ci co mają wy****ne na to lub nie mają zdania na prawdę „nie wierzą”

    • Ale dla mnie jako ateisty istnienie Boga to nie kwestia braku wiary a po prostu fakt. Wiem że Boga nie ma tak samo jak wiem że po nocy przychodzi dzień ¯_(ツ)_/¯

      • To nie fakt. Bóstwa i brak bóstw to teorie nienaukowe więc nie możesz tego sprawdzić/zbadać. To musi być wiara, ale tak zakorzeniona w twojej głowie, że ty to uznajesz za „fakt”. Nawet jakbyśmy kiedykolwiek naukowo stwierdzili istnienie bóstwa, ty i tak powiedziałbyś, że to kłamstwo.

      • I to chyba najrozsądniejsze podejście. Charakterystyczne dla agnostyków jest to, że mogą znać różne wiary i akceptują ten koncept jako część kultury.

        • „Agnostycyzm” wobec „boga/ów” to jest niepotrzebne legitymizowanie religii. Dlaczego miałbym w ogóle inaczej traktować jakąś postać literacką z książki sprzed kilkunastu wieków, niż na przykład Hobbita ze Śródziemia, albo Latającego Potwora Spaghetti? Czy ty jesteś krasnoludkowym „agnostykiem”, czy może traktujesz krasnoludki jako zwykły wymysł ludowo-literacki?

    • Piles coś czy może zapomniałeś , ?, jaki debil nazwie ateizm religia i wiara… Jprdle przestań filozofowac albo oglądnij sobie kogoś madrzejszego od siebie np Christophera Hitchensa i się nie błazen znowu

      • Dokładnie tak zachowują się fundametaliści światopoglądowi, walczący o swoje ego i o swoje przekonanie posiadania wszechwiedzy. Tak, chodzi mi o to, że ni w mają absolutnie zielonego pojęcia na temat języka w jakim wydaje im się, że mwią, stawiając znaki diakrytyczne bez cienia pracy umysłowej.

          • Do treści mogę się odnieść, gdy jest jakoś sformułowana w normalny sposób. A tej nie było. Poza tym zauważ, że jedyny mój wyrażony pogląd to sceptycyzm, który z natury odnosi się do wszelkich poglądów – ja wiem, bo tak.

          • Dokladnie tak zachowuja sie ameby co nazywaja ateizm wiara…

            Ja z toba dyskusji prowadzic nie chce, dalem to jasno do zrozumienia, ale widze ludzisz sie ze jest inaczej, zle myslisz.

            Nie mam ochoty rozmawiac z ignorantem ameba ktory ateizm nazywa wiara, ta teoria zostala obalona juz krwa chyba 5 lat temu ,
            ty sie cofasz w rozwoju, poprostu cie oznajmiam o tym.

            Mowie ci amebo, christopher hitchens i moze kiedys wjedziesz na moj poziom i sobie porozmawiamy, narazie, poziom pantofelka/ameby i to sprzed 5 lat.

            A tak na boku, zgol ta brode, bo z ta broda i z lysa pala, wygladasz na soyboya i tak samo sie wypowiadasz, nazywanie ateizmu wiara, pseudo intelektualny belkot pomieszany z „przesadna kultura”, typowy soyboy.

            Mozesz dyskutowac jedynie z kolejna ameba, ktora posluguje sie jezykiem „XDDD LOL” to twoja publicznosc.

            nara

            ps: nie naszly cie zadne refleksje, zwiazane z innymi ludzmi jadacymi cie za porownywanie religi do ateizmu ?

            na powaznie jeszcze ci powiem, jestes w zwyklej, prostej pulapce boga i twoje zdanie „latwiej powiedziec kim bog nie jest niz czym jest” dobitnie udowadnia ze ty jeszcze z matrixa nie wyszedles,
            olej tego boga, jest, nie ma, to nie ma zadnej roznicy
            to pulapka dla pseudo intelektualistow zeby sobie wspolnie dobrze robic dyskutujac i wymieniaja argumenty za i przeciw

            rozumiesz ?

            to jest gowno temat dla debili do klocenia sie o pietruszke

            i ty jestes niestety w tej kategori.

            ewoluj.

    • Nie zbieranie znaczków to też rodzaj hobby. Jedni mają takie hobby, że zbierają a inni takie, że nie zbierają.
      p.s. A ateistami są wszyscy, różni nas tylko liczba niewierzonych bogów, u jednych to będzie 5000 u innych np 5000 i 1 :)

    • No, takiej bredni nie słyszałem dawno. Ateiści „wierzą”? Ostry melanż musiał być chyba. Ateiści WIEDZĄ.

