Dlaczego posłowi Dominikowi Tarczyńskiemu wszystkie słowa ujdą na sucho?
Jeśli ktokolwiek liczy na to, że poseł Dominik Tarczyński odpowie za swoje słowa, to lepiej, żeby pozbawił się złudzeń. Posłom można mówić wszystko, bo w najgorszym razie pogrozi się im paluszkiem. Etyka poselska to od dawna nieśmieszny żart.

O słowach posła Dominika Tarczyńskiego w stronę Marcina Mellera usłyszał chyba cały polski Internet. Chyba wszyscy wiedzą, o co chodzi. Aczkolwiek, jeśli ktoś należy do grona szczęśliwców, których ta hucpa ominęła, spieszę z wyjaśnieniem. Marcin Meller powiedział w Drugim Śniadaniu Mistrzów następujące słowa:
Pogrubiony fragment został wycięty z programu i udostępniony na Twitterze bez szerszego kontekstu. W odpowiedzi poseł Dominik Tarczyński napisał Mellerowi, że "olać to mogę twoją matkę". Ha, ha, twoja stara, dobre. Słyszałam sześciolatki, które obruszały się na podobne słowa twierdząc, że są głupie i nie wolno tak mówić. Jak to świadczy o panu pośle - odpowiedzcie sobie sami.
Ale ja w zasadzie nie o tym. Poseł Tarczyński tłumaczy, że chciał, żeby Meller poczuł, co to znaczy, kiedy ktoś szarga pamięć rodziny. Występował tu niejako w roli adwokata krewnych Żołnierzy Wyklętych. Oczywiście, jego dziadek walczył w Narodowych Siłach Zbrojnych i sam należał do tych, którzy byli prześladowani przez władze komunistyczne. Potrafię zrozumieć emocje. Nie potrafię zrozumieć zachowania. I nie muszę, bo posłowi Dominikowi Tarczyńskiemu włos z głowy nie spadnie.
Komisja Etyki Sejmowej uprawnienia
Jak znam życie, wszystko spłynie do Komisji Etyki Sejmowej, która może jedno, wielkie nic. Zwróci uwagę, udzieli upomnienia albo nagany. Poseł Tarczyński okrutnie się tym przejmie, tak samo, gdy przejął się, gdy zwrócono mu uwagę, że nie powinien porównywać Kamili Gasiuk-Pihowicz do Adolfa Hitlera. Nie przejął się także wtedy, kiedy poseł Marcin Kierwiński z PO oskarżył go o pomówienia w sprawie Airbus Helicopters. Dlaczego miałby? Immunitetu nikt mu nie odbierze, może mówić co chce i o kim chce. Co prawda Sejm może na niego nałożyć karę, ale chyba nikt nie spodziewa się tego, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości uznają, że trzeba go ukarać. Rodzina rzecz święta, ale może bez przesady. Emocje się sprzedają, tymi emocjami jesteśmy cynicznie rozgrywani. Chamskie odzywki są jednak dawkowane ostrożnie i powoli, bo jeśli by się ludziom opatrzyły za bardzo, to w następnej kadencji musieliby się chyba zacząć bić na sali plenarnej. Opowiem wam zresztą dowcip wyjęty prosto z Zasad Etyki Poselskiej:
Zresztą, tu nawet nie chodzi tylko o posła Dominika Tarczyńskiego. Mamy przecież skandaliczne wypowiedzi posła Stefana Niesiołowskiego czy posłanki Krystyny Pawłowicz, którzy po prostu prześcigają się w wymyślnych sformułowaniach na temat bliźniego swego. Wicemarszałek Ryszard Terlecki bez pardonu powiedział do posła Krzysztofa Truskolaskiego "Ty głupku, zjeżdżaj stąd". I co? I nic. Wicemarszałek Terlecki siedzi wygodnie w swojej ławie i cieszy się, że o nim mówią, że grzeją się emocje. Posłowie rachują sobie, jaką będą mieli z tego korzyść polityczną. Ale nie zrobią krzywdy ani sobie, ani opozycji. Owszem, ktoś tam straci immunitet, komuś tam obetną pensję, ale raczej w Nowoczesnej, nie w Platformie.
Manus manum lavat
Nie chcę powiedzieć, że posłowie są absolutnie bezkarni, bo nie są. Ale z jakichś powodów jedni straszą drugich Trybunałem Stanu, a potem, przychodzi do działań, jakoś nikt się nie kwapi zrobić cokolwiek. Owszem, obrzucają się oskarżeniami w jedną i w drugą stronę, tylko nic z tego nie wynika. A kiedy przychodzi do obelg i paskudnych słów pod adresem innych, Komisja Etyki Sejmowej grozi paluszkiem niesfornemu posłowi i wszystko załatwione. Zasada dbałości o dobre imię Sejmu jest tylko pustym frazesem, zwykłą kpiną z obywateli. Ostatecznie i tak ludzie dzielą się na dwa obozy. Jeden powie, że "co za cham", a drugi odpowie "też jest człowiekiem, miał prawo się zdenerwować, a poza tym dobrze przygadał". Żaden z obozów nie widzi (albo nie chce widzieć), że jest tylko zasobem w sejmowych przepychankach. Raz jedni górą, raz drudzy, ale krzywdy sobie nawzajem nie zrobią.
Mój redakcyjny kolega Marek napisał kiedyś, że język debaty publicznej wylądował w ścieku. Powiem więcej. Ten ściek przedostał się już do wód gruntowych, my tę wodę pijemy i z niesmakiem odkrywamy, że dziwnie smakuje uryną.
zobacz więcej:
11.03.2026 16:13, Marcin Szermański
11.03.2026 14:22, Marcin Szermański
11.03.2026 13:33, Piotr Janus

Sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe urzędników. Chaos, błędy i brak kontroli. Tak łatwo można ukryć majątek
11.03.2026 13:09, Miłosz Magrzyk
11.03.2026 12:04, Mateusz Krakowski
11.03.2026 11:13, Joanna Świba
11.03.2026 10:22, Joanna Świba
11.03.2026 9:10, Marcin Szermański
11.03.2026 8:34, Marcin Szermański
11.03.2026 8:11, Aleksandra Smusz
11.03.2026 7:03, Filip Dąbrowski
11.03.2026 6:39, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 22:18, Filip Dąbrowski
10.03.2026 21:10, Mateusz Krakowski
10.03.2026 18:35, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 15:53, Rafał Chabasiński
10.03.2026 15:41, Rafał Chabasiński
10.03.2026 13:59, Miłosz Magrzyk
10.03.2026 12:50, Marcin Szermański
10.03.2026 12:46, Aleksandra Smusz

Kilka centymetrów różnicy w szynach decyduje o miliardach euro. Tak działa najważniejszy punkt na mapie Polski, o którym nie słyszałeś
10.03.2026 11:15, Piotr Janus
10.03.2026 9:08, Jakub Bilski
10.03.2026 8:34, Piotr Janus
10.03.2026 7:46, Aleksandra Smusz
10.03.2026 7:20, Mateusz Krakowski
10.03.2026 6:15, Aleksandra Smusz
09.03.2026 17:33, Joanna Świba

Bez tego jednego dokumentu będziesz musiał dopłacić tysiące do starych rachunków za prąd. Termin mija lada dzień
09.03.2026 16:14, Jerzy Wilczek
09.03.2026 13:33, Aleksandra Smusz

























