Jak Polska długa i szeroka, wielu pracujących ludzi i przedsiębiorców narzeka, że nie podobają im się narzucone przez państwo wysokie składki na ZUS i NFZ, które determinują fakt, że płace w przypadku umów o pracę są niższe, niż mogłyby być. 

W wielu przypadkach przedsiębiorcom opłaca się kombinować tak, by pracownikom płacić oficjalnie najniższą krajową wypłatę, a resztę w innej formie lub zatrudniać ludzi na umowy o dzieło czy inne wersje śmieciówek. Dzięki temu mogą oni docelowo zapłacić pracownikowi więcej, gdyż za niższe stawki nie chcieliby oni wykonywać danej pracy.

Pracownicy często mając wybór, czy zarobić mniej, ale mieć zapewnioną opłatę ZUS, NFZ i innych świadczeń albo nie mieć tych opłat, ale zarobić dużo więcej na umowie śmieciowej, wybiera tę drugą opcję. Co więcej, słysząc już od lat, że niezależnie od tego, że pracodawca wpłaca na ZUS wysokie składki, nie dostaną oni wysokiej emerytury, nie łudzą się, że coś nagle zmieni się na lepsze i kombinują tak, by na ZUS szło jak najmniej z ich wypłaty. Najlepiej nic.

Młode pokolenie często postuluje hasło, żeby zlikwidować ZUS, bo nie jest on nikomu potrzebny, że wystarczy, że każdy będzie miał wybór, czy nie płacić żadnych składek, czy wybrać sobie samemu ubezpieczalnię i odprowadzać składki wiedząc dokładnie, ile dostanie się, przechodząc na emeryturę. Podobnie jest z NFZ. Coraz więcej ludzi, mimo że płacą składki na Narodowy Fundusz Zdrowia, chodzi do prywatnych przychodni lub samemu opłaca sobie wizyty, badania, rehabilitacje.

Ludzi od lat irytuje fakt, że na wizytę czeka się miesiącami. Sam doświadczyłem tego, że lekarz w prywatnej klinice powiedział mi na początku 2014 roku:

Musi pan jak najszybciej przejść zabieg, który możemy wykonać już jutro, ale to będzie pana kosztowało 9 000 zł, albo zapisać się na listę oczekujących, których zabiegi opłaci NFZ. Ten zabieg wykonamy tak samo starannie i dokładnie, korzystając ze wszystkich najnowszych środków i sprzętu, jakim dysponujemy. Niestety dla pana, będzie pan na liście 759 pacjentem, co oznacza, że najwcześniej zoperujemy pana w 2017 roku, we wrześniu. Może pan szukać miejsca w innych szpitalach, gdyż tam kolejki są nieco krótsze, ale całość przyspieszy się maksymalnie o jeden rok, a powinien pan przejść zabieg w ciągu pół roku od tej wizyty, bo jeśli się nie uda zrobić go w tym terminie, to poprzedni zabieg, który przygotowywał do tego, także trzeba będzie powtórzyć, a to jak pan wie, kolejne 7 000 zł.

To była mowa o zabiegu, który miał poprawić komfort mojego życia, ale nie ratował go. Co mają powiedzieć osoby, które po wypadkach, czy w wyniku choroby powinny przejść poważne operacje jak najszybciej, gdyż ich zaniechanie lub odsunięcie w czasie może oznaczać trwałe kalectwo lub utratę życia? A jednak zdarza się, że słyszą, że nie można wykonać operacji czy zabiegu lub wielomiesięcznych rehabilitacji, bo szpital ma ogromną kolejkę, a rehabilitacje owszem, ale na 2-3 tygodnie, a kolejne przysługują po roku, chyba że „magicznie” zwolni się miejsce?

Kolejki związane są zwykle z limitami narzuconymi przez NFZ na szpitale, które nijak mają się do rzeczywistego zapotrzebowania na te usługi. Co ciekawe, mimo kolejek, te same szpitale są w stanie wykonać zabieg „od ręki”, jeśli dany pacjent zapłaci w takiej czy innej formie za wykonanie, leki i rekonwalescencję. Operacje odbędą się na tych samych salach, z tym samym zespołem lekarsko-pielęgniarskim i na tych samych urządzeniach.

Dodatkowo wkurza mnie i wielu innych ludzi to, że często w zabiegach NFZ można zastosować tylko konkretną procedurę leczenia, gdyż za nią jedynie jest zwracana kasa. Co z tego, że są metody mniej inwazyjne, dające dużo trwalsze i lepsze efekty, a także gwarantujące szybszą rekonwalescencję, skoro są one droższe i nie opłaca się za nie zwracać pieniędzy? Niech pacjent, który dowie się skądś, że jest taka możliwość, dopłaci sobie sam.

Już teraz ekonomiści zachodzą w głowę, skąd te instytucje, lub coś, co je zastąpi, będą czerpały pieniądze? Czy będzie jakiś nowy podatek, który pozwoli na ich opłacanie? Kto zapłaci za restrukturyzację, co z całą infrastrukturą, dokumentami, pracownikami, etc.? Co będzie się działo w okresie przejściowym? Czy nie jest to tylko „kiełbasa wyborcza” PO przed starciem z wygrywającym w sondażach PiSem? Przekonamy się (lub nie) już wkrótce.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Masz problemy lub wątpliwości związane z naliczeniem i wypłatą świadczeń z SUS lub pracą i błędami pracowników NFZ i chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Zdjęcie z serwisu shutterstock.com