          • wiemy ze dzieworoctwo wsrsod ludzi to mit, wiemy ze apostolow mialo tez 100 bogowjezusuow przed i po jezusie, ze wiekszosc zginela i resurectowala
            ze czynili cuda i zbierali hajs od tych co wierza w te pierdoly
            i tak jest od 2000 lat i nadal sa lyse paly co wierza w bobra
            albo kloca sie czy bobr jest czy nie ma

            ze katole to kalka mithry

            a kosciol, ksieza to najgorsi ludzie na swiecie, ktorzy w momencie najwiekszej wiary wykorzystali wiare w boga na mordowanie/nawracanie/kradzenie/gwalcenie/palenie/torturowanie/podbijanie i inne je banie

            a mogli to wykorzystac w imie dobra, ale nie kij, lepiej zrobic inwizycje

            wiara nie jest do dawania wolnosci , tylko zakladania kajdan, nie sluchajcie lysego bo wam zrobi papke z mozgu i cofniemy sie do sredniowiecza

      • pytalem go co pil, bo tez chetnie bym sie tego napil

        niestety nie zdradzil przepisu, sczelam ze jakis kociolek panoramixa, woda wisky, wszystko poszlo XD

    • Taki język to podstawa językowej manipulacji teistów. Jeżeli nie wierzysz w istnienie krasnoludków, to czy jesteś „krasnoludkowym ateistą”? Nie, zwyczajnym człowiekiem, który nie zakłada istnienia bezpodstawnych bytów-niebytów.

      Teiści odwracają naturalną dychotomię „wiara–brak wiary” i tworzą fałszywą alternatywę „jedna wiara–inna wiara”.

      • Tylko, że mnie nie interesują krasnoludki. Jeśli ktoś mi powie, że w nie wierzy to ok. Jeśli nie… Też ok. Skoro mnie krasnoludki nie interesują to muszę być konsekwentny.
        Poza tym dyskusja jest wybitnie jałowa, bo nikt nawet nie pokusił się o negatywną definicję Boga. Rozumiem, że na słowo Bóg wszyscy reagują „to ten Pan z brodą, co stworzył wszystko w kilku dni, a potem się bawił raz w potop, raz w plagi, a raz w kto nie ucieknie ten słup soli”.

        • Ale definicja negatywna nie jest potrzebna, instytucja Boga jako istoty wszechmogącej jest wewnętrznie sprzeczna. Na poziomie czystych rozważań logicznych da się możliwość istnienia takowej istoty a priori wykluczyć. Każda próba stworzenia persony Boga przejawiającej chęć do działania i posiadającej świadomość od razu zdarza się z dziasiątkami paradoksów których logiczne rozwiązanie możliwe jest tylko do ograniczenia wszechwładzy i zniwelowania go do istoty o większych możliwościach, umiejętnościach niż homo sapiens.

          Nawet wyciągnięcie fizyki kwantowej z jej na razie nierozwiązywalnymi paradoksami nie powoduje aby powyższe traciło na znaczeniu.

          Chyba, że rozmawiamy o czymś w stylu „boskiej” cząsteczki Spinozy, ale to nic innego jak filozoficzne nazwanie czegoś do czego odkrycia cały czas dąży chemia i fizyka.

          • Ależ właśnie chodzi o niemożliwość definicji Boga, Absolutu. Jako taki, Bóg jest zupełnie poza kwestią wiedzy i zostaje jako twór wiary, że jest i niewiary, że nie jest. Każdy definiowalny byt, zwany bogiem o cechach a, b i c jest naszym wyobrażeniem jego.

          • Jeśli zakładamy Boga wszechwładnego w typie chrześcijańskim, to niezależnie od tego w jakiej religii występuje, jakie nauki/nakazy przekazuje jego religia jego istota jest wewnętrznie sprzeczna. Niemożliwość zdefiniowania, mitologiczna alogiczność Absolutu to tylko filozoficzne tarcze które budują sobie lubiący… pofilozofować :)

            Poza tym Bóg jako twór wiary to jakaś zupełna aberacja, nieanalizujący człowiek może wierzyć sobie w co chce, w to w czym się urodził, w boga piorunów jeśli nie rozumie ich natury etc. człowiek analizujący musi dojść do wniosku że konstrukcja Boga może odnosić się tylko do czegoś co nazywasz Absolutem, a tam dochodzimy do setek paradoksów które powodują że bez problemu a priori możemy uznać że taka istota jest niemożliwa do zaistnienia.

            Wszystkie bóstwa niewszechwładne, w typie tych z mitologii, religii hinduistycznych itp. nie mają wogóle cech bóstwa, ewentualnie istot na wyższym poziomie rozwoju niż homo sapiens.

          • Na temat Boga kultur, o takich, a nie innych cechach się nie wypowiadam. To nasza projekcja, chęć marzenie, aby taka istota istniała i pomagała w potrzebie lub wyjaśniała nieznane. W sumie nic mi do takiej wiary, jeśli komuś pomaga, a innym nie szkodzi.
            O innych Bogach się nie wypowiem czy są, czy ich nie ma. Mogę uznać, że są i to będzie kwestia wiary, mogę uznać, że nie ma i też kwestia wiary będzie to, że odkryjemy co było na początku.

          • Ale ja właśnie o tym piszę, że niezależnie od tego jakie bóstwa obowiązują na danym terenie, jeśli ktoś zacznie analizować to jedyny możliwy bóg to ten „pełną parą” Absolut który jednocześnie jest niemożliwy do zaistnienia.
            Wytrychem są tu właśnie konstrukcje typu „nie zrozumiemy”, „ludzka logika tego nie ogarnia”, etc.

