- Home -
- ecommerce -
- Niektóre sklepy internetowe już ściemniają i wcale nie pokazują najniższej ceny z ostatnich 30 dni
Niektóre sklepy internetowe już ściemniają i wcale nie pokazują najniższej ceny z ostatnich 30 dni
Dyrektywa Omnibus nakłada na sprzedawców obowiązek podawania informacji o najniższej cenie przecenionego towaru z 30 dni. Tylko jak konsument miałby sprawdzić, że podana kwota jest prawdziwa? Nasi czytelnicy już zgłaszają pierwsze budzące wątpliwości przypadki. Tymczasem fałszywa najniższa cena może słono kosztować sklep internetowy. Kary wynoszą nawet 40 tys. zł.

Już po pierwszym dniu obowiązywania nowe przepisy okazały się nieco dziurawe
Od 1 stycznia na sklepy nałożono nowe obowiązki dotyczące informowania konsumentów o cenach przecenionych towarów. Sprzedawcy każdorazowo muszą podać informację o najniższej cenie z ostatnich 30 dni. Krajowa ustawa implementacyjna zawiera raptem dwa wyjątki: jeden dla produktów szybko psujących się, drugi dla towarów dopiero co wprowadzonych do sprzedaży. Ledwo co sprawdziliśmy, jak największe polskie sklepy internetowe radzą sobie z nowymi przepisami, a już czytelnicy zwrócili nam uwagę na kolejny poważny problem.
Okazuje się, że niektóre sklepy po prostu podają nieprawdziwe informacje. Jeden ze sprzedawców miał na stronie internetowej swojego sklepu podać pierwotną cenę bez obniżek. Tymczasem oferowany przez niego towar w połowie grudnia miał kosztować dużo mniej niż teraz. Jako że nie jesteśmy w stanie zweryfikować prawdziwości tej konkretnej relacji, nie podajemy nazwy sklepu ani rodzaju towaru. Obydwa archiwizatory stron internetowych nie mają w swoich zbiorach tej konkretnej oferty. Tutaj dochodzimy do istoty problemu: jak właściwie konsument miałby zweryfikować, czy informacja o najniższej cenie jest prawdziwa?
Już w poprzednim tekście zwracałem uwagę na to, że nowe przepisy może i nakładają słuszne. Nie precyzują jednak formy ich wykonania w wystarczającym stopniu. Oberwało się wtedy rozporządzeniu wykonawczemu, w którym zabrakło nakazu wskazania wprost, że widoczna w ofercie przekreślona cena jest rzeczywiście tą najniższą z ostatnich 30 dni. Być może należałoby również nakazać publikowanie dat obowiązywania tej najkorzystniejszej oferty?
Powyższe propozycje zwiększyłyby czytelność ofert, które pojawiły się po wejściu w życie dyrektywy Omnibus. Nie da się jednak ukryć, że fałszywa najniższa cena wciąż mogłaby się przez nie prześlizgnąć. Równocześnie konsumenci nie mają przecież dostępu do baz danych sklepów internetowych. Nikt na razie nie zmusza sprzedawców do stworzenia wygodnych narzędzi umożliwiających sprawdzenie sobie kształtowania się ceny przecenionego produktu przez 30 ostatnich dni. Nowe prawo nie chroni więc przed fikcyjnymi obniżkami tak, jak powinno.
Już jedna fałszywa najniższa cena może kosztować sklep internetowy 40 tysięcy złotych
Na szczęście nie wszystko stracone. Konsument z odrobiną samozaparcia i klawiszem Print Screen na klawiaturze jest w stanie udowodnić takie praktyki nieuczciwemu sprzedawcy. Jeżeli podejrzewamy, że sklep nie jest wobec nas uczciwy, to możemy śledzić oferty przecenionych produktów. Robiąc zrzuty ekranu, dokumentujemy zmiany w ich cenie. Ta metoda działa w przypadku ecommerce. Tradycyjny handel wymaga już od nas częstych wizyt w sklepie oraz aparatu fotograficznego w smartfonie.
Jeżeli w którymś momencie informacja o najniższej cenie z ostatnich 30 dni mija się z prawdą, to możemy poinformować Inspekcję Handlową, załączając zrobione zdjęcia. Fałszywa najniższa cena stanowi naruszenie art. 4 ust. 3 ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług. Zgodnie z jej art. 6 taka praktyka naraża nieuczciwego sprzedawcę na karę pieniężną.
Biorąc pod uwagę specyfikę działalności sklepów internetowych, można śmiało się spodziewać, że jeden skuteczny donos oznacza przynajmniej kilka naruszeń naraz. Inspektor wymierzając karę, uwzględnia kilka czynników. Znajdziemy wśród nich skalę naruszenia obowiązku informacyjnego, jak i wielkość obrotów przedsiębiorcy.
zobacz więcej:
24.03.2026 12:17, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 12:06, Aleksandra Smusz
24.03.2026 11:56, Mateusz Krakowski
24.03.2026 11:47, Rafał Chabasiński
24.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz
22.03.2026 12:11, Rafał Chabasiński
22.03.2026 11:05, Aleksandra Smusz
22.03.2026 9:45, Mateusz Krakowski
22.03.2026 8:45, Mariusz Lewandowski


























