Jaś Kapela jednak nie zatrzymał opłaty reprograficznej, ale ma ona nie objąć smartfonów

Podatki Technologie dołącz do dyskusji (61) 27.07.2021
Jaś Kapela jednak nie zatrzymał opłaty reprograficznej, ale ma ona nie objąć smartfonów

Jerzy Wilczek

Jakie będą losy opłaty reprograficznej? Pojawiały się głosy, że po medialnych kompromitacjach jej zwolenników, projekt został odstawiony na półkę i prędko w życie nie wejdzie. Wicepremier Gliński zapewnia jednak, że tak się nie stało. Dobra informacja jest taka, że smartfonów opłata ma nie objąć.

Opłata reprograficzna wywoływała ostatnio gigantyczne emocje, również za sprawą Jasia Kapeli, który w dość nieporadny sposób próbował przekonać, że jest ona potrzebna. Bo jeśli nie opłata, to skąd poeci, których nikt nie czyta, mieliby mieć emerytury?

W przestrzeni medialnej pojawiły się jednak plotki, że m.in. po występach Kapeli w „Hejt Parku”, pomysł objęcia opłatą nowoczesnych urządzeń został odstawiony na półkę.

Wicepremier Piotr Gliński zapewnia jednak, że wszystko jest ciągle na tapecie.”Uzgodnienia i konsultacje wciąż trwają, a okres urlopowy nam nie sprzyja” – powiedział polityk w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. I dodał, że to „skomplikowana, systemowa, duża ustawa”, więc pośpiechu być nie może.

Losy opłaty reprograficznej. Nie obejmie smartfonów

Co więc podrożeje? Według propozycji z maja opłata reprograficzna miała objąć na przykład komputery, czytniki e-booków, niektóre aparaty fotograficzne, nagrywarki, ale i płyty CD czy pen-drive’y.

Co ciekawe, na liście nie było smartfonów. Teraz Gliński zapewnia, że to się akurat nie zmieni. „Umówiliśmy się, że w tym rozporządzeniu smartfonów nie będzie i dotrzymamy tego ustalenia” – mówi w rozmowie z „DGP”.

Skoro jednak ustawa nie ma objąć najpopularniejszego urządzenia elektronicznego, to może… w ogóle nie ma sensu? Tu jednak Gliński obstawia przy swoim. Wicepremier zapewnia, że opłata jest „optymalna i sprawiedliwa”. A o innym modelu finansowania ubezpieczeń artystycznych  rząd nawet nie myśli.

Wygląda więc na to, że opłata reprograficzna jednak w końcu zostanie poszerzona o nowe urządzenia – mimo że pomysł nie podoba się chyba nikomu, kto nie uważa się za artystę (lub polityka rządzącej partii). Chyba że medialni „lobbyści” w rodzaju Kapeli znowu będą chcieli przekonywać nas, jak bardzo wszyscy na opłacie zyskają. To może zatrzymać opłatę reprograficzną w nowej wersji na dobre…