Władze Białorusi chcą, by małżeństwa miały dostęp do darmowego in vitro. Kościół oburzony

Gorące tematy Zagranica dołącz do dyskusji (218) 22.05.2020
Władze Białorusi chcą, by małżeństwa miały dostęp do darmowego in vitro. Kościół oburzony

Maciej Bąk

Aleksander Łukaszenko wprowadza dla swoich obywateli wyjątkowo postępowe – jak na białoruską parodię demokracji – rozwiązanie. Zabiegi in vitro na Białorusi będą bowiem od przyszłego roku dostępne za darmo dla wszystkich chętnych małżeństw. Nasi wschodni sąsiedzi, w tej przynajmniej dziedzinie, przegonią Polskę, która od kilku lat – poprzez działania swojego rządu – traktuje to rozwiązanie po macoszemu.

In vitro na Białorusi

Jak pisze dzisiejsza Rzeczpospolita, w poniedziałek prezydent Białorusi podpisał rozporządzenie wprowadzające darmowe in vitro na Białorusi. Prawo do niego dostaną wszystkie chętne małżeństwa, o ile kobieta nie ma więcej niż 40 lat. Taki zabieg będzie można przeprowadzić raz do roku.

Decyzja Aleksandra Łukaszenki oburzyła hierarchów białoruskiego kościoła katolickiego. Jak czytamy w Rzeczpospolitej, w tej sprawie protestuje między innymi arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz. „Zwracam się do wszystkich duchownych, osób konsekrowanych i świeckich wiernych o organizację akcji modlitewnych, w których przepraszajmy Boga za wszystkie grzechy przeciwko życiu i rodzinie, jakie dzisiaj mają miejsce na Białorusi, oraz o uchylenie planów sztucznego zapłodnienia”, pisze arcybiskup w cytowanym przez Rzepę oświadczeniu opublikowanym na stronie catholic.by.

W Polsce to nie do pomyślenia

Niestety takie informacje nad Wisłą przyjmujemy z zawstydzeniem. Rządząca Polską od 2015 roku partia Prawo i Sprawiedliwość nie jest zwolenniczką państwowego finansowania zabiegów in vitro. Dziś refundację takich zabiegów biorą na siebie samorządy. Pionierem była Łódź, jej śladem poszły między innymi Gdańsk i Chojnice. Efekty są, bo na przykład w Gdańsku po 1,5 roku działania miejskiego programu in vitro urodziła się setka dzieci. To jednak nie przekonuje polskich władz centralnych, które w tym temacie – jak zresztą w wielu innych – idą pod dyktando kościoła.

W przypadku Białorusi decyzja o darmowym in vitro jest też podyktowana problemem wyludniania się kraju. U naszych wschodnich sąsiadów żyje niecałe 9,5 miliona ludzi, z czego aż dwa miliony w stolicy, w Mińsku. Co roku Białoruś „chudnie” o kilkadziesiąt tysięcy osób. Wielu wyjeżdża za granicę i zostaje w niej na stałe, a imigrantów jest jak na lekarstwo. Dlatego białoruskie władze liczą, że dzięki in vitro urodzi się więcej dzieci, choć lawinowego skoku nie ma co się spodziewać. Bo to jednak niski poziom życia jest głównym powodem wyludniania się Białorusi.

218 odpowiedzi na “Władze Białorusi chcą, by małżeństwa miały dostęp do darmowego in vitro. Kościół oburzony”

    • Nowoczesna wolność i demokracja to była 5 lat temu. Polska pod dyktaturą PiS to taka sama zacofana dyktatura co Białoruś.

  1. Ja uważam, że każdy kto chce powinien mieć dostęp do in vitro, ale nie rozumiem dlaczego miałoby to być finansowane z budżetu państwa – lepiej te pieniądze przeznaczyć na adopcję/sierocińce

    • Ponieważ w ten sposób walczysz z niskim przyrostem naturalnym i dajesz szansę rodzinom na posiadanie potomstwa.

      • A dla mnie to kosztowna fanaberia dla tych, którzy nie chcą adoptować dziecka, ponieważ to musi być krew z ich krwi ;)

        Ja bym przeznaczył te pieniądze na adopcję i rodzinne domy dziecka, a ludzie niech swoje zachcianki realizują za własne pieniądze.

        • Ale zdajesz sobie sprawę z tego, jak wygląda przebieg wszytkich procedur adopcyjnych? I że na dzieci czeka się w kolejce, bo do adopcji jest o mniej dzieci niż chętnych par?
          In vitro to metoda leczenia, a nie fanaberia. Równie dobrze zlikwidujmy zupełnie dentystę na nfz, bo zdrowe zęby to fanaberia i wszczepianie protez kończyn, w końcu można chodzić o łasce, jeździć na wózku.

          • Dentysta to jeszcze ale np: za powiększenie biustu NFZ płacić nie powinien, a tej kategorii zabiegiem wydaje mi się in vitro.
            Dodatkowo, jeśli nie przejdziesz procedury adopcyjnej, to może znaczy że nie nadajesz się na rodzica?
            Naprawdę jest więcej chętnych par niż dzieci? To dlatego są pełne sierocińce?

          • Trudno kontynuować rozmowę z osobą nie mająca żadnej wiedzy w temacie. Sierocińcy w Polsce nie ma, to nie XIX wiek, mamy domy dziecka, gdzie 90% dzieci ma rodziców, ale z różnych powodów nie mogą się nimi zajmować, najczęściej to rodziny patologiczne. Ich sytuacja prawna nie pozwala na przysposobienie przez inną rodzinę.
            Jeśli porównujesz bezpłodność do zbyt małego biustu to trudno dyskutowac z innymi argumentami.

          • Określeń „dom dziecka” i „sierociniec” używam jako synonimów
            Traktuję in vitro jak korektę biustu, bo bezpłodne pary mogą „dorobić się” dziecka również na inne sposoby

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *