1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Podejrzany o śmierć posła Litewki wyszedł z aresztu. Wystarczyło 40 tysięcy złotych

Podejrzany o śmierć posła Litewki wyszedł z aresztu. Wystarczyło 40 tysięcy złotych

Podejrzany o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w wyniku którego zginął poseł Łukasz Litewka, wyszedł na wolność po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Skorzystał więc z możliwości, jaką przewiduje Kodeks postępowania karnego. Możliwości, która – w ocenie wielu komentatorów – nie powinna istnieć, a przynajmniej nie w tym przypadku.

Marcin Szermański03.05.2026 12:39
Prawo

Podejrzany o śmierć posła Litewki opuścił areszt po wpłaceniu kaucji

O wypuszczeniu podejrzanego po wpłaceniu kaucji poinformowała Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu, która na portalu X opublikowała następujące oświadczenie:

W reakcji na pytania o aktualny stan śledztwa w sprawie wypadku, skutkujacego śmiercią posła Łukasza Litewki, informuję, iż podejrzany o spowodowanie tego zdarzenia został dziś zwolniony z tymczasowego aresztowania – wobec wpłaty ustalonej przez sąd kwoty poręczenia majątkowego.

Szum medialny wokół tego, że nie żyje Łukasz Litewka, nie ustaje, wręcz przeciwnie. W internecie pojawiają się liczne teorie spiskowe, a wypuszczenie z aresztu podejrzanego po wpłaceniu poręczenia majątkowego jest wodą na młyn pod różne sensacyjne hipotezy. I nie ma się co dziwić.

Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, podejrzany przyznał się do popełnienia wypadku, ale w świetle panującego prawa nie można go nazwać winnym przed ogłoszeniem wyroku sądu. Osobiście jestem zaskoczony, że sąd zgodził się na wypuszczenie 57-letniego kierowcy po wpłaceniu kaucji, skoro prokuratura od początku była temu przeciwna. Wskazywała na różne wersje wyjaśnień podejrzanego – raz wspominał o utracie przytomności, innym o zaśnięciu.

Kaucja w wysokości 40 tysięcy złotych

Mimo to sąd ustalił wysokość poręczenia majątkowego na 40 000 złotych. Zostało ono opłacone, a podejrzany opuścił areszt i na wolności będzie czekał na dalszy rozwój wydarzeń, który zapewne zakończy się rozprawą sądową. Czy jest to fair wobec ofiary, jej rodziny i przyjaciół? Nie, i to nie tylko wobec nich.

To zresztą nie pierwszy raz, gdy zbyt łagodna kara za spowodowanie śmiertelnego wypadku budzi społeczne oburzenie. Polskie sądy wielokrotnie były krytykowane za pobłażliwość wobec sprawców wypadków drogowych, w których ginęli niewinni ludzie. Coraz częściej pada też postulat wprowadzenia osobnej kategorii przestępstwa, jaką byłoby zabójstwo drogowe w kodeksie karnym – z surowszymi widełkami kar i mniejszym polem do uznaniowości.

Prawo jest równe dla wszystkich, o ile wszyscy mają tyle samo pieniędzy

Sądy zostały stworzone po to, aby wymierzać sprawiedliwość. Trudno jednak nie zauważyć, że jeśli ma się dużo, ale to naprawdę dużo pieniędzy, to o końcowym werdykcie często nie decydują same dowody, ale dobry (czyli drogi) adwokat. Nie będę przytaczał tu takich przykładów, ale nie tylko Polska, ale i cały świat zna niezliczone haniebne wyroki sądów korzystne dla bogatych podejrzanych. Gdyby na ich miejscu był postawiony przeciętny Kowalski, to przegrałby rozprawę z kretesem. Nie miałby żadnych szans.

Poręczenie majątkowe dzieli podejrzanych na bogatych i biednych

Tak też jest trochę z poręczeniami majątkowymi. Mogą być one ustalane w różnej wysokości przez sąd, ale głównym mianownikiem jest fakt, że dzielą one podejrzanych na lepszych i gorszych, a więc bogatszych i biedniejszych. Co prawda teoretycznie nie można określić wysokości poręczenia „z kapelusza”, a kwota ta ma brać pod uwagę sytuację materialną podejrzanego, o czym mowa w Art. 266. § 2. Kodeksu postępowania karnego:

Wysokość, rodzaj i warunki poręczenia majątkowego, a w szczególności termin złożenia przedmiotu poręczenia, należy określić w postanowieniu, mając na względzie sytuację materialną oskarżonego i składającego poręczenie majątkowe, wysokość wyrządzonej szkody oraz charakter popełnionego czynu.

W tym przypadku kwota została ustalona na 40 000 zł. Dla jednych to dużo, dla innych mało, ale dla podejrzanego o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na tyle mało, że był w stanie wpłacić kaucję w takiej wysokości. Wielu jednak nie ma takiej możliwości, a przecież nie każdy podejrzany faktycznie jest winny.

Sens instytucji tymczasowego aresztowania w sprawie posła Litewki

Tym bardziej jestem zdumiony, że za wypadek skutkujący śmiercią nie zwykłego Kowalskiego, a posła RP – do którego rzekomo podejrzany przyznał się podczas przesłuchania – nie został przedłużony areszt, lecz wprowadzono możliwość zwolnienia za kaucją. Tym bardziej, że ostatnie lata pokazują, iż prokuratura chętnie wnioskuje o areszt w sprawach znacznie błahszych, a sądy zwykle takie wnioski uwzględniają. W tej sprawie było odwrotnie – prokuratura chciała przedłużenia izolacji podejrzanego, a sąd uznał poręczenie majątkowe za środek wystarczający.

To paradoks, który warto zestawić z szerszą krytyką tego, jak w Polsce stosuje się tymczasowe aresztowanie. Z jednej strony środek ten bywa nadużywany wobec osób podejrzanych o stosunkowo drobne przestępstwa, z drugiej – w sprawach z medialnym ciężarem gatunkowym potrafi ustąpić miejsca kaucji, choć przesłanki przemawiałyby raczej za jego utrzymaniem.

Kaucja jako przywilej dla zamożnych

Wszystko to rodzi szereg pytań, także o sens samej instytucji poręczenia majątkowego. Milioner zawsze znajdzie milion czy dwa, by wpłacić kaucję, podczas gdy zwykły Kowalski, zarabiający pensję minimalną czy nawet średnią krajową, może mieć problem uzbierać choćby wspomniane 40 000 złotych. A przecież ostatecznie może się okazać, że to milioner jest winny zarzucanych mu czynów, a Kowalski – nie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi