Lex Trynkiewicz – ustawodawcy jednak nie wyszło i po wyjściu z więzienia „bestie” będą trafiać na wolność

Państwo Społeczeństwo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (13) 02.02.2019
Lex Trynkiewicz – ustawodawcy jednak nie wyszło i po wyjściu z więzienia „bestie” będą trafiać na wolność

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Okazało się, że tzw. lex Trynkiewicz – czyli prawo dotyczące umieszczania niebezpiecznych przestępców w Gostyninie – jednak nie jest dopracowane. Sąd Najwyższy orzekł, że póki nie będzie prawomocnego wyroku w sprawie danego przestępcy, nie można umieścić tej osoby w specjalnym ośrodku.

Lex Trynkiewicz – miał być Gostynin, jest czekanie na wyrok na wolności

Lex Trynkiewicz miało pozwolić na umieszczanie niebezpiecznych przestępców w ośrodku w Gostyninie. To miało zapobiec sytuacji, w której osoby nazywane potocznie mianem „bestii” wychodziłyby prosto z więzienia na wolność. A tam dokonywałyby kolejnych, szczególnie brutalnych przestępstw. Mianem „bestii” określa się osoby, które według opinii psychologa i psychiatry mają zaburzenia psychiczne. To zwiększa prawdopodobieństwo, że po zakończeniu kary mogłyby popełniać kolejne przestępstwa.

Okazuje się jednak, że Sąd Najwyższy wydał wyrok (Uchwała SN z 30 stycznia 2019 r., sygn. akt III CZP 75/18), który świadczy o pewnej luce w prawie. SN orzekł bowiem, że dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok w sprawie danego przestępcy, ten nie będzie mógł trafić do Gostynina. Tym samym etap przejściowy – między odsiadką a ewentualnym trafieniem do ośrodka – spędzi na wolności.

Jest problem z interpretacją prawa

Wszystko zaczęło się od sprawy mężczyzny, który został zakwalifikowany przez biegłych jako potencjalnie bardzo niebezpieczny. Przestępca ma stwierdzone silne zaburzenia urojone. To znacznie zwiększa ryzyko, że po wyjściu na wolność dokona kolejnych napaści na tle seksualnym (co miało miejsce w przeszłości). Sąd I instancji przychylił się do tego stanowiska. Uznał też, że fakt, że bezdomność i brak wsparcia ze strony rodziny może przyczynić się do tego, że nie respektowałby warunków nadzoru prewencyjnego. I to nawet w momencie, gdy mężczyzna przyrzekł, że po zakończeniu kary pójdzie na terapię. Sąd zdecydował, że przestępca trafi do zakładu zamkniętego. Sprawa trafiła do sądu apelacyjnego, a ten miał wątpliwości, czy taka procedura w ogóle jest dopuszczalna. Głównie dotyczące tego, czy  przepisy o udzieleniu zabezpieczenia w sprawie cywilnej należy zastosować w procedurze o uznanie przestępcy za osobę stwarzającą zagrożenie. Bo przecież zostały one uchwalone z myślą o roszczeniach pieniężnych, a nie o ochronie bezpieczeństwa publicznego.

Zastrzeżenia ma też Rzecznik Praw Obywatelskich. Jego zdaniem luka w tzw. lex Trynkiewicz jest faktem. RPO nie neguje przy tym konieczności izolacji niebezpiecznych przestępców kończących odsiadkę. Twierdzi tylko, że aby to było możliwe zgodnie z prawem, to powinny zostać uregulowane przepisy dotyczące umieszczania w ośrodku. Sąd Najwyższy zgodził się, że pozbawianie wolności na podstawie kodeksu postępowania cywilnego jest bezzasadne. Wskazuje też na odrębne funkcjonowanie kontroli sądu cywilnego od karnego.

Sąd Najwyższy dodaje jednocześnie, że prawo musi zmienić ustawodawca – orzeczenia SN nie mogą zastąpić przepisów.