Język debaty publicznej w Polsce wylądował w ścieku
O ile, drogi Czytelniku Bezprawnika, nie obudziłeś się po latach hibernacji właśnie dziś, to zapewne śledziłeś mniej lub bardziej uważnie zamieszanie związane z ostatnim w tym roku posiedzeniem Sejmu. Niezależnie od tego, której stronie politycznego sporu przyznajesz rację, to wiedz jedno: właśnie Polacy stracili szansę na dobre prawo.

Spory polityczne były, są i będą normalnym elementem życia codziennego każdego, demokratycznego kraju. To oczywiste, że dla jednych ideałem są podatki mocno progresywne, a dla innych każdy podatek jest w najlepszym wypadku złem koniecznym. Jedni są zwolennikami szeroko dostępnej, legalnej aborcji, dla innych zaś już zapłodniona komórka jajowa jest człowiekiem i zasługuje na prawną ochronę. Jedni wolą centralizacją władzy, inni - jej rozproszenie. To normalne.
Republika rzeczą wspólną
Jednocześnie warto zauważyć - a o tym często zapominamy w gorączce politycznego sporu - że ustrój demokratyczny zakłada władzę większości przy poszanowaniu praw mniejszości. Tak zresztą opisał demokrację członek obecnego rządu Jarosław Gowin w 2009 r. w wypowiedzi dla Rzeczpospolitej. Dlatego też polska konstytucja z 1997 r. stanowi:
Powyższe zasady znajdują odzwierciedlenie w zasadniczej części konstytucji. Podział władz, samorządy lokalne i zawodowe, rozbudowany katalog praw człowieka - to wszystko stanowi wyraz pewnej idei państwa jako rzeczy wspólnej. Zresztą, takie jest przecież znaczenie słowa "rzeczpospolita", wywodzącego się z rzymskiego "res publica" - "rzecz wspólna".
Ale trudno mówić o wspólnocie, jeśli obecne wydarzenia wokół Sejmu jedna strona relacjonuje tak:
a druga tak:
zaś telewizja publiczna swoją misję obiektywnego informowania rodaków rozumie w ten sposób:
Nie będę przy tym oceniał intencji polityków zasiadających w Sejmie, od tego jest mnóstwo specjalistów lepiej odczytujących dalekosiężne plany z mimiki posłanek i posłów.
Dyskusja? Jaka dyskusja?
Jako prawnika daleko bardziej interesuje mnie to, jak są i będą tworzone przepisy, które będę musiał stosować w praktyce. A perspektywa na dobre prawo przeminęła z wiatrem. I to nawet paradoksalnie nie tylko dlatego, że obecna władza za punkt honoru obrała sobie zdemolowanie Trybunału Konstytucyjnego (gdyby tylko posłowie czytali Bezprawnika...).
Większym problemem jest brak chęci do dyskusji o tworzonym prawie. Spektakularnym tego przykładem było głosowanie nad projektem przyszłorocznego budżetu, a konkretnie: głosowanie zbiorczo poprawek rządzącej większości oraz, osobno, opozycji. Takie postawienie sprawy nie tylko budzi wątpliwości co do legalności procedury ustawodawczej (a w konsekwencji: konstytucyjności ustawy budżetowej). Artykuł 61 regulaminu Sejmu stanowi przecież (podkreślenie własne):
Brak debaty nad projektami ustaw, będący wyrazem przekonania o własnej nieomylności projektodawcy, to błąd, który wielokrotnie w ciągu ostatniego roku inspirował wiele tekstów na Bezprawniku. Pisaliśmy o absurdach związanych ze sprzedażą ziemi rolnej, problemach z zajęciami komorniczymi świadczeń z programu 500 plus czy - mój faworyt w kategorii "prawniczy bubel roku" - nieprzemyślana do końca podwyżka płacy minimalnej, która pozbawi wsparcia z Funduszu Alimentacyjnego najsłabiej zarabiające kobiety.
To wszystko konsekwencja pośpiechu w realizacji programu wyborczego. Obecny rząd niewątpliwie jest konsekwentny w odhaczaniu kolejnych zrealizowanych wyborczych obietnic. Szkoda tylko, że nierzadko owocuje to projektami, których jakość "nie zachwyca" równie mocno, jak Słowacki Gałkiewicza w "Ferdydurke".
Dobre prawo? Polacy na to zasługują
Atmosfera wojny domowej, zamachu stanu, spisku prowokatorów i siania zamętu przez wichrzycieli inspirowanych przez obce mocarstwa źle wpłynie zarówno na zwolenników KOD-u, jak i wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Dobre prawo - niekoniecznie takie, z którym się zgadzamy - jest wartością samą w sobie. A jego braki już zaczynamy obserwować,m.in. obserwując spadające prognozy gospodarcze.
Czy rząd i opozycję będzie stać na pohamowanie emocji i prowadzenie debaty publicznej w formie, na jaką Polacy zasługują?
zobacz więcej:
11.03.2026 16:13, Marcin Szermański
11.03.2026 14:22, Marcin Szermański
11.03.2026 13:33, Piotr Janus

Sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe urzędników. Chaos, błędy i brak kontroli. Tak łatwo można ukryć majątek
11.03.2026 13:09, Miłosz Magrzyk
11.03.2026 12:04, Mateusz Krakowski
11.03.2026 11:13, Joanna Świba
11.03.2026 10:22, Joanna Świba
11.03.2026 9:10, Marcin Szermański
11.03.2026 8:34, Marcin Szermański
11.03.2026 8:11, Aleksandra Smusz
11.03.2026 7:03, Filip Dąbrowski
11.03.2026 6:39, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 22:18, Filip Dąbrowski
10.03.2026 21:10, Mateusz Krakowski
10.03.2026 18:35, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 15:53, Rafał Chabasiński
10.03.2026 15:41, Rafał Chabasiński
10.03.2026 13:59, Miłosz Magrzyk
10.03.2026 12:50, Marcin Szermański
10.03.2026 12:46, Aleksandra Smusz

Kilka centymetrów różnicy w szynach decyduje o miliardach euro. Tak działa najważniejszy punkt na mapie Polski, o którym nie słyszałeś
10.03.2026 11:15, Piotr Janus
10.03.2026 9:08, Jakub Bilski
10.03.2026 8:34, Piotr Janus
10.03.2026 7:46, Aleksandra Smusz
10.03.2026 7:20, Mateusz Krakowski
10.03.2026 6:15, Aleksandra Smusz
09.03.2026 17:33, Joanna Świba

Bez tego jednego dokumentu będziesz musiał dopłacić tysiące do starych rachunków za prąd. Termin mija lada dzień
09.03.2026 16:14, Jerzy Wilczek
09.03.2026 13:33, Aleksandra Smusz

