  3. „W państwach mocno nastawionych na religię i w bardzo lewicującym społeczeństwie podejście do seksu sprowadza się do jednego: jest to temat, którego nie należy poruszać.”
    Znasz jakiś otwarty i lewicowy kraj w którym nie porusza się tematu seksu? Jeden przykład socjaldemokratów zabraniających rozmow o seksie

  4. Oj tam. Zakowi dobrze zrobi jak stracić kolejną grupę użytkowników, a dla innych portali to szansa na zaistnienie.
    Poza tym nie rozumiem czemu autor naśmiewa się z upodobań, a w szczególności intelektu pewnej grupy ludzi do których inteligencja nie dorasta?

  5. Osobiście jakieś 10 lat temu zabanowalem Facebooka i jestem z tego powodu szczęśliwy. To samo z NK. Niech świat o mnie zapomnie.

  6. Lewactwo zawsze prowadzi do faszyzmu a to jest kolejny przykład… Poza tym pejsbuk to nie jest strona, bez której nie można żyć – powiem więcej bez niej żyje się dużo lepiej.

    • A prawactwo jest efektem niezdiagnozowanego niezłośliwego guza mózgu. Sorry, znizylem się do Twojego poziomu. Na szczęście zaraz idę się wykąpać.

    • Nawet nie wiesz co to lewactwo oznacza. Poczytaj, może skojarzysz z jedynym słusznym wodzem i jego partią…

  7. Zuccerberg to primo szmaciarz duo oszust i złodziej a po trzecie po prostu zwykły smiec. Fakt że Ani USA ani UE nie jebnelo mu kary setek milionów utwierdza mnie w wierze ze ludzkość jest jeszcze w powijakach Oglądałem przesłuchanie w USA i UE. W UE było lepiej. Ale ogólnie pytający byli żałośnie nie kompetentni stare dziady i tyle którzy dowiedzieli się że istnieje internet wczoraj.

    • Nie bój żaby. Już mu się do doopy UK dobierać zaczyna. Coś mi się widzi, że długo na swym fejso-stołku to on nie pociągnie. ;)

  8. I moze jeszcze beda sie wpierdalac z kim śpię? Facebook skonczy jak nasza-klasa. Ktos zrobi nowy portal a o nich sie nagle zapomni

  9. Przecież to już się dzieje i to od dawna. Zwyrodnialców, zboków fejsiunio broni i wręcz ich ochrania, a molestowane przez takich sqrwysynów kobiety są banowane z miejsca i to na długo. To się nadaje do prasy i mediów na gruuuby artykuł z nazwiskami tych popaprańców i ich zdjęciami włącznie.

  10. Facebook jest firmą prywatna. ich portal jest prywatną inicjatywa Zuckerberga. Mają swój regulamin i każdy kto tam zakłada konto ma obowiązek go przestrzegać. Nikt nikogo nie zmusza to bycia na FB, korzystania z niego. To jest decyzja każdego internauty.
    Internet jest dziś coraz bardziej ograniczany. Jednak ograniczenia te wynikają z tego jak człowiek korzysta z wolności. A, że nie potrafi i zaraz zaczyna się to przeradzać w anarchię, to wystarczy spojrzeć na fora dyskusyjne, komentarze także pod tym materiałem. Spory nie toczą się na poziomie merytorycznym, ale emocjonalnych fekaliach wylewanych na tych, którzy myślą inaczej. Ukułem na to nazwę: „Fekalizacja życia publicznego”. Podejrzewam jednak, że głównym problemem internetu jest to, że jest to przede wszystkim słowo pisane. A ono nie potrafi przenieść emocji w takim stopniu jak słowo mówione. Nie każdy jest Tolkienem czy Sienkiewiczem. A każdy chce pisać. Wyrażać swoje zdanie. Jednak tutaj dochodzi do kontaktu z innymi, którzy niekoniecznie mają takie same zdanie. Pół biedy jeśli każdy wyrazi swoje i tak zostanie. Problemem jest to, że może skomentować komentarz. A to od razu przywołuje złe emocje i te emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem i logiką. Dlatego też ogranicza się komentowanie artykułów, blokowanie spamu w nich, ale też banowanie np. piszących o seksie. Korzystają z prywatnych miejsc jak FB, ludzie zatracili poczucie smaku i wszelkie hamulce popuściły. No i zaczęła się anarchiia. A ona nigdy nie doprowadziła do niczego dobrego.

  11. Facebook to prywatny portal i raczej może definiować (a nawet to w jego interesie) poziom konwersacji pomiędzy użytkownikami.

    Przypuszczam, że fora stricte gejowskie albo radykalno-narodowe od razu wy#@!$alają skrajnie obcych poglądowo.

  12. brzuch mie boli jak widze lyse paly i innych pseudo intelektualistow klocacych sie
    jest czy nie ma…
    zalosne to jest, wspolczuje wam, ale krwa macie internet wiec nie macie wymowek, mowie won ogladac hitchensa, dawkinsa a nie lysej paly sluchac ani z nim dyskutowac, bo to sensu nie ma

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *