Fundacja kościelna chciała wypożyczyć… krzyż na Giewoncie na obchody 100-lecia niepodległości

Na wesoło dołącz do dyskusji (96) 06.09.2018
Fundacja kościelna chciała wypożyczyć… krzyż na Giewoncie na obchody 100-lecia niepodległości

Justyna Bieniek

Potrzebujemy czegoś wielkiego, czegoś z rozmachem – pomyśleli przedstawiciele jednej z organizacji i napisali do Tatrzańskiego Parku Narodowego prośbę o wypożyczenie znajdującego się na szczycie Giewontu krzyża. Krzyż miał uświetnić obchody 100-lecia odzyskania niepodległości, choć ostatecznie pozostał na Giewoncie.

Fundacja chciała wypożyczyć krzyż na Giewoncie

Jak informuje RMF jedna z kościelnych fundacji doszła do wniosku, że obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości są na tyle doniosłym wydarzeniem, że zwykłe imprezowe akcesoria to jednak za mało. Doniosłość i powaga wydarzenia może zostać podniesiona tylko przez niecodzienny element – najbardziej znany krzyż w Polsce. Tak, ten stojący na Giewoncie.

Ponieważ jednym z najpopularniejszych haseł we współczesnym świecie jest chcieć to móc. Postanowili nie tracić czasu i napisali wniosek o wypożyczenie krzyża do dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wniosek – czemu raczej nie można się dziwić – został odrzucony. Niemniej jednak rozmach pozostał.

Rozmach obchodów 100-lecia (odzyskania) niepodległości

Trudno uwierzyć, że ktoś faktycznie mógł na poważnie potraktować nie tylko prośbę, ale i sam pomysł wypożyczenia – a co za tym idzie rozebrania, zniesienia na dół, ponownego wniesienia i złożenia krzyża, ze szczytu liczącego sobie ponad 1800 m n.p.m. Nawet z prawnego, a tym bardziej ekonomicznego punktu widzenia jest to mało prawdopodobne. Wszystko wskazuje jednak na to, że tak. Pomysł, choć wydaje się żartem i próbą wzbudzenia sensacji – a może bardziej pokłosiem zakładu w stylu: potrzymaj mi piwo – zdaniem portalu RMF24.pl, jest jak najbardziej autentyczny.

117-letni krzyż na Giewoncie jest tak żywym i wymownym symbolem i świadkiem historii, że widocznie organizatorzy patriotycznego wydarzenia uznali, że nie tylko uświetni on ich uroczystość, ale również przyciągnie tłumy. W końcu kto nie chciałby zobaczyć czegoś tak absurdalnego.

Wszystko wskazuje na to, że dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego nie ma tak wizjonerskiego zapatrywania na kwestie marketingowego wykorzystania elementów tatrzańskiej infrastruktury. Jak rokrocznie pokazują statystyki, liczba turystów chcących m.in. zobaczyć z bliska krzyż nie maleje. Polacy w Tatrach to niezmiennie dość popularny widok.