Nawacki jak Rejtan. Prezes sądu w Olsztynie staje na głowie, by listy poparcia do KRS pozostały tajne. I właśnie przebił granicę absurdu

Gorące tematy Państwo Prawo dołącz do dyskusji (209) 21.01.2020
Nawacki jak Rejtan. Prezes sądu w Olsztynie staje na głowie, by listy poparcia do KRS pozostały tajne. I właśnie przebił granicę absurdu

Maciej Bąk

Gdyby Łukasz Fabiański bronił polskiej bramki w ćwierćfinale z Portugalią tak, jak Maciej Nawacki broni swojej listy poparcia do KRS, to mielibyśmy co najmniej medal na Euro 2016. Tylko że Nawacki nie broni interesu publicznego, tylko samego siebie. I swojej wyjątkowo kontrowersyjnej kandydatury do Krajowej Rady Sądownictwa. Dziś stanął na głowie, by sędzia Paweł Juszczyszyn nie mógł w Kancelarii Sejmu zobaczyć list poparcia. Rzutem na taśmę, z urlopu, cofnął mu delegację, gdy ten… był już w Warszawie.

Listy poparcia do KRS – czemu nie możemy ich poznać?

Mówi się, że listy poparcia do KRS to najpilniej strzeżona tajemnica „dobrej zmiany”. Są bowiem bardzo duże podejrzenia, że albo ich po prostu nie ma, albo nie ma na nich wymaganej liczby 25 nazwisk sędziów, popierających danego kandydata. Gdyby okazało się, że były one niepełne, runęłaby cała układanka, na której rząd PiS zbudował swój zreformowany system sądownictwa. Każdy kolejny desperacki gest, utrudniający ich poznanie, utwierdza nas w przekonaniu że z listami coś jest nie tak.

Z listami od początku był problem. Kiedy posłowie zwrócili się o ich upublicznienie, dostali… praktycznie puste kartki. Z liczbami od 1 do 25 i wymazanymi nazwiskami. Bo Kancelaria Sejmu uznała, że nazwiska sędziów trzeba zanonimizować. Decyzję tę zaskarżono do sądu administracyjnego, który wydał wyrok nakazujący upublicznienie list. Wszystko wskazywało na to, że zagadka zostanie rozwikłana. Ale wtedy do gry nieoczekiwanie wszedł Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który zarządził kolejne wstrzymanie ich publikacji.

Listy poparcia do KRS – rola sędziego Juszczyszyna

Po trwającym kilka miesięcy pacie zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który – wypowiadając się na temat Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – otworzył drogę również do weryfikacji zgłoszeń kandydatów do KRS. Skorzystał z tego delegowany do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Paweł Juszczyszyn. Przy okazji rozpatrywania jednej z wielu spraw postanowił dowiedzieć się, czy sędzia nominowany przez nową KRS został wybrany prawidłowo. Czyli czy w radzie zasiadają uprawnieni do tego sędziowie. Spadła za to na niego lawina konsekwencji – wśród nich cofnięcie delegacji do sądu okręgowego przez jego szefa – Macieja Nawackiego. To prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, który zasiada w KRS i który sam podpisał się pod swoją kandydaturą i zebrał podpisy kolegów, z których część poparcie bardzo szybko wycofała. Tak, sędzia Nawacki jest sędzią we własnej sprawie. Ale niestety ludzi rządzących naszym państwem kompletnie to nie obchodzi.

Listy poparcia do KRS – dzień absurdu

Paweł Juszczyszyn konsekwencjami się nie przejął i postanowił ciągnąć temat dalej. Pomogła mu Kancelaria Sejmu, która zaprosiła go w połowie stycznia na Wiejską, by móc zobaczyć te dokumenty. Chodziło jej co prawda tylko o głosy poparcia jednej sędzi (zgłoszonej przez obywateli), ale Juszczyszyn chciał zobaczyć wszystkie listy poparcia kandydatów do KRS. Jego szef postanowił jednak walczyć dalej. Przed weekendem podjął decyzję, by… nie zgodzić się na wyjazd swojego podwładnego do Warszawy. Bo nie chciał, by sędzia marnował pieniądze podatników na takie eskapady. Ale w poniedziałek sędzia Nawacki poszedł na urlop, więc jego zastępca ponownie zgodził się na delegację. Juszczyszyn więc z samego rana we wtorek 21 stycznia wyjechał do Warszawy.

Na sędziego przed Kancelarią Sejmu czekał tłum dziennikarzy. Wszyscy liczyli na to, że farsa z listami poparcia się wreszcie skończy. Ale nic z tego. Maciej Nawacki, będąc na urlopie, o… 6:30 wysłał pismo, że ZNOWU cofa Juszczyszynowi delegację. Dotarło ono tam, gdzie powinno, czyli do szefowej Kancelarii Sejmu, która wykorzystała je jako podkładkę do odmówienia pokazania sędziemu czegokolwiek.

Urzędnicy złamali prawo?

