Czy mogę Agnieszkę Chylińską dać na okładkę, jeśli Agnieszka Chylińska nie udzieliła mi zgody?

Na wesoło Prywatność i bezpieczeństwo dołącz do dyskusji (25) 17.04.2019
Czy mogę Agnieszkę Chylińską dać na okładkę, jeśli Agnieszka Chylińska nie udzieliła mi zgody?

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Agnieszka Chylińska wylądowała na okładce „Wprost” – razem z innymi gwiazdami, które miały się nawrócić. Niby nic wielkiego, ale okazało się, że… Agnieszka Chylińska nie dość, że nic „Wprostowi” nie powiedziała, to jeszcze nie wydała zgody na wykorzystanie wizerunku. Ale czy musiała? Czy okładka z Agnieszką Chylińską to złamanie prawa?

Nie, nie – na razie nie planujemy drukowanej wersji Bezprawnika. A nawet gdyby taka powstała, to pewnie Agnieszka Chylińska (którą skądinąd bardzo cenię za czasy z O.N.A.) raczej nie byłaby pierwszą bohaterką okładki. Ale czy teoretycznie mogłaby być – nawet gdyby sama nie chciała?

Jej menedżerka uważa, że nie.

– Pismo „Wprost” otrzymało ode mnie odmowę rozmowy z Agnieszką Chylińską [..]. Mimo to, użyto jej do propagandy własnego artykułu i wywiadu (którego moja artystka im nie udzieliła) i wykorzystano jej wizerunek na okładce. Wbrew naszej woli – napisała na swoim Instagramie managerka artystki, Joanna Ziędalska.

Problem w tym, że nie zawsze menedżerki i artyści znajdą przepisy. Jak jest w tym przypadku?

Okładka z Agnieszką Chylińską a prawo autorskie

Zobaczmy co na ten temat mówi prawo autorskie. Z jednej strony oczywiście „rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej”. Teoretycznie więc redaktor naczelny papierowego wydania Bezprawnika nawet mnie nie mógłby dać na okładkę – chyba, że bym się na to zgodził.

Czemu więc politycy czy celebryci lądują na okładkach – choć wielu z nich to się zapewne niezbyt podoba? Bo przewidziane są pewne wyjątki.

Choćby ten: zgoda potrzebna nie jest, jeśli wizerunek osoby powszechnie znanej wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych.

No właśnie – Agnieszka Chylińska jest oczywiście osobą znaną, a może i bardzo znaną. Czy zagościła na okładce „Wprost” w związku z „pełnionymi funkcjami publicznymi”? Tu już można się kłócić. Bo artykuł dotyczył w końcu wiary. Natomiast z wypowiedzi menedżerki Chylińska wynika, że tę sferę artystka uważa za intymną, a nie publiczną. Wydaje się zatem, że dla prawników okładka z Agnieszką Chylińską może być ciekawym case’m. Ale…

Jest jeszcze jeden wyjątek. Jeśli ktoś zgodził się na pozowanie – i na przykład dostał za to wynagrodzenie, to taką fotografię można potem wykorzystywać. Jak zgadujemy, to nie redaktor „Wprost” robił zdjęcie Chylińskiej. Zazwyczaj zajmują się tym profesjonaliści, a zdjęcia gwiazd są udostępniane dużym agencjom fotograficznym – jak na przykład EastNews, PAP czy Getty Images. Media tymczasem albo mają abonamenty w takich agencjach, albo płacą za konkretne zdjęcia. I wszystko to jest w 100 proc. legalne.

Czasem jednak takie agencyjne zdjęcia media mogą wykorzystywać z zastrzeżeniami. Czasem spotyka się tam zdjęcia, które nie mogą być wykorzystane w internecie lub w złym kontekście. Jeśli zdjęcie Chylińskiej (bo jak zgadujemy, pochodzi ono z którejś z agencji), nie miało zastrzeżenia
„nie wykorzystywać w treściach o religii”, to menedżerka artystki raczej stoi na straconej pozycji – przynajmniej od strony prawnej.

Całe zamieszanie może jednak pomóc tygodnikowi „Wprost”, który ostatnio, delikatnie mówiąc, nie sprzedaje się najlepiej.