Podkładka to może była, ale nie do końca legalna. Sąd Okręgowy w Olsztynie w wydanym właśnie komunikacie dotyczącym sędziego Juszczyszyna podkreśla, że „nawet cofnięcie mu delegacji na przejazd służbowy w żaden sposób nie może wpływać na ważność i legalność czynności procesowej sądu”. A więc umożliwienie sędziemu wykonania swojej pracy może już podchodzić pod artykuł 231 kodeksu karnego. „Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Sami możecie ocenić czy postępowanie urzędników Kancelarii Sejmu podchodzi pod ten przepis.

Nawacki niczym Rejtan

Trudno określić zachowanie sędziego Nawackiego inaczej niż słowem: desperacja. Pytanie tylko – czy robi to tylko w obronie swojej, czy też innych kolegów z Krajowej Rady Sądownictwa. Inni nowi członkowie KRS albo milczą w tej sprawie, albo nieśmiało mówią o tym, by lepiej już opublikować te listy. Każda bowiem kolejna farsa, każdy kolejny taki dzień absurdów, budują wrażenie że Krajowa Rada Sądownictwa od kilku lat może działać nielegalnie. A jeśli by tak było, to każdy kolejny miesiąc jej funkcjonowania oznacza niewyobrażalne skutki dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. I przyszły obowiązek ich naprawiania, co mogłoby trwać latami. Niezależnie od tego, na pewno Maciej Nawacki i jego desperackie próby bronienie list przejdą do historii. Ale nie mogę określić jeszcze czy tej komicznej, czy dramatycznej.

209 odpowiedzi na “Nawacki jak Rejtan. Prezes sądu w Olsztynie staje na głowie, by listy poparcia do KRS pozostały tajne. I właśnie przebił granicę absurdu”

  1. „Bo Kancelaria Sejmu uznała, że nazwiska sędziów trzeba zanonimizować.”
    Czy sędziowie „Dobrej Zmiany” będą wydawać wyroki z kapturami na głowie czy ubrani w kominiarki?

  2. To tajemnica numer 1 w Polsce, zupełnie jak dokumenty dot. zbrodni katyńskiej w ZSRR, które leżały ponoć w tym samym sejfie, co kody do „atomówek” i miał do nich dostęp tylko pierwszy sekretarz…

  3. Lata temu Rokita mówił o szarpnięciu cugli. Na tle mdłej i nieprzekonującej Platformy i męczącej światopoglądowo lewicy PiS jawił się jak ten który ma wizję, kija i marchewkę, czyli wszystkie niezbędne atrybuty by dobrze rządzić, przekonując i tych rozemocjonowanych polityką i otrzymując pozytywnie obojętne wsparcie od tych spokojniejszych. Polityka jest trudna, brudna, rozumiem jazdę po bandzie, rozumiem nieprzychylność wobec środowisk sędziowskich o których ktoś kiedyś powiedział, że niezawisłość pomyliła im się z bezkarnością, ale takie triki jak powyżej zaczynają niebezpiecznie przypominać słowa Prezesa, że władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. PiSowi chodzi o to, żeby na końcu ktoś powiedział o nich w myśl tekstu z piosenki Lady Pank „Wiadomo, wszyscy k*rwy i złodzieje. Nie wyłączając nas.”?

  4. Mnie osobiście powala ta żelazna logika: skoro orzeczenia sądów są złe, niesprawiedliwe, zmieńmy sędziów a nie prawo. Zamiast uszczelnić przepisy tak jak podatki, wprowadza się wymianę aparatu sądowego pod przykrywką oddania władzy zwierzchniej ludowi a gdy lud pyta: kto wybral sędziów, to informacja jest dla ludu poufna. To wszystko kupy się nie trzyma i nie ma nic wspólnego z usprawnieniem pracy sądu, zwiększeniem poczucia sprawiedliwości wyroków czy z możliwością „kontroli” pracy sądów przez naród. Ot, historia z ustawieniem sobie sądów tak jak wcześniej obie partie wiodące robily to z Trybunałem.

    • Tu nie chodzi o żadną logikę ale o to żeby kraść w majestacie prawa i po cichu – czytaj zrobić z obecnej władzy oligarchię.
      Po to trzeba przejąć prokuraturę i służby specjalne oraz spacyfikować sądy i media.

    • Przypomina to sytuację kiedy pod hasłem sanacja ktoś chciałby zastąpić doświadczony personel medyczny dowolnego szpitala adeptami sztuki lekarskiej… A studenta V roku medycyny uczynić ordynatorem. Ktoś, włącznie z inicjatorem tych zmian, chciałby się leczyć w tak zarządzanym szpitalu? Ja nie.

  5. Odnoszę wrażenie, że najgłośniej ‚reformę’ PiSu popierają złodzieje i przekręciarze, bo to im nieudolne sądy pozwolą bezkarnie kraść i rabować. Nie znam ani jednego uczciwego człowieka, który popierałby ‚reformę’ PiS, natomiast menela cieszącego się, że PiS w końcu zrobi porządek z tą ‚qrwą co jego synowi sankcje dała’ już jak najbardziej tak.

  6. przecież to już śmierdzi na kilometr że tam jest lewizna w tych listach. Moim zdaniem te trzy sędziny które wycofały poparcie powinny wystąpić o udostępnienie, nawet choć w swoim zakresie. A skoro są tam ich podpisy a one wycofały poparcie to wystarczy aby ten oszust wyleciał z krs

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *